Uczestniczyła pani w misjach Frontexu wspierających ochronę granic Grecji, Włoch, Hiszpanii przed napływem nielegalnych imigrantów. Czym tłumaczą oni decyzje o definitywnym porzuceniu swoich domów i szalonej wędrówce w nieznane?
Okoliczności i tłumaczenia są przeróżne, ale najbardziej niepokojącym wspólnym mianownikiem jest masowość, skala tego zjawiska. Uczestniczyłam np. w misjach Frontexu na greckich wyspach Lesbos i Chios, włoskiej Lampedusie i w Hiszpanii. Utwierdziłam się w przekonaniu, że presja migracyjna nie słabnie, a migrują mieszkańcy różnych krajów spoza naszego kontynentu. Na pytanie, co popycha ludzi do porzucenia domów i podejmowania tak wielkiego ryzyka, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Część ucieka przed prześladowaniami, wojnami i innymi konfliktami zbrojnymi. Inni chcą wyzwolić się od biedy, liczą na pomoc socjalną i materialną poprawę życia w bogatych krajach Zachodu. To tzw. push factors, czyli czynniki wypychające ludzi z miejsca ich zamieszkania.
Co panią najbardziej poruszyło w trakcie zagranicznych misji?
Szczególnie szokował mnie widok całych rodzin, matek z dziećmi, decydujących się na daleką, męczącą tułaczkę. Był nawet taki moment podczas wykonywania czynności służbowych w jednym z tzw. hot spotów (tj. tymczasowych obozów dla uchodźców w Grecji), kiedy zastanawiałam się, czy sobie poradzę. Pewnego dnia, w godzinach nocnych przypłynęło do greckiej wyspy kilka łodzi, a w nich zziębnięte, przemoczone, skrajnie wyczerpane dzieci trzymane na rękach przez dorosłych, m. in. z Syrii, Iraku, Bangladeszu. To obraz, który łapał za serce. Miałam przez chwilę uczucie bezsilności, ale należało wziąć się w garść, zająć nimi i udzielić pierwszej pomocy.
Na ile prawdziwe są – pani zdaniem – twierdzenia, że migracje to w dużej mierze zorganizowany przemyt ludzi, który ma na celu zdestabilizowanie sytuacji w Europie? Czy są na to dowody? Jedni podkreślają potrzebę bezwarunkowej pomocy imigrantom, drudzy widzą w niekontrolowanej migracji poważne zagrożenie dla Starego Kontynentu. Gdzie leży prawda?
Trudno mi się do tego odnieść, nie jestem politykiem i analitykiem. Nie posiadam też informacji, które pozwoliłyby na pogłębioną ocenę. W każdym razie, jedni uciekają przed konfliktami zbrojnymi, inni porzucają swoje ojczyzny w poszukiwaniu lepszego materialnie życia. Uciekają najczęściej do Niemiec, ale i do innych krajów Europy Zachodniej. Wreszcie są tacy, którzy nieuczciwie i bez skrupułów zarabiają na strachu i dezorientacji migrantów. Międzynarodowe, zorganizowane siatki przestępcze czerpią wielkie zyski z przerzucania ludzi przez granice, co do tego nie ma wątpliwości.

















![Sprawa imigrantów dzieli tarnowian. Spierali się i demonstrowali. Ale pokojowo [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2025/07/demonstracja-4-218x150.jpg)





