Planujesz start w zawodach? Zakładasz reżim czasowy, by osiągnąć cel? Ścigasz się z koleżanką o lepszy wynik bądź sylwetkę? A może wybierasz się na Mont Blanc? Ten artykuł jest dla Ciebie!
PRESJA
Żyjemy w społeczeństwie, gdzie presja to bodaj piąty wymiar ludzkości, pchający nas w wir motywacji do osiągania wyników. Coraz lepszych wyników. I nie ma nic złego w samodoskonaleniu się lub jak powtarzają coachowie – w „stawaniu się najlepszą wersją samego siebie”. To wszystko prawda, wszystko się zgadza, bo rozwój to motor napędowy dla naszego życia. Lepszego życia. Jednak w dobie wirtualnej pogoni (drugie życie większość z nas prowadzi lub próbuje prowadzić w mediach społecznościowych) trzeba przyznać, że presja na wynik i pokazanie się, a przy tym porównywanie do innych osób, oddziałuje na nas tak znacząco, że prowadzi do zniekształcania obrazu rzeczywistości.
Ale przyznać trzeba jedno. Na łamach tych artykułów wspomnieliśmy o co najmniej kilku wybitych jednostkach (z naszego regionu), sprawdzających się w challenge’ach dla szczytnego celu, czy osobach potrafiących pokonać na rowerze kilkaset kilometrów bez większego wysiłku. No właśnie. Jednostki… Naśladowanie ich nie zawsze jest dobrym pomysłem, szczególnie jeśli poparte jest to znikomym przygotowaniem fizycznym. Jako trener oczywiście sam operuję presją wywieraną na podopiecznych, jednak nie do końca lubię posługiwać się tym słowem. Wolę motywować, wskazywać właściwą drogę w kwestii dziedzin czy kierunków rozwoju, na których się znam oraz prowadzić i wspierać w dążeniu do celu. Nic na siłę!
HIPER AMBICJONALNOŚĆ
Cieniem rywalizacji wczesnoszkolnej o jak najwyższe stopnie jest to, co nazywamy wygórowaną ambicją. Przy czym należy przyznać, iż jest ona związana z budzeniem motywacji zewnętrznej – za dobry wynik jest nagroda w postaci oceny. Nie motywacji wewnętrznej. Akcja – reakcja. Problem zaczyna się wówczas, gdy za odpowiednio przyswojony materiał nie ma wymiernej oceny, a jedynie pochwała. W momencie, kiedy nagroda znika, znika również ambicja, zatem wychowawczo i długoterminowo to mało skuteczna metoda. Dodatkowo dla bardzo ambitnych dzieci to nie tyle motywacja, ile dodatkowy stres, bo nie potrafią odpuścić i będą chciały „zapunktować” czasem za wszelką cenę, jak ostrzegają psychologowie. Takie rywalizacyjne zachowania wzmacnia też sposób, w jaki zorganizowana jest edukacja, aby dostać się do lepszej szkoły, trzeba mieć odpowiednią średnią. Ma to swoje przełożenie na życie dorosłe, także podczas aktywności fizycznej w czasie wolnym, bo o tym dziś między innymi mowa.
Mówiąc wprost – większość osób biegających krótkie dystanse rysuje w głowie chęć uczestnictwa w maratonie lub w ultramaratonie górskim. Mało kto jest jednak na tyle szalony, by myśleć, że nawet jeśli się przygotuje (w miarę sensownie), to osiągnie od razu zadowalający, wysoki rezultat. Poza tym ryzyko kontuzji przy sportach długodystansowych jest kilkukrotnie wyższe, zatem i także ryzyko nieukończenia (niepowodzenia) wraz z nim rośnie. Trzeba to w swojej strategii zawrzeć, czy tego chcesz, czy nie. Nie wprowadzajmy jednak pesymizmu! Nawet wśród naszych czytelników są wybitne jednostki, predysponowane do osiągnięcia wyników przy o wiele mniejszym nakładzie sił. Osoby stworzone do rekordów, by szokować i nadawać trend i kierunek w sobie pisanych dziedzinach. My te osoby podziwiamy i o nich najchętniej rozmawiamy. To ich osiągnięcia zapadają w pamięć na dłużej i pozwalają wyciągnąć „kanapowców”, by wreszcie się ruszyli! Wybitne jednostki, w które jesteśmy wpatrzeni, choć czasem wybitność to efekt przypadku!
Wspominaliśmy już kiedyś australijskiego biegacza amatora Cliffa Younga, który przebiegł ultramaraton, choć NIE WIEDZIAŁ, że trzeba robić sobie przerwy na sen. A skoro nie wiedział… W wieku 61 lat Cliffowi nie tylko udało się ukończyć ultramaraton, ale nie umrzeć na trasie, pobić rekord biegu o prawie 2 dni i zostać narodowym bohaterem. Przebiegł odległość 875 kilometrów w 5 dni, 15 godzin i 4 minuty. Całą nagrodę pieniężną rozdał innym uczestnikom, którzy ukończyli bieg (sobie nie zostawiając ani centa). Jego umysł był wolny od ograniczających go zasad. Można więc powiedzieć, że dokonał tego, co pozornie niemożliwe.
PLAN DZIAŁANIA
Dwie kwestie. W kontekście przygotowania zawodnika bądź osoby trenującej amatorsko określa się trzy fazy tak zwanego makrocyklu. Są to okresy przygotowawcze, startowe i faza „roztrenowania”. To okresy względnie długie, a w międzyczasie realizowane są mezocykle i mikrocykle treningowe. Drugą kwestią jest plan treningowy. Jego znaczenie podkreślaliśmy już nieraz, zatem i dziś należy powiedzieć wprost – warto trzymać się planu. Ściśle i na miarę skrojony plan treningowy, także w opcji online po wypełnieniu ankiety, skieruje Cię na właściwe tory. Napisz do nas na https://www.facebook.com/trenujemyzdrowo/ i zacznij działać!



















![Tarczyca – akcja profilaktyczna w Tarnowie w nowo otwartym Punkcie Pobrań przy ulicy Narutowicza 15 [ZDJĘCIA] Diagnostyka Tarnów Narutowicza](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/05/Diagnostyka-Tarnow-03-218x150.jpg)




