Duża poczekalnia z ulotkami i plakatami zawierającymi najważniejsze porady zdrowotne, a za nią gabinet, w którym znajdują się urządzenia do badań EKG i echa serca. Pacjenci nietypowi: psy i koty, głównie w starszym wieku, choć młodsi osobnicy też się zdarzają.
– Podobnie jak u ludzi, choroby kardiologiczne dotykają raczej starsze osobniki, jednak ze względu na popularność rasowych zwierząt coraz częściej trafiają do mnie również młodsi pacjenci z wrodzonymi wadami serca – przyznaje Anna Pastuła, specjalizująca się w kardiologii weterynaryjnej. Przedstawiciele niektórych ras są bardziej narażeni na schorzenia kardiologiczne. To owczarki niemieckie, labradory, buldożki francuskie, buldogi angielskie, maltańczyki, shih tzu, yorki oraz koty perskie, maine coony, ragdolle.
– W przypadku zwierząt objawy nie są jak u ludzi, nie od razu wiadomo, że mamy do czynienia ze schorzeniem kardiologicznym. Gdy starszy pies jest mniej aktywny i mniej chętnie wychodzi na spacery, można tłumaczyć, że to z powodu wieku. Właścicieli czworonogów najczęściej niepokoją u zwierząt inne objawy, jak duszność i kaszel. Jednak zazwyczaj nie podejrzewają, że może to oznaczać problem kardiologiczny – tłumaczy weterynarz.Pacjenci z chorym sercem to zwierzęta, które wymagają opieki lekarskiej do końca życia. Ich schorzeń nie sposób wyleczyć, jedynie farmakologicznie można poprawić stan zdrowia i kondycję czworonoga, by ułatwić mu normalne funkcjonowanie.– Większość właścicieli to bardzo zdyscyplinowani i zdeterminowani ludzie, bo nie jest łatwo trzy lub cztery razy dziennie podawać leki pupilowi. Jednak dzięki nim zwierzęta żyją – podkreśla Anna Pastuła.
Do jej gabinetu trafiają różne zwierzęta, często z zaawansowaną chorobą, czasem nawet zagrażającą życiu. Pamięta pięciomiesięcznego szczeniaka, który trafił do niej z obrzękiem płuc. – Cierpiał na kaszel i duszność, ale nie reagował na standardowe leczenie dróg oddechowych. Podczas badania okazało się, że piesek ma wrodzoną wadę serca, której nie można operować. Akcja ratunkowa trwała trzy godziny, stan pacjenta udało się ustabilizować i obecnie przyjmuje leki w domu – dodaje weterynarz. Kot Benek był już wcześniej leczony, ale z powodu niewydolności krążenia miał płyny w jamie opłucnej. Mimo ciężkiego stanu został uratowany, a teraz również dostaje leki. – To super pacjent, chce współpracować z lekarzem i jest bardzo grzeczny – uśmiecha się pani Anna.Spotykane coraz częściej wrodzone wady serca u zwierząt można niwelować operacyjnie, jednak zabiegu nie sposób wykonać u każdego pacjenta, ponieważ na ingerencję chirurgiczną nie zawsze pozwala wielkość czworonoga. Na tego typu zabiegi tarnowska weterynarz kieruje do większych ośrodków.Anna Pastuła studiowała we Wrocławiu, który uznawany jest za kolebkę kariologii weterynaryjnej w Polsce. Rozwijającą się dziedziną zainteresowały ją dwie profesorki – Urszula Pasławska i Agnieszka Noszczyk‑Nowak. Gdy rozpoczęła pracę w tarnowskiej Przychodni Weterynaryjnej „Na Asnyka”, okazało się, że bardzo potrzebny jest specjalista z kardiologii. Zaczęła uczestniczyć w kursach i międzynarodowych konferencjach, jeździła na warsztaty i staże do zagranicznych ośrodków, uczyła się w Szkole Europejskiej ESAVS w Luksemburgu i Portugalii.
– Na początku nie było łatwo, bo kardiologia to trudna dziedzina, zwłaszcza dla młodego lekarza weterynarii – przyznaje. – Wymaga nie tylko znajomości zagadnień kardiologicznych, lecz także wiedzy internistycznej. Zresztą z samą wiedzą lekarz nic nie zdziała, musi dysponować odpowiednim sprzętem, a urządzenia najwyższej klasy niestety nie są tanie. Kilka lat temu, kiedy kardiologia weterynaryjna nie była jeszcze zaawansowana, lekarze nie mieli specjalistycznej aparatury. Dziś Anna Pastuła na co dzień robi badania EKG czy echo serca psów i kotów.
Prywatnie jest właścicielką pięknego biało‑rudego kota o imieniu Ludwiś.
Lekarz psich serc…
REKLAMA
REKLAMA























