Przebieg meczu: 3:3, 2:4, 3:3, 4:2,3:3, 2:4, 3:3, 3:3, 2:4, 3:3, 1:5, 2:4, 3:3, 4:2, 1:5
Przełamana klątwa
Przed rozpoczęciem meczu dziennikarze spekulowali o tym, że drużyna Unii wyjątkowo nie leży ekipie z Ziemi Lubuskiej. Fakt, że w ostatnich konfrontacjach częściej górą byli tarnowianie, którzy potrafili wygrywać nawet na torze rywala, a u siebie zdobywać ligowe punkty nawet startując w mocno osłabionym składzie. Tym razem jednak statystyki i historia nie znalazły potwierdzenia na torze. Falubaz był zespołem znacznie lepszym i boleśnie obnażył wszystkie słabości rywala z Tarnowa.
Ciekawostką jest fakt, że termin przełożonego spotkania pokrył się z rozgrywanym tego samego dnia w Rybniku finałem Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w finale tym wystąpić miała ekipa Falubazu. Dla drużyny Marka Cieślaka dużo większe znaczenie miał mecz ligowy, toteż najlepsi juniorzy przyjechali do Tarnowa, a do Rybnika wysłano rezerwy, które, jak można było przewidzieć, sukcesu nie odniosły. Za to w Tarnowie Krystian Pieszczek i Sebastian Niedźwiedź zrobili swoje. Jednak takie działania to gwóźdź do trumny pozaligowych imprez rangi mistrzostw kraju i dziwne, że nasze żużlowe władze dopuszczają do takich sytuacji.
Trzeba przyznać, że końcowy rezultat nieco wypacza faktyczny przebieg spotkania, które przez większą jego część było wyrównane. Po pierwszej serii startów był remis 12:12, po drugiej goście prowadzili tylko różnicą dwóch punktów, a po kolejnej czterech. Decydujące znaczenie miały fatalne dla tarnowian wyścigi XI oraz XII przegrane 1:5 oraz 2:4. Przewaga gości wzrosła do 10 punktów i wiadomo było, że wygranej nie wypuszczą już z rąk. Na domiar złego podwójną wygraną gości zakończył się także bieg ostatni.
Plusy i minusy gości
Znakomity występ zanotował przede wszystkim Australijczyk Jason Doyle, który jedyne punkty stracił w swoim pierwszym występie, a potem już tylko brylował na tarnowskim torze, nie znajdując pogromcy. Jego dorobek to 13 punktów i bonus. Świetną robotę wykonał także młodzieżowiec Krystian Pieszczek, zdobywca 10 punktów i 3 bonusów. Sytuacja, w której junior zdobywa na torze rywala aż tyle punktów jest po prostu unikalna.
Jedynym słabszym punktem teamu Marka Cieślaka był Justin Sedgmen, startujący nieco z konieczności. Po dwóch nieudanych występach został jednak zastąpiony przez Pieszczka i problem jego dyspozycji się rozwiązał
Plusy i minusy gospodarzy
Mały plus za ten mecz należy się Arkadiuszowi Madejowi, który w ostatnim czasie jeździ lepiej niż wcześniej. W piątek zdobył 5 punktów, wygrywając między innymi wyścig z udziałem doświadczonego Piotra Protasiewicza oraz Janusza Kołodzieja. Oby tak dalej.
To kolejny mecz, który ujawnił wszystkie słabości tarnowskiej drużyny, przede wszystkim kompletny brak wartościowej tzw. drugiej linii. Niestety smutna prawda jest taka, że ani Mikel Michelsen ani tym bardziej Piotr Świderski nie spełniają pokładanych w nim przed sezonem nadziei i nie prezentują ekstra ligowej dyspozycji. A kiedy w dodatku jeden z trójki liderów notuje słabszy występ, a to przydarzyło się w piątek Leonowi Madsenowi trudno myśleć o sukcesie.
W wyścigu III za plecami prowadzącego Kennetha Bjerre trwała ciekawa rywalizacja o drugie miejsce pomiędzy Andriejem Karpovem i Mikkelem Michelsenem. Na ostatnim łuku Duńczyk popełnił jednak błąd, który kosztował go utratę szans na drugie miejsce, ale także pozycję trzecią, bo wyprzedził go jadący z tyłu Jason Doyle. Zamiast 5:1 zakończyło się więc 3:3. VIII‑ w nim bohaterem gospodarzy okazał się nie po raz pierwszy Janusz Kołodziej. Po słabszym starcie Kołodziej ładny atakiem minął najpierw aktualnego mistrza kraju Patryka Dudka, a następnie, po wewnętrznej także prowadzącego Krystiana Pieszczka.
Unia Tarnów – Falubaz Zielona Góra 39:51
Unia Tarnów: Leon Madsen 9 (2, 3, 2, 0, 1, 1), Piotr Świderski 1+1 (1, 0, d, ‑), Kenneth Bjerre 12 (3, 2, 2, 2, 3, 0), Mikkel Michelsen 2+2 (0, 1, 1, ‑), Janusz Kołodziej 10 (1, 2, 3, 1, 3), Patryk Rolnicki 0 (w, 0, ‑), Arkadiusz Madej 5 (2, 3, 0, 0, 0)
NCD: Jason Doyle68,75 w wyścigu VI. Sędziował Jerzy Najwer. Widzów 5 tysięcy
Po meczu powiedzieli:
Paweł Baran (trener Unii) – To bardzo przykre, wiedzieliśmy, że nie mamy już praktycznie marginesu błędu, a tutaj na własnym torze przydarzyła się nam taka porażka. To nam bardzo komplikuje sytuację. Zdaję sobie sprawę, że teraz nie wszystko już zależy od nas. Musimy wygrywać i czekać na wyniki innych spotkań.
Leon Madsen (Unia Tarnów) – To po prostu nie był mój dzień. Walczyliśmy, ale wszystko układało się po myśli naszych rywali. Nadal jednak mamy szansę na obronienie miejsca w ekstralidze, dlatego musimy już myśleć o kolejnych spotkaniach.























