Mieszkańcy Tarnowa korzystali nie tylko z miejskiego kąpieliska pod Górą Św. Marcina, ale zauważyć można było, że sporo osób do plażowania i kąpieli wybrało Dunajec w okolicach Ostrowa, rejony mostu kolejowego na tej rzece, a także kamieniste plaże w okolicach mostu w Zgłobicach. Ci, którzy poszukiwali piasku przypominającego choć trochę morskie plaże, ochłody szukali w Dwudniakach, Trzydniakach i nad stawami w okolicach Radłowa – przede wszystkim w bardzo popularnej Niwce.
Rekordy powodzenia bije ostatnio kąpielisko „Chorwacja” koło Jurkowa – w upalne weekendowe dni przewija się tam po kilka tysięcy ludzi, którzy korzystają z chronionego przez ratowników miejsca do kąpieli, sprzętu pływającego i piaszczystych mini‑plaż. Od Tarnowa to niespełna 30 km, więc nic dziwnego, iż samochodów z tarnowską rejestracją dużo. Dorośli za wstęp na teren ośrodka muszą wydać pięć złotych, jeżeli ktoś ma szczęście, to może też liczyć na wynajęcie niewielkiego domku kempingowanego, których kilka właściciele ośrodka ustawili w pobliżu wody na jednym wspólnym tarasie. Podstawowym problemem w tym otoczeniu jest znalezienie miejsca do zaparkowania samochodu.
Pusto natomiast i smutno nad niedalekim Jeziorem Czchowskim, którego stan (zamulenie i brudna woda) skutecznie odstrasza plażowiczów. Na wodzie zauważyliśmy tylko samotny kajak i rower wodny, brzegi jeziora prawie bezludne i tylko w usytuowanych w pobliżu barach można spotkać niewielką liczbę piwoszy. Turyści, którzy zatrzymują się w tamtym miejscu, widząc sporo wody, bardzo szybko rezygnują z dłuższego postoju, bo zniechęcają tablice informujące o zakazie kąpieli.
Sporo tarnowian wybiera wypoczynek nad Jeziorem Rożnowskim, choć to już – z uwagi na odległość – trochę dłuższa wyprawa. Z uroków jeziora korzystają przede wszystkim miłośnicy wiosłowania, pedałowania na wodzie i żeglowania, choć wypożyczenie nawet małej żaglówki nie jest rzeczą łatwą, bo wypożyczalni mało, a i oferta więcej niż skromna.
Innym miejscem, gdzie tarnowianie chętnie się wybierają w gorące weekendy, aby poleniuchować nad wodą, jest zalew w niedalekiej Chotowej. Stosunkowo blisko od miasta, bo około 25 kilometrów, czyli dojechać na miejsce, nawet przy wzmożonym ruchu, można za niespełna 30 minut. 14 hektarów sosnowo – dębowego lasu nad zalewem zostało dobrze zagospodarowanych, wśród atrakcji nie tylko zalew i strzeżone plaże, ale również spa, leśna kręgielnia, siłownia, boiska ze sztuczną nawierzchnią, park linowy, tzw. tyrolka, ścianka wspinaczkowa, można również skorzystać z łowiska pstrąga… Dla amatorów bliższego kontaktu z przyrodą jest też rezerwat „Torfy” oraz kilka tras spacerowo‑biegowych.
Oczywiście rekordy powodzenia bije też tarnowski basen pod Górą Św. Marcina, choć słyszeliśmy, że tarnowianie narzekają trochę na koszty. Bilet wstępu do godziny 16 dla osoby dorosłej kosztuje 10 zł, z kartą miejską 1,50 taniej, ulgowy 6 zł (4,50 zł z kartą). Za szatnię trzeba wyłożyć dwa złote, cztery złote za leżak, więc rodzinna wycieczka, aby poleżeć sobie i pochlapać się pod „Marcinką” trochę kosztuje.
Tłoczno na podmiejskich plażach
REKLAMA
REKLAMA
























