Twierdza, która „gra” w filmach

0
Zamek w Wiśniczu
fot. Marek Kołdras
REKLAMA

Malowniczo położony na zalesionym wzgórzu nad Leksandrówką, górujący nad miastem. Jeden z najbardziej znanych zabytków regionu – wiśnicki zamek – ma formę regularnej, czteroskrzydłowej budowli z wieżami na każdym rogu. Bywali tu możni i władcy, tworzyli zdolni humaniści: poeta Klemens Janicki, historycy Marcin Bielski i Stanisław Orzechowski. Na ścianach wisiały dzieła Tycjana, Rafaela czy Dürera. To także ważny punkt na gastronomicznej mapie kraju, powstała tu bowiem pierwsza polska książka kucharska. Organizowane ostatnio rekonstrukcje, koncerty i wystawy sprawiają, że obiekt jest coraz chętniej odwiedzany.

Ślady po tatarskich Ikarach

Według legendy w XVII wieku zamek i klasztor zostały połączone podziemnym przejściem, co miało umożliwiać kontakt obrońców w razie oblężenia. Klasztor, mieszczący dzisiaj ciężkie więzienie, był świetnie ufortyfikowany i osłaniał zamek od południa. Przy kuciu tunelu mieli pracować jeńcy tatarscy wzięci do niewoli przez Lubomirskiego w bitwie pod Chocimiem w 1621 r. To, że istotnie byli oni angażowani przy budowie zamkowej studni potwierdzają źródła pisane.

Z jeńcami związana jest jedna z najbardziej znanych wiśnickich legend – historia o „lotnikach”. Opowiada ona o jeńcach tureckich lub tatarskich, którzy mieli próbować ucieczki przy pomocy skonstruowanych przez siebie skrzydeł, startując z góry zamkowej. Nie zalecieli jednak daleko, a miejsca ich upadków znaczono kolumnami. Pierwsza znajduje się w Wiśniczu przy Zespole Szkół Plastycznych i pochodzi z roku 1646. Druga kolumna z 1654 roku stoi w Kopalinach, obok drogi. Trzecia, pochodząca z 1747 roku, została posadowiona we wsi Łomna przy drodze do Lipnicy Murowanej. Najmłodsza, czwarta, ustawiona jest w Bochni na Karosku i pochodzi z roku 1762.

REKLAMA (2)

Tytuł świetnej twierdzy nie uratował Wiśnicza w czasie potopu szwedzkiego. Zamek poddał się bez jednego wystrzału, ponieważ zabrakło dowódcy zgromadzonego w nim wojska. Najeźdźcy ogołocili go z wyposażenia i zniszczyli, po czym wywieźli stąd łupy na 150 wozach. Warto dodać, że w 2006 roku u podnóża wzgórza znaleziono XVII-wieczną armatę. Odkrycia dokonano w czasie prac melioracyjnych na boisku sportowym. Armata leżała zaledwie 15 cm pod powierzchnią murawy. Niewykluczone, że padła łupem grabieżców, ale nie udało im się daleko jej wywieźć, ponieważ ugrzęzła w podmokłym terenie. Być może jednak w miejscu, gdzie ją odnaleziono, istniały przed laty szańce obronne z wyposażeniem artyleryjskim. Jeszcze kilka lat po wizycie Szwedów w Wiśniczu była znacząca kolekcja obrazów i biblioteka, zaliczająca się do największych w Polsce. W rękach Lubomirskich zamek pozostawał do 1720 r., kiedy to drogą dziedziczenia przeszedł na własność Sanguszków, a później Potockich i Zamoyskich. Po przejęciu przez zaborcę budowla zaczęła podupadać, a w 1831 roku uległa pożarowi i została ostatecznie opuszczona.

Nowy Wiśnicz zamek
fot. Marek Kołdras

Uwłaszczenie przez zasiedzenie

W 1901 roku zamek został wykupiony przez Zjednoczenie Rodowe Lubomirskich, którzy rozpoczęli remont rezydencji. Od 1928 roku pracami kierował Adolf Szyszko-Bohusz, zostały one jednak przerwane po wybuchu II wojny światowej. Po wojnie zamek przejęło państwo, a od roku 1949 prowadzone były prace mające przywrócić mu dawny wygląd. Pod koniec XX wieku starania o odzyskanie majątku rozpoczęła rodzina Lubomirskich. Po wielu bataliach prawnych Sąd Okręgowy w Tarnowie 24 stycznia 2019 r. podtrzymał jednak orzeczenie Sądu Rejonowego w Bochni, uznając, że Skarb Państwa nabył prawo własności zamku przez zasiedzenie. Choć Zjednoczenie Lubomirskich zapowiadało złożenie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego, ten wyrok jest prawomocny.

Mimo że zamek był doszczętnie zniszczony, obecnie jest w dobrym stanie. W środku prezentowane są fotografie, obrazujące wygląd obiektu sprzed lat. Jest trochę mebli, makiety zamków. Podczas ciekawego spaceru po zamkowych komnatach można obejrzeć malownicze krużganki, złocony plafon (czyli niebiański sufit), unikatową komnatę szeptów i panoramę okolicy z galerii widokowej na drugim piętrze. Do zwiedzania udostępniona jest również sala balowa, kaplica zamkowa oraz krypta z ekspozycją sarkofagów.

REKLAMA (3)

Zamkowe wnętrza wykorzystywali filmowcy. Powstawały tu zdjęcia do adaptacji „Małego księcia”. Agnieszka Holand z Kasią Adamik kręciły tu swojego „Janosika. Prawdziwą historię”.

To, że w zamku nie ma zbyt wiele eksponatów z czasów jego świetności rekompensuje wirtualna rzeczywistość. Specjalna instalacja w budynku mieszczącym restaurację pozwala odbyć podróż w czasie i łączy ekscytującą zabawę z informacjami o przeszłości. Okulary 3D i słuchawki symulują lot przez zamkowe pomieszczenia. Po drodze prezentowane jest wnętrze budowli i życie mieszkańców w XVII wieku. O realizm zadbano, wykonując przestrzenny skaning laserowy obiektu. Przedmioty z wyposażenia zamkowego połączono w prezentacji ze światem wykreowanym dzięki technologii informatycznej.

Spora liczba widzów towarzyszy odbywającym się w sierpniu weekendom Oręża Polskiego. W jesienne wieczory zamkowym budynkom nadaje ciepła ekspozycja „Dziedziniec tysięcy świateł”, prezentowana tutaj od października. To i podobne przedsięwzięcia sprawiają, że w ubiegłym roku – pandemicznym – zamek odwiedziło blisko 23 tys. osób. Pracownicy Muzeum Ziemi Wiśnickiej mają nadzieję, że w tym roku będzie ich jeszcze więcej.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze