Strona główna Tarnów - wiadomości Byli ministranci domagają się od tarnowskiej kurii 12 mln zł

Byli ministranci domagają się od tarnowskiej kurii 12 mln zł

0
ministranci domagają się od tarnowskiej kurii 12 mln zł
Kuria Diecezjalna w Tarnowie ma kolejny problem związany z przestępczością seksualną duchownych | Fot. TEMI/Paweł Topolski
REKLAMA

Kuria Diecezjalna w Tarnowie ma kolejny problem związany z przestępczością seksualną duchownych. Ośmiu byłych ministrantów, którzy twierdzą, że w przeszłości byli molestowani przez księdza Mariana W., żąda od kurii zadośćuczynienia w łącznej kwocie 12 mln zł. Do sądu trafiło już pismo w tej sprawie. Tak wysokiej rekompensaty, związanej z wykorzystaniem seksualnym, jeszcze nikt wobec Kościoła katolickiego w Polsce się nie domagał.
Sprawa jest skutkiem historii księdza Mariana W. z diecezji tarnowskiej, o której na łamach TEMI pisaliśmy już wcześniej. Przypomnijmy, że chodzi w niej o duchownego, który w ciągu lat był proboszczem w kilku parafiach w Małopolsce. Przestępstwa kapłana ujawnione zostały w lutym 2019 r., gdy do tarnowskiej kurii zgłosił się jeden z pokrzywdzonych.

Ksiądz W. decyzją sądu został tymczasowo aresztowany, jego sprawa ruszyła na dobre na początku 2020 roku. Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu zarzuciła księdzu, że w latach 2003‒2011 miał dopuścić się czynności seksualnych wobec 11 nieletnich, z których siedmiu miało poniżej 15 lat. Proces sądowy w tej sprawie trwa, na razie nie zapadły żadne orzeczenia.

Jak podał ostatnio portal Onet.pl, ośmiu byłych ministrantów, którzy uważają się za skrzywdzonych przez księdza W., zamierza złożyć pozew cywilny przeciwko kurii diecezjalnej w Tarnowie. Pismo w tej sprawie już trafiło do tarnowskiego Sądu Okręgowego.

REKLAMA (2)

Odpowiedź odmowna

Jeden z pokrzywdzonych powiedział portalowi Onet: Moja decyzja jako osoby wykorzystywanej seksualnie przez księdza o wytoczeniu procesu przeciwko kurii diecezjalnej jest wyrazem indywidualnej walki o sprawiedliwość, ale także głębokiego duchowego sprzeciwu wobec strukturalnych zaniedbań i nadużyć wewnątrz Kościoła. Przez te lata liczyliśmy na działanie kurii, mając nadzieję na należyte potraktowanie sprawy i odpowiednie wsparcie dla ofiar. Dziś sprzeciwiamy się wobec hierarchów kościelnych, którzy swoimi decyzjami wzmacniają w ofiarach poczucie braku sprawiedliwości, pogłębiają traumy, powodują dalsze cierpienie i krzywdę, wywołują utratę zaufania do Kościoła jako instytucji.

REKLAMA (3)

Istnieje przypuszczenie, że kuria o przestępczych zachowaniach księdza W. mogła wiedzieć już wcześniej, przed 2019 rokiem, lecz nie reagowała właściwie.
Wszyscy byli ministranci będą oczekiwać od kurii odszkodowania po 1,5 mln zł, co daje łączną kwotę w wysokości 12 mln. Tak wysokiego zadośćuczynienia, związanego z pedofilią klerykalną, jeszcze nikt wobec Kościoła katolickiego w Polsce nie żądał. Wcześniej diecezja tarnowska otrzymała pozasądowe wezwanie do zapłaty zadośćuczynienia, ale spotkało się ono z odmową.

Nie ma kary

W komunikacie diecezji czytamy m.in.: Mamy świadomość, że ogromna krzywda wyrządzona nieletnim poprzez molestowanie jest nieodwracalna i rzutuje na całe ich dalsze życie. (…) Każdy biskup i każdy ksiądz co roku przekazują z własnych środków wyznaczoną kwotę na Fundację, która oferuje pomoc pokrzywdzonym. Każda też osoba pokrzywdzona otrzymuje propozycję konkretnej pomocy. Trudno, ażeby odpowiedzialnością zbiorową za przestępstwo dokonane przez konkretnych ludzi obarczano całą wspólnotę diecezji. Diecezja tarnowska utrzymuje się z ofiar wiernych, a więc to przede wszystkim oni zostaliby obarczeni zadośćuczynieniem za przestępstwo, które popełnił konkretny człowiek.
Mec. Jarosław Głuchowski, jeden z pełnomocników pokrzywdzonych, jest zdania, że ks. Marian W. był pracownikiem diecezji, a w tej sytuacji to przełożony odpowiada za swojego pracownika i to przełożony ma obowiązek chronić bezpieczeństwa każdego nieletniego.
Przy okazji należy wspomnieć, że w Sądzie Okręgowym w Tarnowie toczy się już proces cywilny w sprawie innego księdza, Stanisława P., oraz diecezji tarnowskiej, w stosunku do których przeprosin i zadośćuczynienia domaga się jedna z ofiar tego kapłana. W tym przypadku chodzi o głośną w kraju historię duchownego, który pełniąc posługę w parafiach w Małopolsce, także w okolicach Tarnowa i Bochni oraz w Ukrainie, miał dopuścić się molestowania co najmniej 95 chłopców. Stanisław P. nie poniósł odpowiedzialności karnej, gdyż jego czyny uległy przedawnieniu.

Teoria o podpalaczu

Mężczyzna, ofiara księdza, który żąda od diecezji tarnowskiej zadośćuczynienia, również spotkał się z odmową. Duży rozgłos zyskała odpowiedź rzecznika kurii, który stwierdził m.in.: Trudno, ażeby odpowiedzialnością zbiorową za przestępstwo dokonane przez konkretnych ludzi obarczano całą wspólnotę diecezji. To tak, jakby za szkodę wyrządzoną przez podpalacza mieli odpowiadać wszyscy mieszkańcy jego miejscowości.
Stanowisko to skrytykowali także niektórzy duchowni w Polsce, a więcej na ten temat pisaliśmy w TEMI, nr 11/24.
To jeszcze nie koniec kłopotów kurii diecezjalnej w Tarnowie. Prokuratura Okręgowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko biskupowi Andrzejowi Jeżowi, ordynariuszowi diecezji, zarzucając mu, że nie powiadomił niezwłocznie organów ścigania o czynach pedofilskich wspomnianego ks. Stanisława P. Rzecznik diecezji wyjaśnił, że skonkretyzowaną wiedzę o przypadkach molestowania nieletnich przez tego duchownego biskup Jeż powziął dopiero w 2019 roku, kiedy dotarła do kurii dokumentacja sprawy związanej z pobytem księdza P. w Ukrainie i podejrzeniem, że dopuścił się tam przestępstw seksualnych. Na temat ten szeroko pisaliśmy w TEMI, nr 15/24.
W sprawie księdza pedofila śledczy badali także odpowiedzialność wcześniejszego ordynariusza diecezji – bpa Wiktora Skworca.
Okazuje się również, że tarnowska prokuratura prowadzi postępowanie wobec jeszcze jednego duchownego, ks. Tomasza K., któremu zarzuca się, że w latach 2008‒2010 molestował trzech chłopców w wieku poniżej 18 lat. Postępowanie trwa od 2021 roku, lecz zostało zawieszone ze względu na stan zdrowia oskarżonego. Prokurator zarzuca bp. Jeżowi, że także w tym przypadku zwlekał z powiadomieniem organów ścigania.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze
0
Napisz komentarzx