W odrestaurowanym budynku przy ul. Bema 20 w centrum Tarnowa powstał oddział firmy ubezpieczeniowej, a część przestrzeni przeznaczono na galerię sztuki – pojawiło się nowe miejsce łączące sztukę i biznes. To tutaj w ostatnich tygodniach można było oglądać około 30 prac wybranych z blisko 300, które na przestrzeni kilku lat przygotowywali studenci Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej, przedstawiając propozycje rozwiązań architektonicznych dla wybranych obszarów Tarnowa. Studenckie projekty to efekt trzech edycji konkursu przeprowadzonego na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej we współpracy z Urzędem Miasta Tarnowa.
Na tle tej właśnie wystawy odbyło się spotkanie z cyklu „Quo vadis, Tarnów?”, przygotowane wspólnie przez Małopolską Telewizję ZVAMI oraz tygodnik TEMI. Udział w nim wzięli Ewelina Galas (Wydział Architektury Politechniki Krakowskiej), Małgorzata Abramowicz (dyrektorka Wydziału Planowania Przestrzennego UMT), dr inż. Wiesław Michałek (architekt, urbanista, wykładowca Politechniki Krakowskiej), Tomasz Olszówka (działacz społeczny, Stowarzyszenie Anioł Struś – Inicjatywa Miejska) i Daniel Cholewiak (działacz społeczny, współautor pierwszego projektu przebudowy amfiteatru w Tarnowie); dyskusję prowadził Tadeusz Bałchanowski, redaktor naczelny TEMI.Czy Tarnów jest miastem zachowawczym, czy jednak w mieście jest miejsce na nowoczesną architekturę, która byłaby szansą na lepszą rozpoznawalność, czy przeszklone bryły można lokować w sąsiedztwie średniowiecznych zabytkowych obiektów? Wokół tych wątków toczyła się dyskusja.Historyczna zabudowa to ogromny walor Tarnowa.
– Mamy do czynienia z niezaprzeczalną jakością tej architektury i powinniśmy dążyć do tego, by pozostawić dla przyszłych pokoleń podobnych świadków naszych czasów, o podobnej jakości. Tarnów nie powinien być tylko i wyłącznie miastem renesansowym, miasto tworzy się w sposób ciągły. Trzeba umieć dostrzec w nim architekturę z XIX czy XX wieku i dokładać elementy architektury XXI wieku. Nie określałabym Tarnowa mianem miasta zachowawczego, Polska wchodzi w nurt współczesnej architektury, tak więc wszystko jeszcze przed Tarnowem – mówi Ewelina Galas.
W podobnym duchu wypowiadali się m.in. Tomasz Olszówka i Daniel Cholewiak, wskazując zarówno na konieczność rewitalizacji i większej dbałości o tę historyczną architekturę Tarnowa i nadawanie jej nowych funkcji, jak i brak w mieście nowej architektury dostrzeganej chociażby w Katowicach, która pełni również rolę miastotwórczą. Zwrócili też uwagę na brak dyskusji i konsultacji władz z mieszkańcami, by ci mogli przedstawić swoją wizję rozwoju miasta, wyglądu i funkcji niektórych obiektów mających być obiektami ogólnodostępnymi.
Jak tłumaczyła Małgorzata Abramowicz, magistrat nie ma wpływu na ostateczny wygląd nowo powstających budynków. Nie może więc nakazać budowania obiektów np. o wymyślnych bryłach.
– Jako urzędnicy mamy wpływ na generalne wytyczne, ale już nie na to, co konkretnie powstaje, jaka to jest architektura – czy zachowawcza, czy współczesna. To inicjatywa mieszkańców i instytucji publicznych, realizujących poszczególne obiekty. Gdyby powstawały u nas budynki administracji wyższego szczebla, zapewne mielibyśmy obiekty podobne jak np. w Katowicach czy Warszawie. Ale tak nie jest. Tarnów to mali inwestorzy, którzy, mam nadzieję, będą się dobrze odnajdywać w obecnych czasach i realizować ciekawe projekty – mówiła dyrektor Abramowicz.
Nie należy się bać przenikania starych i zabytkowych budynków z obiektami nowoczesnymi. Ich istnienie nawet w bliskim sąsiedztwie jest możliwe.
– Współczesna architektura jest inna niż ta sprzed dwustu lat, ale nawzajem siebie potrzebują, bo to jeden rodowód. Jeśli uznamy, że nie potrzebujemy nowej architektury, to uznamy jednocześnie, że nie potrzebujemy kontynuacji. Oczywiście, zawsze jest pytanie o charakter tego, co nowe, czy to jest dobre – zauważał Wiesław Michałek. To zadanie dla architektów, by projektując obiekty współczesne, myśleli również o miejscu ich posadowienia – o najbliższym otoczeniu, o wpasowaniu się w sąsiedztwo, łącząc stare z nowym w sposób przemyślany, harmonijny.Tak więc architektura i poszczególne budynki mogą być wizytówką Tarnowa, choć nie bez znaczenia będzie funkcja tych obiektów, przyciągająca mieszkańców czy turystów. Warto też częściej rozmawiać o tym, co powstaje w miejskiej przestrzeni. Od prywatnych inwestorów, którzy ograniczenia w kreowaniu rzeczywistości mają mniejsze niż samorządy, warto wymagać większej odwagi i realizowania projektów nowoczesnych, o ciekawych, zaskakujących bryłach.
Łączyć stare z nowym
REKLAMA
REKLAMA
























