Aby dotrzeć do Bako, jednego z najsławniejszych w południowo-wschodniej Azji parków narodowych, wystarczy wsiąść w autobus w Kuching, głównym mieście malezyjskiej części Borneo. Autobus staje przy przystani w mangrowej zatoce; stąd już tylko krótki rejs na plażę, po której wędrują brodate świnie i „małpy z trąbami” – być może ostatnie na tym świecie.
I kudłate, i brodate
Gdy wędrowałam ku bramie parku narodowego, po plaży biegały też kraby i polujące na nie makaki długoogonowe. Jedna z tych małp, w pogoni za zdobyczą, wpadła mi pod nogi i schwytała kraba tuż u moich stóp. Młody makak, z krabem w zaciśniętej piąstce, spojrzał na mnie z dołu z zabawnym grymasem, niepewny mojej reakcji. Ponieważ nie poruszyłam się, skupił się na zdobyczy – zaczął odrywać krabowi odnóża i chrupać je jak słone paluszki.
Był to młodziutki makak. Jego krewniacy w Bako, jak się wkrótce przekonałam, poczynali sobie znacznie śmielej. Na przykład czatowali na dachu kantyny przy bramie parku, by – gdy turyści zastawili stoliki na tarasie przyniesionym z wewnątrz daniami – zeskakiwać znienacka wprost na blaty i kraść ludziom jedzenie niemalże sprzed ust. Inna sprawa, że czasem turyści specjalnie kupowali owoce i układali na stoliku, by zrobić sobie selfie z małpami w tle… Makaki jednak nie potrzebowały aż takich zachęt. Jak są zręcznymi złodziejami, przekonał się jeden z moich sąsiadów w hostelu. Włożył swój zapas jedzenia do lodówki w kuchni – w ciągu niespełna godziny jedzenie zniknęło. Makaki szybko wypatrzyły moment, by – niezauważone przez nikogo – sforsować drzwi do hostelu, potem drzwi do kuchni, wreszcie otworzyć lodówkę. Pozostało nam obserwować, jak z satysfakcją, siedząc na dachu, opychają się kradzionymi mandarynkami.
Amatorami ludzkiego jedzenia są także świnie brodate – borneańscy krewni dzika i największe podobno dziko żyjące świnie na świecie. Nawet młode osobniki mają rozmiar dorosłego dzika, a charakterystyczny wygląd nadają im długie, szczeciniaste „bokobrody”. Świnie nie kradną, jak makaki, chętnie jednak pasą się na trawniku przy kantynie, licząc na poczęstunek ze strony jedzących na tarasie turystów. Dokarmianie zwierząt w parku jest oczywiście zabronione, ale świniom brodatym wystarcza skórka z arbuza czy ogryzek jabłka. Niektóre świnki – jak młoda loszka, ulubienica wszystkich – nauczyły się nawet drobnych sztuczek, jak cmokanie wyciągniętym w kierunku ludzi ryjkiem, by wypraszać smakołyki. Świnie towarzyszą też czasem stadkom makaków wędrującym między bungalowami mieszkalnymi. Małpy, gdy coś zwędzą, nie zawsze potrafią otworzyć – np. puszkę czy opakowanie z grubej folii – i porzucają taką zdobycz. Nic nie oprze się jednak szczękom i racicom świni brodatej.
Niezależnie od takich „bonusów”, świniom z Bako nie grozi głód. W miękkiej, wilgotnej glebie jest dość pokarmu, a podczas odpływu brodaci krewni dzików wędrują kilometrami po odsłoniętym dnie morza by – podobnie jak makaki czy czaple – szukać tu małży, krabów, ryb, ogórków morskich. Wybrzeże w okolicach Bako obfituje w lasy, dochodzące aż do morza, i malownicze kamienne ostańce, sterczące z wody. Widok świń brodatych węszących podczas odpływu na pofalowanej pustyni zatoki współtworzy prawdziwie egzotyczny, niemal prehistoryczny pejzaż.

Podobne do nas?
Główną atrakcją Bako są jednak nosacze sundajskie. (Nasalis larvatus). Te duże małpy (samce osiągają wagę ponad 20 kg, samice do kilkunastu) żyją wyłącznie na Borneo. I są już skrajnie rzadkie. Jeszcze przed 2000 rokiem ich populację szacowano na ponad sto tysięcy, w roku 2004 – już tylko na 15 tysięcy. Według obecnych ocen na świecie żyje nie więcej jak kilka tysięcy tych niezwykłych małp. Główną przyczyną ich znikania jest wycinanie lasów i niszczenie pierwotnego krajobrazu na Borneo. Nosacze, choć potrafią żyć obok ludzi, są w kwestii diety bardziej wybredne, niż makaki, i nie gustują w resztkach z ludzkiego stołu. Jadają tylko liście z określonych gatunków drzew i muszą wędrować, by mieć stale dostęp do świeżego pokarmu. Bako to jedno z ostatnich miejsc, gdzie można jeszcze te małpy zobaczyć.
Są niezwykłe choćby ze względu na podobieństwo do ludzi. W Polsce mają pewną popularność, dlatego że ktoś dostrzegł fizyczną analogię wyglądu nosaczy i tzw. przeciętnych Polaków: duży nos, małe oczy o nieco nieprzytomnym spojrzeniu, czerwonawa twarz i charakterystyczna, brzuchata sylwetka. Na stronach internetowych roi się od memów, gdzie nosaczom jako typowym Januszom i Grażynom kazano wypowiadać mało inteligentne kwestie po polsku. Całkowicie niezasłużenie, dodajmy.
Obserwowałam te małpy godzinami, i muszę stwierdzić, że to zwierzęta piękne, pełne godności i wcale niezachowujące się głupio. Moim zdaniem nosacze, z ich schludnym, krótkim futrem, o kontrastowym, rudo-białym ubarwieniu, długimi nogami o dużych stopach i dłońmi jak w ciemnych rękawiczkach, wyglądają wręcz elegancko. Mają też w sobie coś nobliwego – siedząc w rozgałęzieniach konarów drzew przypominają trochę starszych panów przy kawiarnianych stolikach. Nie są agresywne ani hałaśliwe, wędrują i żerują w niewielkich grupach, które tolerują się wzajemnie i nie walczą między sobą. Co zaś do charakterystycznych twarzy nosaczy, to mnie osobiście kojarzą się nie z polskim „Januszem”, a z wybitnym angielskim aktorem, sir Derekiem Jacobi (m.in. „Ja, Klaudiusz”).
Nosacze z Bako dość regularnie odwiedzają drzewa w sąsiedztwie budynków parku, bywa także, że schodzą na ziemię i przechadzają się całkiem blisko fotografujących je turystów. Nie boją się ludzi, ale też nie poszukują ich towarzystwa. Wobec skierowanych na nie obiektywów spokojnie zajmują się swoimi sprawami. Krótko mówiąc, według ludzkich standardów są to małpy dobrze wychowane.
Gnomy i salangany
Wypady na plażę w Bako robią także langury srebrzyste – kolejna zoologiczna atrakcja parku. O ile nosacze przypominają starszych panów z brzuszkiem, langury srebrzyste to łagodne, kosmate gnomy. Mają twarze chińskich bożków, duże brązowe oczy, a na głowach – charakterystyczne „czuby”. Mają też dzieci w pięknym, pomarańczowym kolorze, które wyglądają na adoptowane, jako że dorosłe langury są czarno-szare. Młode langurów uzyskują srebrno-czarną sierść dopiero w pewnym wieku – rodzą w złotorudym futerku, bardzo odbijającym od umaszczenia dorosłych krewnych.
Langury są mniej więcej rozmiaru makaków, ale nie mają ich obyczajów – ludzkie jedzenie nie jest dla nich atrakcyjne. Żywią się liśćmi i owocami, uzupełnianymi o owady i drobne zwierzęta, które mogą znaleźć wśród mangrowców, gdzie chętnie przebywają. Są bardziej płochliwe niż makaki i nosacze, ale tolerują bliskość ludzi robiących zdjęcia, o ile już zdecydują się zejść z drzew.
W Bako można zobaczyć wiele innych interesujących zwierząt – jak ryby dwudyszne czy kraby skrzypki, „migające” do siebie kolorowo ubarwionymi szczypcami. Ścieżka przez mangrowce jest też dobrym terenem do obserwacji ptaków, takich jak kolorowe żołny, pstrogłowy, gwarki, czaple czy orły morskie. Podczas nocnych spacerów po dżungli, organizowanych przez strażników parku, przy odrobinie szczęścia zobaczyć można lemury, a także skorpiony, dziwne owady – patyczaki i straszyki, trujące żabki itd. A na pewno żmiję zieloną, która zwykle odpoczywa na krzaku przy bungalowach pracowników parku i ma tu w zasadzie status rezydentki.
Przy jednym z wyznaczonych przez nadbrzeżną dżunglę szlaków turystycznych jest skalna nisza, w której w dzień latają, a w nocy śpią, przyklejone do skalnej ściany, podobne do jaskółek salangany czarnogniazdowe (to ich gniazda są surowcem na słynną „zupę z jaskółczych gniazd”). Sublokatorami budynków parku są gekony, tupaje i nietoperze, nietrudno też zobaczyć wiewiórkę palmową czy warana monitora.
Poza wszystkim jest jeszcze krajobraz – rozległe plaże, dżungla, malownicze skaliste wybrzeże, ujście rzeki z gąszczem mangrowców, wodospady. W parku wyznaczono szlaki turystyczne, wiodące do skalnych ostańców, ukrytych zatok, stromych klifów i plaż. Można tu spacerować w tropikalnym lesie, wspinać się na skały lub wziąć kąpiel w rozlewiskach pozostawionych na plaży przez cofające się morze (w samym morzu lub w rzece kąpiel nie jest wskazana, bo w Bako zdarzają się podobno i krokodyle!).
Bako nie jest może tropikalnym rajem, ale bardzo go przypomina.
![Utrudnienia w ruchu przy tarnowskim sądzie [ZDJĘCIA] Utrudnienia na ul. Dąbrowskiego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Utrudnienia-ul.-Dabrowskiego-4-218x150.jpg)



![Dworek w Skrzyszowie po modernizacji [ZDJĘCIA] Dworek Skrzyszów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/01/Dworek-w-Skrzyszowie-2026-3-218x150.jpg)



















