
W miniony piątek lokalni działacze PiS w tempie ekspresowym zwołali konferencję prasową, w Tarnowie po raz kolejny pojawiła się pani wicepremier, która tym razem „namaściła” na kandydata na prezydenta… Kazimierza Koprowskiego.
O wycofaniu się Janusza Gładysza z batalii o fotel prezydenta Tarnowa mówiło się już od kilkunastu dni, sam zainteresowany motywował ewentualną decyzję problemami zdrowotnymi, ale niczego ostatecznie nie przesądzał, sugerując, że kandydowanie lub nie będzie zależało od lekarskich orzeczeń. Ale pojawiały się też głosy, że w kontaktach z lokalnymi działaczami wszystko było nie tak, jak sobie wyobrażał, a sprawy zdrowotne to tylko pretekst, aby wycofać się z wyborczej rozgrywki.
Kandydat rezygnuje dwa razy
Przypomnijmy, iż nie była to pierwsza tego rodzaju sytuacja, bowiem Janusz Gładysz już raz zrezygnował z kandydowania, wysyłając do Zarządu Okręgowego PiS bardzo emocjonalnego maila. Kandydat na fotel prezydenta Tarnowa stwierdził w nim m.in., że od wielu miesięcy nie mógł doprosić się o spotkanie z szefem małopolskiego PiS, prof. Włodzimierzem Bernackim, a gdy do spotkania wreszcie doszło, miał usłyszeć, że gdy wygra wybory, jego obowiązkiem będzie konsultowanie wszystkich decyzji, które będzie podejmował jako prezydent. Podobnie miało też być z obsadą zastępców prezydenta.
Po kilku rozmowach działacze PiS dogadali się, Gładysz swoją decyzję o rezygnacji wycofał, a w końcówce maja przedstawiono oficjalnie jego kandydaturę. Do Tarnowa pofatygowała się osobiście wicepremier Beata Szydło, by go zarekomendować. – Chcemy, by mieszkańcom Tarnowa żyło się dobrze, a pan Janusz Gładysz doskonale wie, co powinno być zrobione w mieście, aby tak się stało – przekonywała wicepremier. – Ma bardzo dużo do powiedzenia o przyszłości miasta, ma doświadczenie biznesowe i wie, jak zarządzać miastem. Pani wicepremier brak samorządowego doświadczenia kandydata uznała za… atut, podkreślając świeże spojrzenie.
Powrót Koprowskiego
Gdy wydawało się, że przedwyborcza scena jest już w Tarnowie w miarę poukładana, Janusz Gładysz ostatecznie zrezygnował, zaś lokalni działacze PiS stanęli przed poważnym problem błyskawicznego znalezienia nowego kandydata. Odbywały się spotkania, na których rozważano stare‑nowe kandydatury, ostatecznie padło na Kazimierza Koprowskiego, byłego przewodniczącego Rady Miejskiej Tarnowa, który w końcu minionego roku był prawie pewnym kandydatem na prezydenta miasta. Jednak wśród działaczy PiS doszło wówczas do poważnych różnic w poglądach, personalnych przepychanek i z kandydatury Koprowskiego zrezygnowano.
Gdy okazało się, że kandydatem na prezydenta nie będzie, były szef rady miejskiej przyjął posadę zastępcą dyrektora w Departamencie Współpracy z Samorządem Terytorialnym w Ministerstwie Edukacji Narodowej i 29 grudnia ubiegłego roku zrezygnował ze stanowiska przewodniczącego rady, mandatu radnego oraz oficjalnie wystąpił z PiS.
– Kazimierz Koprowski chyba trochę obraził się na kolegów z partii – komentował wówczas w rozmowie z TEMI jeden z polityków PiS. – Czekał, aż zaproponują mu jakieś konkretne zajęcie. Swoją szansę w spółkach-córkach Grupy Azoty dostali Jacek Łabno czy Tadeusz Gancarz, a on dalej nie miał zajęcia. Cały czas powtarzali mu, że musi jeszcze poczekać. W końcu stracił cierpliwość…
Okoliczności wskazują na to, że w minionym tygodniu Koprowskiego bardzo intensywnie namawiano do ratowania sytuacji, a ten do ostatniej chwili nie mógł zdecydować się na powrót do Tarnowa i kandydowanie. Ostatecznie podjął decyzję na „tak”, ale według nieoficjalnych informacji obwarował ją wieloma warunkami, zaś postawieni pod ścianą jego byli partyjni koledzy warunki przyjęli.
Nie ma konfliktu?
W miniony piątek PiS zorganizowało konferencję prasową (o gorączce i niepewności związanej z całą sytuacją niech świadczy fakt, iż dziennikarze zostali zawiadomieni dwie godziny przed terminem), na którą znowu specjalnie przyjechała wicepremier Beata Szydło i po raz kolejny rekomendowała kandydata PiS na prezydenta Tarnowa, tym razem w osobie Koprowskiego. – To kandydat, który ma ogromne doświadczenie samorządowe, który niejednokrotnie udowadniał, że potrafi rozwiązywać problemy tego miasta, ma pomysł na miasto, jest stąd… Swoje doświadczenie zgodził się wykorzystać w walce o prezydenturę Tarnowa i bardzo mu dziękuję za tę decyzję – mówiła.
Nowy‑stary kandydat mówił podczas konferencji, że z Tarnowa całkiem się nie wyprowadził, spędzał tu weekendy, interesował się tym, co dzieje się w mieście, cały czas miał kontakt z tarnowianami, rozmawiał z nimi. Koprowski podkreślił też, że „z bólem serca” przyjął wieść o rezygnacji Gładysza. Sugerował, że współpracowali ze sobą nad programem wyborczym, a on, jako nowy kandydat, ma ten program kontynuować podczas kampanii.
Obecny podczas konferencji Janusz Gładysz stwierdził, iż nieprawdziwe są pogłoski, jakoby jego rezygnacja z wyścigu o prezydencki fotel została spowodowana konfliktem z działaczami PiS. Jako powód podał po raz kolejny stan zdrowia i oczekującą go poważną operację, co nie pozwoliłoby mu na w pełni zaangażowane uczestnictwo w przedwyborczej kampanii. Oświadczył, że nie rezygnuje z polityki i będzie wspierał Kazimierza Koprowskiego.
Obecny kandydat PiS już stawał w wyborczych szrankach i walczył o fotel prezydenta Tarnowa z obecnie sprawującym tę funkcję Romanem Ciepielą. Obaj panowie weszli do drugiej tury wyborów samorządowych w 2014, Ciepiela zdobył 51,1 proc. głosów, a Koprowski – 48,9 proc. Na Ciepielę głosowało 15 tys. 770 osób, na Koprowskiego 15 tysięcy 90 osób.
Przypomnijmy, iż po ubiegłotygodniowych zmianach w gronie kandydatów o fotel prezydenta Tarnowa ubiegają się: obecny włodarz miasta, Roman Ciepiela, popierany przez Koalicję Obywatelską PO i Nowoczesnej, a także PSL i niezależne organizacje, Tomasz Olszówka jako kandydat Stowarzyszenia Nasze Miasto Tarnów, Kazimierz Koprowski jako kandydat PiS, wspierany przez SLD Sławomir Błaszczak oraz najmłodszy w tym gronie, 28‑letni kandydat Kukiz ’15 – Seweryn Partyński.























