Tarnów nie potrzebuje ludzi wykształconych? Smutna rzeczywistość rynku pracy

0
Tarnów nie potrzebuje ludzi wykształconych
Osoby o wysokich kwalifikacjach mają mniejsze szanse na znalezienie pracy w Tarnowie | Fot. TEMI/Paweł Topolski
REKLAMA

Na rynku pracy w Tarnowie już dawno nie było tak dobrze jak teraz. Na koniec minionego roku stopa bezrobocia wyniosła 4 proc., mniej niż wynoszą średnia krajowa i wojewódzka. Tak mówią oficjalne statystyki, ale rzeczywistość, widziana z innej perspektywy, wygląda jeszcze inaczej, bo wiadomo: diabeł tkwi w szczegółach.
Generalnie jest dobrze, nawet ostatnie trudne lata związane z pandemią i wojną w Ukrainie nie skomplikowały sytuacji na rynku pracy. W Polsce stopa bezrobocia wynosi 5 proc., w woj. małopolskim – 4,1 proc., w Tarnowie – 4 proc., a w powiecie tarnowskim – 6,2 proc.
Powiatowy Urząd Pracy w Tarnowie w swojej publikacji tak komentuje tę sytuację: W 2023 roku widać poprawę na lokalnym rynku pracy. Co prawda zmniejszyła się nieco liczba wpływających ofert pracy, ale za to ilość osób podejmujących zatrudnienie jest większa.

Powiatowy Urząd Pracy w Tarnowie podejmuje liczne działania na rzecz poprawy sytuacji osób bezrobotnych i poszukujących pracy na lokalnym rynku pracy (…) Dzięki tak licznym podejmowanym przez tut. Urząd działaniom liczba bezrobotnych – w porównaniu z końcem 2022 roku – zmniejsza się i w konsekwencji w końcu bieżącego roku może przynieść jeden z najniższych poziomów bezrobocia rejestrowanego w historii działania Urzędu.
O ile rzeczywiście w Tarnowie coraz łatwiej znaleźć pracę, na co wpływ ma również sytuacja demograficzna, to nie dotyczy to wszystkich zawodów. Tarnów i okolice miasta wciąż potrzebują ludzi przede wszystkim do robót fizycznych. Ci najbardziej wykształceni uciekają stąd, bo nie mają czego tutaj szukać. Tak jest od lat i nic nie wskazuje, żeby miało się to wkrótce zmienić. 

Budowlanka, budowlanka…

Łatwo się o tym przekonać, jeśli przeanalizuje się przygotowane przez tarnowski PUP zestawienie dotyczące 30 zawodów, których najczęściej potrzebowali lokalni pracodawcy w 2023 roku.
W tym czasie aż 228 ofert zgłosiły firmy potrzebujące pomocników w robotach budowlanych. Duże wzięcie mieli robotnicy gospodarczy, sprzedawcy, magazynierzy, robotnicy budowlani robót wykończeniowych, spawacze, ślusarze, kierowcy ciężarówek, monterzy, brukarze, dekarze, sprzątaczki, kucharze, pomoc kuchenna. Nie zaskakuje spory popyt na opiekunki domowe i osób starszych, gdyż samorządowe systemy opieki są pod tym względem niewystarczające. Dość często poszukiwani byli pracownicy biurowi. Ponad 50 ofert odnosiło się do pracowników wykonujących proste prace. W zasadzie wykształcenie wyższe mogło być wymagane tylko w jednym przypadku: nauczyciela przedszkola.

REKLAMA (2)

– Taka jest u nas struktura ofert od lat, żeby nie powiedzieć: od zawsze – mówi Stanisław Dydusiak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Tarnowie. – Osoby o wysokich kwalifikacjach mają zdecydowanie mniejsze szanse. Może to być spowodowane tym, że od dawna na naszym terenie nie powstają nowe firmy wykorzystujące najbardziej nowoczesne technologie. A te, które już są, mają już swoich specjalistów i nie potrzebują większej liczby nowych. Wcześniej wydawało się, że zbudowanie autostrady A4 w pobliżu Tarnowa odmieni niekorzystną sytuację, że znajdą się inwestorzy, którzy będą skłonni otworzyć działalność na wyższym poziomie technologicznym, ale, niestety, tak się nie stało.

REKLAMA (3)

Marna oferta

Dyrektor Dydusiak ma rację twierdząc, że pod tym względem mimo upływu czasu nic się nie zmienia. Zajrzeliśmy do archiwum TEMI i natrafiliśmy na jego wypowiedź na podobny temat równe dziesięć lat temu. Brzmiała ona tak: – To prawda, nasz rynek nie ma zbyt dużych wymagań. Jeśli są jakieś oferty, to w ogromnej większości dotyczą pracowników o niskich kwalifikacjach. Nie jest to jednak wyłącznie tarnowska specyfika. Duże, rozwijające się aglomeracje proponują dobrze wykształconym, znającym języki obce ludziom korzystniejszą alternatywę.
Na ile statystyki PUP mogą być miarodajne w ocenie rynku pracy w Tarnowie i powiecie? Z pewnością nie odnotowują wszystkich zjawisk, także faktu, że część firm rekrutuje swoją kadrę bez udziału urzędów pracy, również za pomocą innych narzędzi czy wyspecjalizowanych w tym agencji. Mimo to opracowanie PUP wskazuje na pewną wyraźną tendencję, a także społeczne odczucia. Tym bardziej, że – jak sprawdziliśmy – kilka lokalnych agencji pracy ma propozycje zatrudnienia podobne do PUP. Na pewno niektóre firmy z regionu zatrudniają wysokiej klasy specjalistów, absolwentów wyższych uczelni, lecz liczba ta nie jest znacząca. Kogo – na przykład – potrzebuje dziś Grupa Azoty SA w Tarnowie? Przejrzeliśmy oferty. Poszukiwani są: opiekun klienta, ratownik-operator sprzętu pożarniczego, maszynista turbozespołu, młodszy aparatowy, aparatowy produkcji tworzyw sztucznych, informatyk programista. Zakłady Mechaniczne SA w Tarnowie zatrudnią ludzi w zawodach: wiertacz-frezer, spawacz, kontroler jakości, operator procesów obróbki galwanicznej, operator procesów skrawania, ślusarz montażowy, oczyszczacz mechaniczny, specjalista ds. planowania, specjalista ds. ciągłego doskonalenia, młodszy programista, młodszy konstruktor elektronik.

„Sieroty” po dzieciach

Pan Michał, emeryt z Tarnowa, nasz stały czytelnik, ma dwoje dorosłych dzieci. Obecnie mieszkają one w Krakowie.
– Syn i córka skończyli studia inżynierskie, oboje dobrze znają języki obce, ale Tarnów nie miał im nic ciekawego do zaoferowania – twierdzi. – To tutaj reguła. Albo dla najlepiej wykształconych nie ma nic, albo w stosunku do ich kwalifikacji i w porównaniu z większymi miastami płaci im się bardzo kiepsko. Kiedyś pisaliście w TEMI, że Tarnów bardzo się starzeje, że coraz więcej mieszkańców jest w moim wieku albo starszych. A jak może być inaczej, jeśli oferta tego miasta dla młodych jest tak uboga? Póki się to nie zmieni, Tarnów będzie na liście miast, z których wyjeżdża się na stałe. Zostaną głównie emeryci i renciści.
Z opiniami tymi zgadza się również pani Anna, nauczycielka emerytka, której córka za pracą wyjechała do Warszawy.

– To samo dotyczy wielu moich znajomych, których dzieci ułożyły sobie życie w Krakowie i we Wrocławiu, a w jednym przypadku także za granicą. W Tarnowie nie znalazły dla siebie nic interesującego, przede wszystkim nic dobrze płatnego. Wybór ofert, jeśli się zdarzały, był bardzo ograniczony. My, rodzice, jesteśmy dziś „sierotami” po swoich dzieciach, ja tak to nazywam. Szybko się starzejemy i wkrótce nie będzie komu nami się zająć. Zdarza się już coraz częściej, że Tarnów opuszczają także starsi rodzice tych dzieci, które stąd wyjechały. Wyprowadzają się za nimi do innych miast, żeby być razem ze swoimi córkami lub synami i tu nie pozostać w samotności. My z mężem też nie wiemy, jaką decyzję podejmiemy w przyszłości, choć warszawski zgiełk zupełnie nam nie odpowiada.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze