Cięcia w tarnowskiej oświacie

0
Cięcia w tarnowskiej oświacie
Szykują się cięcia nie tylko w zakresie ograniczeń dotyczących liczby klas pierwszych w szkołach ponadpodstawowych, ale i redukcji nauczycielskich etatów
REKLAMA

Szykują się cięcia nie tylko w liczbie klas pierwszych w szkołach ponadpodstawowych, ale i redukcje nauczycielskich etatów. Już wiadomo, że skala zwolnień może być spora i dotyczyć ma nawet kilkudziesięciu osób, choć magistrat zastrzega, że wiarygodne dane na ten temat będą znane po zakończeniu naboru i przedstawieniu przez dyrektorów pod koniec sierpnia aneksów nr 1 do arkusza organizacyjnego. Nie uspokaja to ani trochę tarnowskich pedagogów, którzy boją się o swoje miejsca pracy. Tym bardziej, że z wyliczeń wynika, iż za trzy lata uczniów będzie jeszcze mniej, zatem i cięcia w etatach jeszcze poważniejsze.
Oświatę czeka więc prawdziwe tąpnięcie, a teraz mamy jego przedsmak. Dyrektorzy szkół spekulują, że dane demograficzne prezydent Tarnowa wykorzysta do jeszcze poważniejszych cięć w tym sektorze, wszak czymś trzeba ratować mocno nadszarpnięte finanse Tarnowa. Skutki prezydenckich pomysłów mogą być jednak znacznie poważniejsze niż się wydaje…

Nauczycielski blady strach

– Redukcja liczby klas pierwszych oznacza redukcję zatrudnienia, przecież to oczywiste. Jeżeli z powodu oszczędności od września zaplanowano uruchomienie o 10 oddziałów mniej niż dotychczas, to i mniej przysłowiowych rąk do pracy będzie potrzebnych. Nie kryję, że nauczyciele z niepokojem dopytują o przyszłość – mówi Marian Kozik, dyrektor VII Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie.
– O widmie zwolnień mówi się coraz głośniej. Ogłoszone przez Urząd Miasta zasady rekrutacji nie pozostawiają złudzeń. W szkołach robi się nerwowo – przyznaje nauczycielka I LO, która chce zachować anonimowość.
– Wszystko zależy od finansów. Zmiany są konieczne, bo możemy wydawać tyle ile mamy, a subwencja oświatowa jest mocno niewystarczająca. System się nie bilansuje. Kolejnym istotnym powodem jest bolesna demografia – dzieci po prostu brakuje – zauważa Bogumiła Porębska, dyrektorka Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Tarnowa. Jej zdaniem z deklarowanych na ten rok 213 mln złotych subwencji miasto otrzymało o 2 miliony mniej a musi dołożyć z własnego budżetu 129 mln złotych, by w pełni sfinansować np. przedszkola.

REKLAMA (3)

Kuratorium jest na „nie”

Tarnowska delegatura Kuratorium Oświaty w Krakowie kieruje do prezydenta Romana Ciepieli pismo opiniujące proponowane zmiany w zasadach rekrutacji. I po konsultacjach z dyrektorami szkół w wielu przypadkach jest na „nie”. Powodem jest niepełna oferta edukacyjna oraz fakt, że dzieciom nie można zabraniać wyboru. Mowa o tym, że skoro zmniejsza się liczbę klas i zamiast do renomowanych liceów, kieruje ich w stronę szkół branżowych, to, jakby na to nie patrzeć, jest ograniczeniem swobód. Zainteresowanie młodzieży technikami i szkołami zawodowymi jest także celem magistrackich ograniczeń. Czy włodarz Tarnowa zechce się jakkolwiek nad sugestią kuratorium pochylić i zmieni zdanie?
Opozycyjni wobec Romana Ciepieli radni tarnowskiej Rady Miasta nie mają wątpliwości. – Prezydent zawsze robi to, co chce i najchętniej z nikim by nie rozmawiał i nikogo nie słuchał. To chyba pierwszy przypadek w Polsce, że z powodu braku pieniędzy nie otwiera się klas pierwszych, a chętnych do liceów uczniów kieruje do zawodówek. O ile przedszkola i szkoły podstawowe mogą się w systemie rzeczywiście nie bilansować, to ponadpodstawowe – tak. Zwłaszcza renomowane tarnowskie licea kandydatów mają naprawdę sporo i do nich dokładać nie trzeba, a subwencja oświatowa na jednego ucznia to około 9-10 tys. złotych rocznie – mówi, nie kryjąc poirytowania, radny Józef Gancarz.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze