
Trzech pewniaków
Jeśli chodzi o pewniaków do play off, to wydaje się, że w gronie tym raczej na pewno znajdą się zespoły Stali Gorzów, Falubazu Zielona Góra oraz Get Well Toruń. Z tej trójki najlepsze wrażenie robi ekipa gorzowska, która pierwszej w sezonie porażki, dodajmy dosyć niespodziewanej, doznała dopiero w minioną niedzielę w Grudziądzu w meczu z tamtejszym GKM. Pomimo tego Stal dosyć wyraźnie prowadzi w tabeli, w dodatku ma bardzo sprzyjający układ meczów do końca sezonu zasadniczego. Jeżeli w składzie nie dojdzie do jakiejś katastrofy spowodowanej kontuzjami, to podopieczni trenera Stanisława Chomskiego powinni bez większych problemów zameldować się na zakończenie sezonu na pierwszym miejscu w tabeli i przystąpić do play off z uprzywilejowanej pozycji.
Falubaz i Gett Well miały swoje kłopoty na początku sezonu, ale ostatnio obydwie ekipy pozbierały się i zbierają cenne punkty. W niedzielę w bezpośrednim pojedynku w Zielonej Górze Falubaz okazał się zdecydowanie lepszy, w efekcie sięgnął po punkt bonusowy. Trzeba pamiętać, że drużyna prowadzona przez Marka Cieślaka ma od początku sezonu duże kłopoty kadrowe, przede wszystkim mocno opóźnia się powrót na tor Jarosława Hampela. Fakt, że bez niego jego klubowi koledzy radzą sobie w lidze coraz lepiej, świadczy o dużym potencjale zielonogórzan. Natomiast drużyna z Torunia jeździ nierówno, ale mocny skład, jakim dysponuje, pozwala toruńskim kibicom z optymizmem myśleć o awansie do pierwszej czwórki. Co będzie dalej, trudno jednak przewidzieć.
Co z mistrzem?
A co u drużyny obrońcy tytułu, Unii Leszno? W Wielkopolsce nie wyobrażają sobie sytuacji, w której popularnych „Byków” mogłoby zabraknąć w play off. W pierwszej fazie sezonu Unia potraciła sporo punktów i teraz musi odrabiać stracony dystans do czołówki. Na razie jest dosyć daleko, na piątym miejscu, z kilkupunktową stratą do tejże czołówki, ale to wszystko jest do nadrobienia. Powodem do optymizmu może być fakt, że gotowy do jazdy jest już jeden z liderów, nieobecny od początku sezonu błyskotliwy Rosjanin Emil Safjutdinov. Jeśli wróci w dobrej formie, Unia będzie groźna dla każdego i na każdym torze, dlatego jej szanse na awans do pierwszej czwórki są chyba większe niż zajmującego aktualnie czwartą lokatę GKM.
Grudziądzanie na razie niemal perfekcyjnie wykorzystują atut własnego toru i w efekcie wywindowali się w tabeli bardzo wysoko. Cel – utrzymanie się w lidze, mają na wyciągnięcie ręki, ale kto wie, czy nie sprawią większej niespodzianki. Kluczem do niej może być postawa Tomasza Golloba, ale nasz mistrz świata sprzed sześciu lat w tym sezonie sprawdza się właściwie jedynie na własnym torze. A to trochę za mało. Unia Leszno jako team sprawia po prostu lepsze wrażenie.
Na dole plasuje się tercet: Sparta Wrocław, Unia Tarnów, ROW Rybnik. Wrocławianie i rybniczanie rozpoczęli sezon bardzo mocno i wydawało się, że mogą okazać się „czarnym koniem” rywalizacji. Tak się jednak nie stało. W przypadku Sparty można mówić o pechu, groźnej kontuzji nabawił się fantastyczny junior Maksym Drabik i trenerowi Piotrowi Baronowi wypadł poważny atut z ręki. Z pewnością w kontekście tych problemów duże znaczenie może mieć wygrana Sparty w Tarnowie. Dla naszej Unii kluczowe znaczenie może mieć zatem dwumecz z ROW‑em Rybnik. Realia są takie, że każde miejsce gwarantujące utrzymanie w lidze będzie dla tarnowian olbrzymim sukcesem.






















