Najwięcej prób samobójczych podejmują młode kobiety, jednak najskuteczniej odbierają sobie życie panowie w wieku dojrzałym. Ze statystyk wynika, że typowy polski samobójca to mężczyzna, często bezrobotny, mający na karku od 35 do 45 wiosen. W minionym roku tarnowscy policjanci podjęli 109 interwencji związanych z informacjami o samobójstwie. W tym roku takich interwencji odnotowano już 50.
Samobójcy są wśród nas
Nie każda próba kończy się śmiercią. Na 109 interwencji w 13 przypadkach stwierdzono zgon. W tej grupie znalazło się 10 mężczyzn i 3 kobiety (od 30 do 50 lat). 12 osób powiesiło się, jedna wycelowała broń w klatkę piersiową i nacisnęła spust. Najmłodszy z mężczyzn liczył 20 wiosen, najstarszy 70, większość miała od 40 do 50 lat.47 prób samobójczych (28 mężczyzn, 19 kobiet) zakończyło się uratowaniem desperatów. Przeważnie chcieli odebrać sobie życie przez powieszenie, kilka osób sięgnęło po leki, kilka kolejnych podcięło sobie żyły, dwie usiłowały rzucić się pod pociąg. Jeden z mężczyzn chciał skoczyć z wieżowca, drugi próbował podciąć sobie gardło. W tej kategorii rozpiętość wieku była jeszcze większa, od 15‑latki, która przygotowała dla siebie sporą porcję tabletek, po 70‑latka. Jednak najwięcej niedoszłych samobójców miało od 30 do 45 lat, niewiele mniejszą grupę stanowili 20‑30‑latkowie.Kolejnych kilkadziesiąt prób samobójczych policjanci – po przybyciu na miejsce i rozeznaniu sprawy – zakwalifikowali jako te, których celem było wyłącznie zwrócenie na siebie uwagi i nikt umierać nie chciał.
– W bieżącym roku odebraliśmy 50 powiadomień o próbach samobójczych, w tym odnotowaliśmy 11 zgonów, wszystkie przez powieszenie, dotyczyły one 10 mężczyzn i jednej kobiety – informuje Paweł Klimek, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie. Pozostałe interwencje objęły 24 mężczyzn i 15 kobiet, wszyscy przeżyli. W tej grupie jedna osoba chciała się podpalić, druga skoczyć z wysokości, podcinano sobie żyły, łykano leki, zakładano pętlę na szyję.
– Nie ma reguły, ale mieszkańcy bloków przeważnie próbują powiesić się na klamce od drzwi albo kaloryferze. Biorą pasek od spodni, sznurek, kabel elektryczny, raz była to smycz – mówi Paweł Klimek. – W domach jednorodzinnych wykorzystują konstrukcję dachu, wychodzą na strych albo do lasu. Ci, którzy podejmują próbę samobójczą, bo szukają zrozumienia, ratunku, chcą swoimi problemami kogoś zainteresować, dają jakiś sygnał, na przykład wysyłają SMS‑a, zamieszczają informację na portalu społecznościowym i czekają z nadzieją, że ktoś zareaguje. To wołanie o pomoc. Zdeterminowani zamykają się w pokoju albo idą do zagajnika, wyciągają sznur i kończą ze sobą. Wtedy żaden specjalista z zakresu mediacji i psychologii już nie jest potrzebny.Powody są różne, tak jak różni są ludzie: załamania życiowe często związane z kłopotami finansowymi i utratą pracy, problemy rodzinne, zawody miłosne, uzależnienia, depresja. Czasem to próba manipulacji. – Zabiję się, jeśli do mnie nie wrócisz – mówi kobieta i na dowód sięga po tabletki, popija je alkoholem. Jeśli umiera, to przez przypadek. Mężczyźni unikają dramatyzmu, wiedzą, że gdy pętla się zaciśnie, na ratunek będzie za późno.























