Obradujący pod koniec stycznia tarnowscy radni, większością głosów (15 radnych poparło projekt) przyjęli uchwałę, w której pozostawiają bez rozpatrzenia petycję złożoną na ręce przewodniczącego rady miejskiej pod koniec grudnia 2015 roku przez inicjatorów akcji „NIE dla al. Lecha Kaczyńskiego”. Petycja, pod którą podpisało się 1100 osób, była głosem sprzeciwu wobec planów Stowarzyszenia Prawy Tarnów zmienienia nazwy ulic: Błonie, Spokojnej i Elektrycznej na jedną – aleję Lecha Kaczyńskiego.
Petycję złożono, sprawa ucichła, a tymczasem okazało się, że obywatelski protest trafił do kosza. Wszystko przez drobne niedopatrzenie. Błędy formalne w złożonej petycji wytknęli prawnicy, bo ich zdaniem w świetle ustawy o petycjach złożony protest petycją nie jest. Tym samym petycję zdecydowano pozostawić bez rozpatrzenia, czyli w praktyce… wyrzucić do kosza.
Taki obrót sprawy zmartwił inicjatorów akcji, ale nie składają broni.
– Akcja była spontaniczna, ale skoro doszukano się błędów w petycji, więc przyjmuję to z pokorą. Przygotowujemy petycję raz jeszcze, ruszamy też ze zbiórką podpisów w tradycyjnej formie, bo wiele osób o to prosiło, chcą podpisać się fizycznie na kartce, nie tylko online. Dołączymy do petycji podpisy zebrane wcześniej i te, które teraz uda nam się pozyskać – mówi Karolina Mochylska. Inicjatorów akcji „NIE dla al. Lecha Kaczyńskiego” wspiera już prawnik, przygotowana zostanie też odrębna opinia prawna. Zgodnie z przepisami czas na rozpatrzenie petycji to trzy miesiące.Nie wiadomo, kiedy
i czy w ogóle tarnowscy radni zajmą się zmianami nazw wspomnianych trzech ulic.
Nie dyskutowano o tym jeszcze w komisji ds. nazewnictwa.
Kazimierz Koprowski, dopytywany o termin zwołania posiedzenia komisji nazewnictwa, daty nie podaje i podkreśla, że jeśli zostanie zwołana, zainteresowane strony zostaną o tym powiadomione.
Obywatelski protest radni wyrzucili do kosza
REKLAMA
REKLAMA
























