„Szalikowcy” przed prokuratorem?

0
kibole i prokuratura
REKLAMA

Niektórzy samorządowcy po tym incydencie mają kaca moralnego, że tak łatwo dali się zastraszyć „szalikowcom”, a sprawcy całego zamieszania nie mają sobie nic do zarzucenia i atakują tych, którzy ośmielili się krytycznie ocenić ich kolejny wybryk.
Prokuratura Rejonowa w Tarnowie wszczęła postępowanie wyjaśniające w sprawie zachowania niektórych osób na ostatniej sesji rady miejskiej. Przypomnijmy, że grupa przeszło pięćdziesięciu kibiców weszła do Sali Lustrzanej, gdzie obradowali tarnowscy radni, a następnie ich przedstawiciel wyrwał mikrofon z ręki przewodniczącemu rady i zasiadł za stołem prezydialnym. Wymieniał swoje żale do władz Tarnowa, sugerując m.in., że „Wersal się skończył”. Nie poproszono o interwencję policji, bo obawiano się skutków awantury z „szalikowcami”… Samorządowcy pozwalali się obrażać i obchodzili się z kibicami jak z „jajkiem”, czekając, aż sami wyjdą z sali.
Okazuje się jednak, że być może sprawcy przerwania sesji nie pozostaną bezkarni.
– Sprawdzamy, czy nie doszło do złamania prawa. Postępowanie wyjaśniające w sprawie wydarzeń na sesji wszczęliśmy nie z powodu czyjegoś doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, lecz wskutek medialnych informacji o tym incydencie – powiedziała nam rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, Elżbieta Potoczek‑Bara. – Na zbadanie wszystkich okoliczności prokurator ma 30 dni. Problemu z ustaleniem, jak było naprawdę, nie powinno być, gdyż w sieci dostępny jest film z wizyty kibiców Unii na obradach miejskiej rady.
Niektórzy tarnowscy radni przyznają, że mają kaca moralnego, iż tak łatwo dali się zastraszyć „szalikowcom” i w różny sposób starali się przypodobać nieproszonym gościom. Jednocześnie rozgorzała dyskusja, co zrobić, aby więcej tak sytuacja nie miała miejsca… Czy wejścia do Sali Lustrzanej powinna strzec straż miejska? Czy radni powinni być w jakiś sposób „odgrodzeni” od publiczności?
– To, do czego doszło na poprzedniej sesji, to sytuacja niebywała w historii tarnowskiego samorządu. Konieczne jest wyciągnięcie odpowiednich wniosków – twierdzi przewodniczący rady, Grzegorz Światłowski. – Można zrozumieć rozgoryczenie różnych grup zawodowych i społecznych, ale nie może być zgody na takie metody, które zaprezentowali kibice Unii. Pełna otwartość to podstawowa idea funkcjonowania samorządu, ale muszą być jakieś granice. Podejmiemy z prezydentem działania, aby w przyszłości taki incydent był niemożliwy, ale nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów, bo nie wszystkie zmiany organizacyjne zostały w pełni doprecyzowane.
Przewodniczący Światłowski odpiera zarzuty kibiców, że nie zależy mu na klubie z Mościc. – Od trzydziestu lat chodzę na mecze Unii i też jestem zdania, że lepiej by chłopcy z Tarnowa za idoli mieli piłkarzy z jaskółką na koszulce niż Messiego czy Ronaldo. Ale samorząd nie ma instrumentów, by w wystarczającym stopniu pomóc seniorskiej drużynie działającej w dużej mierze na zasadach zawodowych. Muszą się znaleźć sponsorzy, a o nich powinny zabiegać władze Unii – mówi.
Sprawcy całego zamieszania nie mają sobie nic do zarzucenia i… atakują tych, którzy ośmielili się skrytykować ich kolejny wybryk. M.in. na stronie internetowej KS ZKS Unia ukazały się dwa oświadczenia dotyczące naszego artykułu sprzed tygodnia „Jak szalikowcy radnych i prezydenta mobilizowali”. W pierwszym podpisanym przez „mieszkańców Tarnowa – kibiców Unii Tarnów” można znaleźć wprawdzie wyrazy ubolewania z powodu przerwania obrad, bo – przyznają autorzy – nie są to metody, które powinno się stosować na co dzień, ale nie zgadzają się ze sformułowaniem, iż mają złą sławę. „Rzeczona zła sława to kwestia subiektywna, równie dobrze można przytoczyć wiele głosów, które pozytywnie oceniają kibiców piłki nożnej i prowadzony przez nich na meczach doping, realizowane oprawy, tworzoną atmosferę”.
Ich zdaniem nieprawdą jest również to, że przez nich ludzie boją się chodzić na mecze piłkarskie. „Wystarczy porównać frekwencję na meczach Unii w minionej rundzie do frekwencji na meczach I ligi na stadionach w Niecieczy, Stróżach lub Brzesku” – przekonują. „Zawarty w artykule zarzut o tym, że tarnowska piłka umiera z powodu kibiców… Spotykamy się z nim od pewnego czasu i zawsze wtedy mówimy stanowczo: niespełnione obietnice – temat zastępczy kibice! Sekcja piłkarska umiera, gdyż od wielu lat tarnowską Unią kierują osoby, które różnią się od siebie jedynie stopniem niekompetencji i braku zaangażowania w losy klubu. I o tym również wspominali na sesji rady miasta kibice”.
Natomiast anonimowi działacze sekcji piłkarskiej Unii zaprotestowali m.in. przeciwko stwierdzeniu, że Mościce podczas meczów piłkarskich zamieniają się w „oblężoną twierdzę”. Na dowód, że jest bezpiecznie, przytoczyli różne argumenty, np. taki, iż wspomniane w naszym artykule sprzed tygodnia blokowanie ulic w obawie przed stadionowymi chuliganami zdarzyło się tylko podczas trzech meczów ligowych – z Wisłą Płock, Siarką Tarnobrzeg i Motorem Lublin, na dziewięć rozegranych jesienią w Tarnowie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze