W połowie lipca zakończył się w Tarnowie pierwszy etap prac projektu „Tarnowskie macewy – obóz dla wolontariuszy”, realizowanego ze środków Narodowego Instytutu Dziedzictwa „Wspólnie dla dziedzictwa 2018” przez działającą w mieście Fundację AntySchematy 2. Jego celem jest skatalogowanie macew znajdujących się na tarnowskim kirkucie.
W przedsięwzięcie zaangażowani zostali młodzież ze szkół ponadgimnazjalnych, studenci UJ oraz uczniowie z Zespołu Szkół Ekonomiczno‑Ogrodniczych w Tarnowie.
Prace inwentaryzacyjne na cmentarzu żydowskim w Tarnowie są prowadzone w porozumieniu z Wojewódzkim Urzędem Ochrony Zabytków oraz Gminą Wyznaniową Żydowską w Krakowie, która jest właścicielem nekropolii. Przebiegają pod naukowym patronatem dr hab. Leszka Hońdo z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz pod czujnym okiem doktoranta Maksa Puzio. W tym roku projekt ma trzecią edycję i właśnie zakończył się pierwszy jej etap.
– Uczestniczyło w nim 11 osób – czterech studentów judaistyki, studenci archeologii i historii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz uczniowie Zespołu Szkół Ekonomiczno‑Ogrodniczych w Tarnowie – wylicza Tomasz Malec, prezes Fundacji AntySchematy 2. – Przygotowaliśmy się do skatalogowania 500 macew w kwaterze I. Zostały wyczyszczone, a znajdujące się na nich inskrypcje hebrajskie przetłumaczone lub przeniesione na kartkę przez studentów judaistyki. Zrobiono też fotograficzną dokumentację, która będzie umieszczona w przyszłej publikacji. W nasze działania świetnie wpisują się uczniowie ZSE‑O, kształcący się w kierunku architektura krajobrazu, bo w programie nauki mają inwentaryzację nie tylko drzewostanu, ale też obiektów znajdujących się na danym terenie. Uczą się podczas prac na cmentarzu tworzenia map i nanoszenia na nie symboliki. To będą mapy dla przyszłych turystów. Od początku projektu zostało skatalogowanych ok. 1500 macew i do wszystkich sporządzono mapy. Możemy się tym chwalić na zewnątrz, bowiem nawet duże miasta, jak choćby Częstochowa, może mają spis nazwisk osób pochowanych na kirkutach, ale nie dysponują tak szczegółowymi mapami – wyjaśnia prezes Malec.
Drugim etapem projektu, który zaplanowano na okres sierpień‑październik 2018, będzie opracowanie zinwentaryzowanych macew oraz wprowadzenie ich do istniejącego już katalogu. To bardzo żmudne i trudne zajęcie, bowiem na większości żydowskich nagrobków nie ma nazwisk pochowanych osób, chyba że pochodziły one z rodzin postępowych, wówczas kamieniarz wykuwał z tyłu macewy rewers – imię i nazwisko zmarłego. Informacje w każdym razie są zawsze niepełne, czasem jest imię ojca, a nie ma daty, a czasem widnieje tylko ona. Niełatwo więc określić tożsamość takiej osoby. Trzeba posłużyć się księgami zgonów, prowadzonymi od XIX w do 1943 r., szukać danych w prasie, w której zamieszczano nekrologi itp.
Dotychczasowa trzyletnia praca uczestników projektu doprowadziła do odnalezienia swoich przodków przez pięć rodzin oraz zgromadziła szerokie grono osób sympatyzujących.
– Niestety nie mamy tylu środków, żeby „zrobić” w jednym roku cały cmentarz. Musimy działać powoli, aczkolwiek rzetelnie. Na razie zajmujemy się macewami kobiecymi, chcemy tę część skończyć, żeby przejść do kwater, gdzie leżą mężczyźni, także chasydzi. Czas nas pogania, bo z roku na rok macewy ulegają degradacji, szczególnie te z piaskowca – mówi Tomasz Malec. Prezes fundacji marzy również o wydaniu unikatowej, kilkutomowej publikacji, która zawierałaby szczegółowy katalog grobów na tarnowskim cmentarzu żydowskim, dokładne mapy, ale też ciekawe artykuły, wszystko w pięknej oprawie. Takim kompendium władze miasta mogłyby się poszczycić szczególnie przed gośćmi z zagranicy, coraz liczniej odwiedzającymi żydowską nekropolię. Na ten cel na początek potrzeba 10 tys. zł, na razie poszukiwani są sponsorzy.
























