Nie chcą drogowego piekła

0
protest
Mieszkańcy Rędzina protestowali w Sali Lustrzanej, fot. Dorota Jucha
REKLAMA

Protesty mieszkańców, oskarżenia o cenzurowanie wypowiedzi i zaskakująca w skutkach pomyłka radnej – odbywająca się na kilka dni przed świętami sesja Rady Miejskiej w Tarnowie była burzliwa i nerwowa.

Nie godzą się na planowaną obwodnicę

Zwołana na 19 grudnia sesja Rady Miejskiej w Tarnowie okazała się kolejną, podczas której tarnowianie uciekać się musieli do protestu, by zainteresować radnych i władze miasta problemami, z jakimi się zmagają. W Sali Lustrzanej pojawiła się grupa mieszkańców z osiedla Rzędzin. Rozwinęli transparenty z hasłami „Nie dla obwodnicy” oraz „Nie budujcie nam piekła na ziemi”. Chcieli wystąpić przed radnymi, poinformować o proteście przeciwko budowie wschodniej obwodnicy Tarnowa w wariancie wybranym do realizacji. Ale statut miasta pozwala na wystąpienia podczas sesji przedstawicielom rad osiedli, a nie poszczególnym mieszkańcom. By osoba reprezentująca protestujących mogła się wypowiedzieć, ogłoszono przerwę w obradach.
W imieniu około pięciuset mieszkańców ulic Marusarz i Hanausek, mówił Bartosz Zaucha. Planowany przebieg obwodnicy określił jako bezsensowny.
– Przez cały czas prac nad wschodnią obwodnicą byliśmy pomijani w rozmowach, a prezydent, z którym wielokrotnie próbowaliśmy się skontaktować, ignorował nas. Jesteśmy przeciwni wybranemu wariantowi obwodnicy, bo oznacza on konieczność wyburzenia około 35 domów mieszkalnych. Blisko 150 osób będzie musiało szukać dla siebie nowego miejsca. Ci, którzy pozostaną w domach w cieniu obwodnicy, też stracą. Ta obwodnica jest niekorzystna, bo jest w granicach miasta. To bezsensowny pomysł. Obwodnica w tej formie hamuje rozrost miasta, zamyka tereny inwestycyjne, pod budownictwo jednorodzinne. Jest także przesunięciem ruchu z alei Jana Pawła II tylko o dwa kilometry. Zlikwidowany zostanie hałas przy al. Jana Pawła II, ale spaliny i smog zostaną, bo i tak dotrą do osiedla Zielonego – mówił Bartosz Zaucha.
Przekonywał też, że jest inny, lepszy wariant – budowa obwodnicy poza skrzyżowaniem na Zaczarnie w Woli Rzędzińskiej, gdzie do wyburzenia byłoby tylko kilka domów. Protestujący mieszkańcy mieli żal do prezydenta, że nie spotkał się z nimi w sprawie obwodnicy. Prezydent twierdzi, że nikt z protestujących nie zwracał się do niego z prośbą o takowe spotkanie i przypomina, że wykonawcą inwestycji jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
– Decyzja środowiskowa jest ostateczna. Gdy były konsultacje, odbywały się spotkania w urzędzie wojewódzkim, wszystkie strony się wypowiedziały. Teraz należy rozmawiać o przygotowaniu tej inwestycji z inwestorem. Miasto oczekuje, iż droga, którą poruszają się dziesiątki pojazdów ciężkich, być może przewożących także materiały niebezpieczne, będzie omijała zwarte budownictwo w postaci osiedli Jasna, Zielone, Legionów, Westerplatte, a także Krzyż – dodaje prezydent Ciepiela.
Rozczarowany taką postawą włodarza Tarnowa jest radny Józef Gancarz z PiS. Przypomina, że gdy przez kilka lat ustalano przebieg wschodniej obwodnicy, obecnie obowiązujący wariant nie był brany pod uwagę. Dopiero wraz z ogłoszeniem decyzji środowiskowej, później oprotestowanej, okazało się, że istnieje tzw. wariant niebieski, którego realizacja wiąże się z wyburzeniami. Konsultacji z mieszkańcami, zdaniem radnego Gancarza, zabrakło.
W toku dyskusji ustalono, że 9 stycznia odbędzie się spotkanie z udziałem mieszkańców osiedla Rzędzin i m.in. przedstawicieli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jeśli spotkanie będzie odwlekane, mieszkańcy osiedla Rzędzin zaostrzą protest.

REKLAMA (2)

Bo radna się pomyliła…

REKLAMA (3)

W tzw. międzyczasie okazało się, że na czas przerwy w obradach przerwano internetową transmisję z sesji. Z sali padły oskarżenia o zamykanie ust mieszkańcom, o nieuzasadnioną cenzurę. Przewodniczący Rady Miejskiej Jakub Kwaśny tłumaczył, że polecił transmitować wystąpienie mieszkańca osiedla Rzędzin, ale nie było to możliwe ze względów prawnych. Janusz Różycki, dyrektor Wydziału Informatyzacji UMT wyjaśniał, że przerwy w sesji nie mogą być transmitowane z uwagi na RODO. By było to możliwe, każda z osób obecnych wtedy w Sali Lustrzanej, musiałaby podpisać stosowną zgodę.
Kilka godzin później sytuacja zmieniła się diametralnie. Rozpoczęła się seria głosowań w sprawie 87 wniosków do budżetu zgłoszonych przez radnych. Kolejne wnioski odrzucano większością głosów. Przyszła też kolej na wniosek nr 52 zgłoszony przez radnego Józefa Gancarza. Chodziło o zmniejszenie wydatków na budowę łącznika w ciągu drogi krajowej nr 73 pomiędzy autostradą A4 w węźle „Krzyż” i drogą krajową nr 94 w węźle „Lwowska” o kwotę ponad 800 tys. zł i przeznaczenie tych pieniędzy na zmniejszenie kredytu. Wynik głosowania był zaskakujący – wniosek zyskał poparcie 11 radnych, 10 radnych było przeciw, trzy osoby wstrzymały się od głosu. Przewodniczący Jakub Kwaśny, zwlekając z odczytaniem wyniku, w końcu stwierdził, że ma zgłoszenie od radnej, że ta pomyliła się w czasie głosowania. Oczekiwano wniosku o reasumpcję głosowania, ale zdaniem magistrackich prawników, pomyłka nie jest argumentem wystarczającym do przeprowadzenia ponownego głosowania.
Pomyłka radnej z pro prezydenckiej koalicji ma swoje konsekwencje. Na podstawie umowy podpisanej przez Tarnów z GDDKiA kilka lat temu, miasto miało dołożyć do prac związanych z obwodnicą (przygotowanie dokumentacji) ok. 800 tysięcy złotych. Dlatego radni musieli głosować uchwałę o zaniechaniu realizacji przedsięwzięcia, jakim jest wschodnia obwodnica Tarnowa. Uchwała została podjęta przy 12 głosach za (w większości PiS) i 11 głosach przeciw. Od głosu wstrzymali się Zbigniew Kajpus (PO) oraz Tomasz Olszówka (Nasze Miasto Tarnów).
Jak mówił później radny Olszówka, sprawa obwodnicy nie jest jeszcze przesądzona.
– Nie wiemy, kiedy obwodnica powstanie, za ile i jaki będzie w tym udział miasta. Trudno dziś realnie sądzić, że w tej kadencji będzie nas stać na wydanie 100 czy 200 milionów złotych na tę inwestycję. Tarnów chce obwodnicy, ale chce też, by była ona jak najdalej na wschód od miasta – komentował Tomasz Olszówka.
Decyzja radnych zmartwiła prezydenta Tarnowa z kilku powodów.
– Ta uchwała będzie sygnałem, że miasto tej obwodnicy nie chce. Trudno to wytłumaczyć mieszkańcom kilku osiedli obciążonych wzmożonym ruchem pojazdów ciężarowych. Może to też wpłynąć na ewentualną decyzję rządu o zaniechaniu tej inwestycji. Nie wiem, jak zachowa się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, czy nie wystąpi wobec miasta z oczekiwaniem zwrotu nakładów już poniesionych przez GDDKiA – zauważa prezydent Roman Ciepiela.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze