Podpiął piec do wentylacji

0
ewakuacja lokatorow
Dąbrowscy strażacy musieli ewakuować lokatorów z mieszkań jednej klatki schodowej, ponieważ jeden z nich jako komin dla węglowego pieca potraktował instalację wentylacyjną | Fot. Mariusz Skrzyniarz
REKLAMA

– Jedna z mieszkanek bloku poinformowała nas, że w piwnicy prawdopodobnie coś się pali, bo na całej klatce schodowej unosi się duszący dym. Po przybyciu na miejsce i zbadaniu go przy pomocy specjalistycznego sprzętu okazało się, że stężenie czadu w powietrzu jest bardzo wysokie i może zagrażać zdrowiu, a nawet życiu lokatorów – mówi rzecznik dąbrowskiej straży pożarnej, Paweł Kowalik.
Mimo wietrzenia stężenie tlenku węgla było w dalszym ciągu duże zarówno w piwnicy, jak i w kilku mieszkaniach, w związku z czym zapadła decyzja o ewakuacji mieszkańców. Zostali oni umieszczeni w sąsiadującym z blokiem budynku Dąbrowskiego Domu Kultury. – Zarządziliśmy wietrzenie wszystkich mieszkań, a przybyły na miejsce kominiarz sprawdzał instalacje w każdym z nich. W jednym z lokali natknął się na węglowy piecyk, którego wylot umieszczony został w kratce wentylacyjnej, więc spaliny wędrowały po kilku mieszkaniach i piwnicy – relacjonuje Paweł Kowalik.
W klatce schodowej bloku, w którym zdarzenie miało miejsce, jest 55 mieszkań, w kilkunastu właściciele założyli ogrzewanie gazowe, w pozostałych mieszkańcy korzystają z pieców węglowych. – Jest to jeden z bloków komunalnych, który nie został jeszcze w pełni zmodernizowany – wyjaśnia wiceburmistrz Stanisław Ryczek. – Nie ukrywam, że sytuacja była groźna i nieźle nas wystraszyła, już w tym samym dniu, w którym doszło do zdarzenia, kupiliśmy kilka czujników. Kilka dni później zwołano zebranie z lokatorami, wszyscy otrzymali czujki zakupione przez urząd miejski.
Tym razem skończyło się na strachu, jednak nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
– W tym sezonie grzewczym byliśmy wzywani kilkanaście razy do zdarzeń związanych z ulatnianiem czadu. Niestety, jedno z tych zdarzeń skończyło się tragicznie. W Smęgorzowie w czasie kąpieli zasłabła kilkunastolatka, którą dopiero po godzinie znaleźli rodzice. Dziewczyna z obrzękiem mózgu przewieziona została do szpitala w Prokocimiu, lekarzom nie udało się jej uratować – opowiada Paweł Kowalik. 

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze