Polska jest liderem w Europie pod względem liczby służbowych aut w publicznych urzędach. Nasze urzędy mają do dyspozycji około 4,5 tys. samochodów, kosztujących podatników 90 mln zł rocznie. Średnia cena zakupu pojazdu dla administracji to 78,9 tys. złotych.
Czym się wożą tarnowscy urzędnicy?W Urzędzie Miasta Tarnowa już dawno nie było samochodowych zakupów, pracownicy tej instytucji mają do dyspozycji sześć służbowych aut: skodę superb, kupioną w 2011 roku, dwa fordy – siedmioletniego mondeo i dziesięcioletniego transita, oraz trzy fiaty panda, w tym jeden van, rocznik 2004, 2007 i 2009.Magistraccy urzędnicy zapewniają, że koszty utrzymania służbowych aut nie wzrastają, w minionym roku na zakup paliwa wydano 56 tys. zł, natomiast na naprawy wraz z potrzebnymi częściami oraz akcesoriami samochodowymi przeznaczono około 19 tys. złotych. Dla porównania w 2013 roku paliwo do służbowych samochodów kosztowało 78 tys. zł, a niezbędne naprawy – ponad 24 tys. złotych. Z kolei rok wcześniej na paliwo urzędnicy wydali 65,6 tys. zł, a naprawy pochłonęły blisko 29 tys. złotych.
Kto korzysta z aut magistratu?
– Samochody wykorzystywane są tylko do celów służbowych – powiedziano nam w UMT. – Auta obsługują delegacje i wyjazdy służbowe prezydenta, jego zastępców, dyrektorów oraz pracowników – w zależności od potrzeb. Ford transit wykorzystywany jest do bieżącej obsługi urzędu oraz imprez, spotkań, wyborów, natomiast fiaty panda pozostają do dyspozycji jednostek organizacyjnych, które przejęły zadania utrzymywania dróg i realizacji inwestycji miejskich.
W magistracie nie ma etatowych kierowców, ale jest kilka osób, które posiadają odpowiednie uprawnienia i zależnie od okoliczności pełnią rolę kierowcy, wożąc innych urzędników.
Prezydent Tarnowa, Roman Ciepiela mieszka niedaleko magistratu, więc do pracy najczęściej chodzi pieszo.
– Wyjątkowo, gdy mam zaplanowane jakieś spotkanie rano poza urzędem, korzystam z samochodu służbowego – zapewnia.A co kryją garaże Starostwa Powiatowego w Tarnowie? Urząd ma cztery samochody: chevroleta evandę, wyprodukowanego w 2004 roku, siedmioletnią skodę superb, jeszcze jeden taki model, ale znacznie młodszy, bo z 2011 roku, a także fiata scudo, rocznik 2009.Paweł Juśko ze starostwa zapewnia, że koszty utrzymania służbowych aut są od lat prawie na tym samym poziomie. W 2013 roku na utrzymanie samochodów wydano 77 119 zł, a rok później – 74 577 złotych.
Z samochodów korzystają w celach służbowych starosta, jego zastępca, etatowy członek Zarządu Powiatu Tarnowskiego oraz pracownicy urzędu wykonujący zadania w terenie. Wożą ich kierowcy, bowiem starostwo zatrudnia dwóch na pełnym etacie i jednego w wymiarze jednej trzeciej etatu.
– Do pracy dojeżdżam tylko własnym, prywatnym samochodem i nie korzystam z kierowcy – podkreśla Roman Łucarz, starosta tarnowski.
„Limuzyny” do służbowego użytku
REKLAMA
REKLAMA
























