Na przełomie kwietnia i maja odbywa się Karpacki Wyścig Kurierów. To jedno z największych wydarzeń kolarskich dla zawodników do lat 23.
Zmagania zaliczane są do cyklu UCI Europe Tour, a szczegółami dotyczącymi rangi tej imprezy dzieli się z naszym portalem Bartek Kozyra z naszosie.pl.
Paweł Stańczyk: Jak ważną rolę odgrywa Karpacki Wyścig Kurierów dla orlików? Czy to małe Tour de France?
Bartek Kozyra: Wydaje mi się, że małe Tour de France to jednak spora przesada. Taką rolę w młodzieżowym peletonie odgrywa Tour l’Avenir. Karpacki Wyścig Kurierów porównałbym do Tour de Pologne. Wyścig ma wysoką kategorię – 2.2U, a więc taką, jak na przykład Giro Ciclistico d’Italia, ale zawodnicy, którzy już teraz są największymi gwiazdami młodzieżowego peletonu, raczej tu nie przyjeżdżają. W latach 2018-20 wyścig wygrywali kolejno Maciejuk, Van den Berg i Habets, a więc pierwszoroczni orlicy. W zeszłym roku do końca w walce o zwycięstwo liczył się Miholjević, który również miał wtedy 19 lat.
Paweł Stańczyk: Czy Karpacki Wyścig Kurierów rodzi przyszłe gwiazdy?
Bartek Kozyra: Wielu z tych kolarzy, którzy się tu pokazują, świetnie radzą sobie w elicie. Od występów w „Karpackim” zaczynali m.in. Enric Mas (dwukrotnie 2. miejsce na La Vuelta a España), Maximilian Schachmann (wielokrotny zwycięzca zawodów UCI World Tour), Tiesj Benoot (czołowy zawodnik w klasykach UCI World Tour) czy… Tadej Pogačar (dwukrotny triumfator Tour de France) – który moim zdaniem jest zdecydowanie najlepszym kolarzem na świecie.
Paweł Stańczyk: Na wysokim poziomie stoi organizacja zawodów. Nie tylko sam przebieg, ale i dobrze funkcjonujące media, tj strona i media społecznościowe.
Bartek Kozyra: Dziękuję. Tak się składa, że to właśnie ja je prowadzę ;). Zależy nam by docierać do szerokiego grona odbiorców. To się przekłada na zainteresowanie wyścigiem ze strony kibiców, a to dla nas bardzo ważne. Jest to wyścig z misją. Zależy nam na popularyzowaniu historii Karpackich Kurierów, a także promowaniu idei współpracy wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej.
Paweł Stańczyk: Czym zachęciłbyś kibiców do śledzenia tych zawodów. Co decyduje o jego atrakcyjności?
Bartek Kozyra: Pierwsze co przychodzi mi do głowy, to fakt, że KWK rozgrywa się na sekundy. W zeszłym roku mieliśmy bardzo ciekawą końcówkę – zwycięzcę od 2. zawodnika dzieliło kilka tysięcznych sekundy. A trzeci kolarz tracił sekundę i gdyby nie to, że na kilka metrów przed metą ostatniego etapu został wyprzedzony przez kolegę z drużyny – wygrałby wyścig.
Paweł Stańczyk: A jak zmagania te postrzegają zagraniczne teamy czołowych państw UCI.
Bartek Kozyra: Pozytywnie – zwłaszcza przez Holendrów. Dyrektor Wójcik zawsze chwali ich za bardzo profesjonalne podejście do wyścigu. Co widać po wynikach. Od czasu reaktywacji zdołali wygrać już pięć edycji – więcej niż jakakolwiek inna nacja.
Tegoroczna edycja Karpackiego Wyścigu Kurierów potrwa od 29 kwietnia do 3 maja. W ubiegłym roku triumfował Filip Maciejuk, który triumf w całej klasyfikacji zawdzięcza zwycięstwu na ostatnim etapie 38. Karpacki Wyścig Kurierów im. Wacława Felczaka.
Program zawodów:
Prolog (29 kwietnia): Budapest Csepel – indywidualna jazda na czas (2 km)
1 etap (1 maja): Stara Lubowla-Stara Lubowla (140 km)
2. etap (2 maja): Piwniczna Zdrój – Niedzica Zapora (150 km)
3. etap (3 maja): Poprad Spisska Sobota – Wysokie Tatry Tatrzańska Łomnica (60 km)
4. etap (3 maja) Wysokie Tatry Tatrzańska Łomnica – indywidualna jazda na czas (3 km)
























