Dwie wygrane, dwa oblicza

0
zuzel
zuzel1327
REKLAMA

 

Unia Tarnów –Lechma Start Gniezno 49:41
Gospodarze przystąpili do tego meczu w dobrych nastrojach, wydawało się, że podejmując najsłabszą drużynę ekstraligi, bez większych problemów odrobią dziesięciopunktową stratę z pierwszego spotkania w Gnieźnie i zdobędą punkt bonusowy. Tak się jednak nie stało i jest to kolejny we frajerski sposób stracony punkt w rozgrywkach przez wciąż aktualnych Drużynowych Mistrzów Polski.
Mecz ze Startem rozpoczął się od miłej uroczystości‑ Artem Łaguta został Żużlowcem Maja w ekstralidze w głosowaniu kibiców i kapituły ekspertów na oficjalnej stronie internetowej GKSŻ www.polskizuzel.pl. Potem jednak już tak miło nie było. W zespole gości pojawili się trzej byli zawodnicy Unii, doskonale znani w Tarnowie: Sebastian Ułamek, Piotr Świderski oraz Bjarne Pedersen. I chociaż to nie oni byli bohaterami teamu przyjezdnych, to ich punkty przyczyniły się do tego, że beniaminek sensacyjnie zdobył punkt bonusowy.
Tarnowianie mozolnie budowali swoją przewagę w tym meczu i dopiero po VII wyścigu wyrównali straty z Gniezna. Maciej Janowski i Leon Madsen znakomicie przez cztery okrążenia odpierali ataki Bjarne Pedersena, w efekcie wygrali podwójnie. W tym momencie było 26:16 dla Unii. W tej fazie meczu podobały się dwa pojedynki pomiędzy Davey Wattem i Januszem Kołodziejem. Pierwszy wygrał Australijczyk po ładnym ataku po zewnętrznej na wyjściu z drugiego łuku pierwszego okrążenia. W biegu VIII nastąpił rewanż. „Koldi”, chociaż początkowo jechał trzeci, wyprzedził najpierw Świderskiego, a tuż na samej linii mety także Watta.
Kiedy po X biegu „Jaskółki” wygrywały już 37:23, wydawało się, że spokojnie wygrają za trzy punkty. Niestety, przegrane w fatalnym stylu podwójnie biegi XI i XIII spowodowały, że o losach bonusu miały zadecydować wyścigi nominowane. W pierwszym z nich Kołodziej dotknął taśmy, a zastępujący go Kacper Gomólski nie dał rady parze Ułamek‑Świderski. W tej sytuacji, aby zdobyć bonus, w ostatnim biegu para Artem Łaguta‑Leon Madsen musiała podwójnie wygrać z asami gości: duetem Matej Zagar‑Davey Watt. Wyścig był bardzo emocjonujący, bo kolejność zawodników na trasie zmieniała się, ale ostatecznie wygrał go Zagar i tym samym gnieźnianie wyszli obronną ręką.
Wygrana Unii nikogo nie ucieszyła, bo drużyna miała zdobyć w tym meczu trzy punkty, a nie dwa. Trudno jednak o sukces, jeżeli na wysokości zadania staje tylko dwóch zawodników. Po raz kolejny zawiódł przede wszystkim Martin Vaculik, któremu regularne starty w Grand Prix wyraźnie nie służą, bo jeździ słabo i w mistrzostwach świata, i w lidze.
Unia: Maciej Janowski 10+2 (2,3,1,1,3), Leon Madsen 10+1 (3,2,2,1,2), Artem Łaguta 12+1 (3,2,3,3,1), Martin Vaculik 3+2 (0,1,2,0), Janusz Kołodziej 8 (3,2,3,0,t), Mateusz Borowicz 2+1 (1,0,1), Kacper Gomólski 4+1 (2,2,0,0). NCD: Artem Łaguta 69,04 w wyścigu III. Sędziował Piotr Nowak. Widzów 7 tysięcy.

 

REKLAMA (2)

Po meczu powiedzieli:
Zenon Plech (były reprezentant Polski, komisarz toru) – Patrząc obiektywnie, było to dobre spotkanie i myślę, że mogło się podobać, bo walki nie brakowało. Ciekawa jest jednak pewna amplituda w zdobywaniu punktów przez poszczególnych zawodników.

REKLAMA (3)

 Unia Tarnów –Włókniarz Częstochowa 54:36
Drużyna spod Jasnej Góry w niedzielę, kiedy tarnowianie męczyli się ze Startem, pewnie wygrali w Gorzowie ze Stalą, wydawało się więc, że podopiecznych trenera Marka Cieślaka czeka bardzo trudna przeprawa. Tymczasem stało się zupełnie inaczej.
Tor w poniedziałek był nieco inny niż dzień wcześniej i znacznie bardziej odpowiadał gospodarzom, dawał też pole do znacznie ciekawszej rywalizacji, toteż dobrych, trzymających w napięciu wyścigów nie brakowało, a gospodarze już po pięciu wyścigach prowadzili różnicą 10 punktów 20:10. W tej fazie meczu mogly podobać się cieszyły wyścigi IV oraz V. W pierwszym z nich Janusz Kołodziej, po twardej walce, pokonał lidera gości Emila Sajfutdinova, w kolejnym para Artem Łaguta – Martin Vaculik podwójnie wygrała ze starszym bratem Artema – Grigorijem oraz Rafałem Szombierskim. Vaculik świetnie wystartował, a młodszy Łaguta potrafił przebić się na prowadzenie. Po raz kolejny ten nowy nabytek tarnowian okazał się najlepszym zawodnikiem spotkania, wygrywał z dużą łatwością, ulegając dopiero swojemu bratu w XV wyścigu. A startujący w tym biegu Vaculik wreszcie pokazał się tak jak w poprzednim sezonie, czyli jako skuteczny, mocny punkt drużyny.
Goście zaczęli bronić wyniku rezerwami taktycznymi począwszy od VIII biegu, ale wiele nie wskórali, bo tarnowianie jeździli naprawdę świetnie, nawet po przegranych startach. Tak było w X biegu, kiedy to Vaculik atakował po szerokiej na drugim łuku pierwszego okrążenia Sajfutdinova, który chcąc go zablokować odjechał od krawężnika, co kapitalnie wykorzystał Artem Łaguta. Świetny był także wyścig XIII, w którym sytuacja zmieniała się niczym w kalejdoskopie, a prowadzący przez moment Sajfutdinov przyjechał ostatecznie ostatni. Za moment w pierwszym z wyścigów nominowanych długo odpierał ataki Janusza Kołodzieja, ale ten wyprzedził go na samej linii mety. W tym momencie Unia prowadziła już różnicą 20 punktów 53:32, w ostatnim wyścigu goście na pocieszenie wygrali 4:2.
Tarnowianie odnieśli więc okazałe zwycięstwo, które stawia ich w dobrej sytuacji przed sierpniowym rewanżem w Częstochowie, chociaż liga w tym roku jest tak nieprzewidywalna, że wszystko zdarzyć się może, a wynik poniedziałkowego meczu nie oddaje obrazu walki na torze. Dowód? Po III biegu sędzia przez kilka minut oglądał wnikliwie zapis obrazu telewizyjnego zanim podjął decyzję, że Rune Holta wyprzedził na mecie Martina Vaculika.
A w najbliższą niedzielę wielkie derby Małopolski Unia‑PGE Marma Rzeszów. Początek o godz.16,00.
Unia: Maciej Janowski 6+1 (1,1,3,1), Leon Madsen 10+1 (3,2,2,3,0), Artem Łaguta 14 (3,3,3,3,2), Martin Vaculik 8+1 (1,2,1,3,1), Janusz Kołodziej 11+1 (3,3,0,2,3), Mateusz Borowicz 1+1 (1,0,0), Kacper Gomólski 4 (2,1,1)

NCD: Artem Łaguta 68,36 w wyścigu III. Sędziował Wojciech Grodzki. Widzów 7 tysięcy.

Po meczu powiedzieli:
Artur Czaja (Włókniarz): – Przegraliśmy, ale je ze swojej jazdy jestem w sumie zadowolony. Zdobyłem cztery punkty i bonus, żałuję ostatniego biegu bo prowadziłem, ale Artem Łaguta był znakomicie dysponowany i zasłużenie wygrał.
Krzysztof Cegielski (ekspert żużlowy): – Było to bardzo dobre spotkanie, w którym gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo. Cieszy mnie postawa Janusza Kołodzieja, pojechał znakomicie.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze