Dlaczego Ciepiela blokuje budowę spalarni?

3
MPEC Tarnów
fot. archiwum
REKLAMA

To najczęstsze pytanie pojawiające się w kontekście planu budowy instalacji, która według wszelkich fachowych analiz i opracowań przyniesie korzyści przede wszystkim mieszkańcom miasta. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Tarnowa radni z klubu PiS wnioskowali o ustalenie kierunków działania prezydenta w obszarach gospodarki odpadami oraz zaopatrzenia w ciepło. Ich zdaniem sprawa jest pilna, bo niepodjęcie tematu spowoduje utratę szansy na korzystne zmiany. Mowa także o szansie na mniejsze rachunki za śmieci i ogrzewanie, lecz nie tylko. Smaczku sprawie dodaje fakt, że budowy spalarni domagają się też pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. I protestują przeciw działaniom prezydenta wymierzonym w spółkę oraz mieszkańców. Ale po kolei.

Temat już od czasów Ścigały

Przed kilkoma laty miasto wspólnie z MPEC pracowało nad koncepcją budowy spalarni odpadów. Spalarni, która miała mieć charakter regionalny, a paliwem byłyby odpady zmieszane. W ówczesnych ramach prawnych miasto zostałoby inwestorem samodzielnie lub w tzw. partnerstwie publiczno-prywatnym. Spalarnia miała być obsługiwana przez MPEC. Ciepło tam wytwarzane mogło zasilać sieć miejską i służyć mieszkańcom. Dużą zaletą tego projektu był fakt, że zamysłowi przyklaskiwał poważny akcjonariusz MPEC, jakim był (i jest) Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska – a więc potencjalne źródło finansowania przedsięwzięcia. Powstały niezbędne opracowania, analizy, radni wizytowali zagraniczne spalarnie. Tarnów wspomagany był przez największe autorytety w dziedzinie ochrony środowiska. Na rzecz miasta pracował m.in. profesor Grzegorz Wielgosiński – uznany na świecie ekspert. Prowadził rozmowy z mieszkańcami wyjaśniając zasady działania, omawiając ryzyka. Jak zwykle w takich sytuacjach mieszkańcy byli podzieleni, jeśli przyklaskiwali powstaniu spalarni, to byle nie w pobliżu ich domów.
Pytamy dziś ówczesnego prezydenta Tarnowa Ryszarda Ścigałę, który jest ekspertem w dziedzinie ochrony środowiska, dlaczego był zwolennikiem spalarni i czy obiekt zagrażałaby mieszkańcom miasta. – Przez spory okres pracy zawodowej zajmowałem się ochroną środowiska. I mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że dobrze zaprojektowana i właściwie eksploatowana spalarnia odpadów jest dla otoczenia bezpieczna. Ba, dużo mniej szkodliwa niż klasyczna węglowa kotłownia. Mało kto zdaje sobie sprawę, że ciepłownia węglowa oprócz emisji dwutlenku węgla – gazu cieplarnianego, rozsiewa w otoczeniu rtęć, kadm, węglowodory, a nawet podtlenek azotu – również gaz cieplarniany. Także budzące grozę benzoalfapireny. Tarnów powinien mieć własną spalarnię. Dlaczego? Wszyscy widzimy, co dzieje się z cenami. Ponad dziesięć lat temu podjęliśmy próbę zapobieżenia podwyżkom stawek odpadów, centralnego ogrzewania czy ciepłej wody.

REKLAMA (3)

Konflikt MPEC – Urząd Miasta przybiera na sile

– Dawno już powinna powstać spalarnia, tymczasem piętrzą się kolejne przeszkody –twierdzi radny Mirosław Biedroń. – Realizacja przez spółkę miejską spalarni odpadów oraz przyjętego planu inwestycyjnego prowadzić będzie do wzrostu jej wartości oraz trwałych i korzystnych zmian w procesie transformacji energetycznej. Dlatego w uzasadnieniu do proponowanej na ostatniej sesji uchwały w sprawie kierunków działania prezydenta w obszarach miejskiej gospodarki odpadami oraz zaopatrzenia w ciepło napisaliśmy, że zaproponowany sposób finansowania inwestycji jest korzystny nie tylko dla spółki, ale i dla miasta. Finansowanie z uwzględnieniem 145,5 mln zł pożyczki i 20 mln dotacji udzielanych przez NFOŚ, przy braku konieczności wyłożenia na ten cel pieniędzy Tarnowa, w pełni umożliwia realizację zadania i może spowodować pozyskanie tańszego ciepła do ogrzewania mieszkań oraz zmniejszenia obciążeń finansowych dla mieszkańców tytułem wywozu odpadów komunalnych.
Najpewniej prezydencka blokada choć Roman Ciepiela oficjalnie uważa się za zwolennika budowy spalarni, jest skutkiem urażonych – poprzez konflikt z prezesem MPEC-u, ambicji, wrażliwego na tym punkcie włodarza miasta. Wszak Krzysztof Rodak pod względem fachowości (w tym zakresie) o głowę przewyższa swojego adwersarza, a w sporze, który się także przez media przetacza, wizerunkowo z Ciepielą wygrywa. Obserwatorzy prognozują, że walczący o swoje Rodak za spór z prezydentem zapłaci głową. Czyli stołkiem.
– Ten spór jest zupełnie niepotrzebny i psuje klimat rozmów – mówi radny Sebastian Stepek z proprezydenckiego klubu Platformy Obywatelskiej, który jest zwolennikiem dyskusji w tym zakresie.
Murem za Krzysztofem Rodakiem i kierowanym przez niego MPEC-em na ostatniej sesji Rady Miejskiej Tarnowa stanęło większość radnych. Krystyna Mierzejewska, także z popierającego prezydenta klubu radnych PO, uznała, że: „boli, jak się patrzy na traktowanie modelowo zarządzanej miejskiej spółki”. Radna Grażyna Barwacz z Naszego Miasta Tarnów, jako jedna z nielicznych, wzięła w obronę Romana Ciepielę i przyjęła podobną do niego retorykę. Uznała, że proponowana lokalizacja spalarni na Piaskówce nie jest najlepsza, zaś budowa obiektu, który miałby służyć głównie mieszkańcom Tarnowa, nie zaspokaja potrzeb całego regionu. Jak widać większość radnych, mimo różnic politycznych, wtóruje pomysłowi budowy spalarni, lecz sam prezydent z nikim już chyba porozumienia znaleźć nie potrafi.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze