W międzyczasie krakowska prokuratura postawiła im kolejne ciężkie zarzuty i wyrok został uchylony do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy.
Trzej oskarżeni, mieszkańcy województwa świętokrzyskiego, jeździli po Polsce i zabijali ludzi dla zysku. Byli przy tym wyjątkowo brutalni i zorganizowani. Celowo wybierali mniejsze miasta, poznawali rozkład dnia ofiar, napadali w wybranej porze dnia i roku, uważając przy tym, by nie było świadków. Najpierw strzelali do ofiar z broni wyposażonej w tłumiki, a dopiero potem sprawdzali, czy mają one pieniądze. Ofiarom zrabowali blisko 240 tysięcy złotych.
Odpowiadają za zastrzelenie w latach 2005‑2007 pięciu „kantorowców”: w Kraśniku, Tarnowie, Myślenicach i Piotrkowie Trybunalskim oraz za usiłowanie zabójstwa dwóch kolejnych w Sosnowcu i w Piotrkowie Trybunalskim.Tarnów odwiedzili bandyci
w styczniu 2007, zabijając Mieczysława R. – pracownika kantoru przy ul. Krakowskiej. Oddali do niego z bliskiej odległości trzy strzały z pistoletu kaliber 9 mm. Mordercy nie zabrali mu dwustu złotych, które przy sobie posiadał. Rannego mężczyznę leżącego w śniegu przy ul. Bitwy pod Studziankami znaleźli przypadkowi przechodnie i wezwali pogotowie. Niestety, po przewiezieniu do szpitala zmarł.
Niedawno Małopolski Wydział Prokuratury Krajowej postawił Tadeuszowi G. i Wojciechowi W. kolejne zarzuty: dokonania dwóch podwójnych zabójstw w Ostrowie koło Rzeszowa i Przeworsku oraz próby zamordowania właściciela kantoru w Dębicy. Jeśli przed sądem potwierdzą się ostatnie ustalenia śledczych, to oznacza, że oskarżeni zabili w sumie dziewięć osób i cztery kolejne usiłowali pozbawić życia. Przerażać może ogrom ich zbrodni, które z zimną krwią planował Tadeusz G. – dziś 51‑letni mieszkaniec podkieleckiej gminy i ojciec dwójki dzieci.
Mordercy z nowymi zarzutami
REKLAMA
REKLAMA
























