Czytelnicy interweniują. Czy kozom jest dobrze?

0
kozy
kozy
REKLAMA

Czytelniczka pisze, że „stan zwierzyny jest wręcz opłakany”. Informuje, iż gospodarz obiektu usunął wszystko, co było tu zielone, powycinano kompletne drzewa oraz gałęzie nisko zwisające, które stanowiły dodatkowe źródło pokarmu i świeżej wody po deszczu. Zwierzęta, zdaniem autorki listu, brodzą w błocie i odchodach, nie mają dachu nad głową, brak im właściwego schronienia. „Buda od strony północnej, przykryta blachą falistą, została rozniesiona na rogach kóz. I nie została już naprawiona”. Daniele, które miały schronienie w kącie muru północno‑zachodniego, zostały go, zdaniem czytelniczki, pozbawione.
Czytelniczka informuje, że w przeszłości pozostawiano zwierzynie całe główki zieleniny, teraz odpadki z kuchni.
Zwierzyniec obok hotelu Cristal Park odwiedziliśmy w okresie, gdy od długiego czasu nie padał deszcz i było sucho. Wygląd i zachowanie zwierząt nie wskazywały na to, że są źle traktowane. Rozmawialiśmy z Witoldem Kisałą, od 10 lat prezesem zarządu Cristal Park, który powiedział nam, że już od dłuższego czasu na temat zwierzyńca prowadzi na Faceboo­ku dyskusję z jedną z mieszkanek Mościc, odrzucając pojawiające się zarzuty.
– Jestem biologiem z wykształcenia i miłośnikiem zwierząt. Nigdy nie pozwoliłbym, aby były one źle traktowane – podkreśla prezes Kisała.
Odnosząc się do zarzutów poruszonych w liście do nas, wyjaśnia, że na terenie, który zajmuje zwierzyna, nie wycinano drzew, usunięto jedynie konary powalone przez wiatr w ub. roku, a nisko zwisających gałęzi nie ma, ponieważ systematycznie zjadają je zwierzęta. Chodzą one po gołej ziemi, gdyż jako roślinożerne żywią się wszystkim, co wyrośnie; daniele i kozy nie obcinają zębami trawy, jak np. krowy, ale je wyrywają.
– Jeśli chodzi o odchody, to sytuacja jest taka, że znajdują się one głównie koło ogrodzenia, tam, gdzie ludzie przynoszą im smakołyki. Dla zwierząt jest to sytuacja niejednoznaczna – z jednej strony mają chęć na smaczne rzeczy, z drugiej boją się ludzi. Gdy są w stresie, wypróżniają się, co jest naturalne. Pozostała część wybiegu ziemnego wygląda inaczej – mówi Witold Kisała.
W sprawie zadaszeń tłumaczy, że daniele z rodziny jeleniowatych ich nie lubią i źle się czują w zamkniętych pomieszczeniach, poza tym nie potrzebują schronienia. Zlikwidowany niski drewniany domek miał służyć świnkom, lecz okazało się, że z niego nie korzystają. Zdaniem prezesa, nie korzystały z niego również małe kózki, gdyż otwór i kształt były za małe. Przed zimą w miejsce starej, powalonej przez wichurę wiaty powstanie nowa. Będzie magazynem na siano i osłoną przed deszczem dla kóz.
Witold Kisała wyjaśnia też, że wycinki z kapusty i kalafiorów przywozi dla zwierząt człowiek, który handluje na giełdzie rolnej.
– Nie mam nic przeciwko temu, ponieważ jest to urozmaicenie diety, a pochodzące z hotelowej kuchni obierki z warzyw i owoców są znakomitym źródłem witamin. Dlaczego mielibyśmy im nie dawać?
Prezes zaprzecza podanej przez autorkę listu informacji, iż zwierzęta żywią kelnerzy zatrudnieni w hotelowej restauracji.
– To bzdura. Kelnerzy nie mają dostępu do wybiegu dla zwierząt. Opiekują się nimi nasi pracownicy techniczni – odpowiada Witold Kisała.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze