Powyborcza perspektywa

0
powyborczo
powyborczo
REKLAMA

Prezydencka niewiadoma
W wyborach na prezydenta Tarnowa z jednej strony niespodzianek nie było, z drugiej sporym zaskoczeniem był słaby wynik radnego minionej kadencji, Tadeusza Mazura, działacza Tarnowian, który jako kandydat na prezydenta miasta zajął przedostatnią pozycję z wynikiem 5,1 proc., na dodatek otrzymał za mało głosów, aby znaleźć się w gronie nowowybranych radnych, choć ich liczba – 463 – jest jednym z lepszych wyników w mieście. Ale to „urok” algorytmu przydzielania mandatów, bo radnymi zostali kandydaci z mniejszym poparciem wyborców. Być może też zadziałał tu psychologiczny mechanizm jednego głosu – skoro ktoś postawił krzyżyk przy nazwisku Mazura jako kandydata na prezydenta, to doszedł do wniosku, że głos na radnego odda na innego kandydata. Być może były jednak inne powody, bo przed czterema laty Mazu dostał 812 głosów.
Zgodnie z przewidywaniami zwyciężył były prezydent Tarnowa i wicemarszałek województwa, Roman Ciepiela (38,8 proc. głosów), drugie miejsce zajął jego najpoważniejszy rywal Kazimierz Koprowski (31,1 proc.) i oni właśnie spotkają się w drugiej turze.
Koprowski sprawia wrażenie zadowolonego z wyniku, na internetowych stronach tarnowskiego PiS wypowiedział się, że jeśli wygra w drugiej turze, to ten fakt, w połączeniu z sukcesem partii w wyborach do rady, „daje nadzieję na mądre rządy w Tarnowie”.
Ciepiela natomiast dużego zadowolenia nie krył, a w rozmowach z dziennikarzami podkreślał, że gdy tarnowianie zaufają mu w drugiej turze, to chciałby daleko idącej współpracy ze wszystkimi ugrupowaniami, które znalazły się nowej radzie miejskiej. To oczywiste, że w sytuacji, gdy PiS ma w radzie większość, owa współpraca i daleko idąca koncyliacyjność byłaby niezbędna, aby nie sparaliżować prac miejskiej administracji, jednak słychać głosy, że polityczny „ekumenizm” potencjalnego prezydenta może zaowocować nawet jakąś formą koalicji na poziomie urzędowych stanowisk – również tych najwyższych… Jak będzie, przekonamy się po 30 listopada.
Powody do zadowolenia ma również Jakub Kwaśny (SLD), który miał trzeci wynik – 15,1 proc. Lewicowy działacz poważnie zwiększył swój elektorat w porównaniu z poprzednimi wyborami w 2010 roku, kiedy uzyskał 8,29 proc. głosów. Nie ma tego rodzaju danych ani badań, ale ciekawą byłaby wiedza, na ile przyciągnęła wyborców intensywna kampania młodego działacza lewicy prowadzona w Internecie, przede wszystkim przy pomocy Facebooka.


PiS rządzi, ale może być różnie…
Do Rady Miejskiej Tarnowa swoich radnych wprowadziły cztery ugrupowania, PiS z 13 radnymi (38,62 głosów) ma większość, więc teoretycznie może rządzić samodzielnie, nie oglądając się na innych, również w kwestii obsady przewodniczącego i wiceprzewodniczących rady oraz szefów komisji.
Z tym samodzielnym rządzeniem może być jednak różnie w trakcie kadencji, bo choć w porównaniu z poprzednimi wyborami PiS zwiększyło swój stan posiadania o czworo radnych, to warto pamiętać o tym, iż są to osoby, które opuściły wcześniej szeregi partii J. Kaczyńskiego i oficjalnie są działaczami Solidarnej Polski. Przyglądając się więc poprzedniej kadencji rady, tworzonym ad hoc i rozpadającym się koalicjom tudzież aliansom kreowanym do konkretnych spraw, słusznym wydaje się wniosek, że wiele może się zdarzyć i możliwe są różne scenariusze…
Platforma Obywatelska ma sześcioro radnych (20,48%), czyli w porównaniu z zakończoną kadencją zmniejszyła swój stan posiadania o jednego radnego.
Z jednej strony strata niewielka, z drugiej słychać głosy, że partia uzyskać mogła lepszy wynik, gdyby nie wewnętrzne starcia i spory oraz wybujałe ambicje niektórych działaczy. Listy wyborcze układano na zasadzie wciągania przysłowiowych „krewnych i znajomych królika”, więc ilość nie przeszła w jakość, co zauważyli wyborcy i dali temu wyraz przy urnach.
Gdyby listy PO wyglądały inaczej, partia być może miałaby szansę przyciągnięcia elektoratu sprzed czterech lat ugrupowania Tarnowianie, którego tegoroczny wynik można nazwać sromotną porażką, bo z siedmiorga radnych w minionej kadencji nagle w obecnej zrobiło się troje. Z jednej strony dziwić się trudno z uwagi na oskarżenia o korupcję i półroczny areszt tymczasowy dla lidera Tarnowian, byłego prezydenta Ryszarda Ścigały, z drugiej strony Tarnowianie popełnili grzech zbliżony do PO, bo kandydatów na listy wyborcze brali prawie „z łapanki” i znalazło się na nich sporo przypadkowych osób, które wyborcy zignorowali. A efekt jest, jaki jest…
Sojusz Lewicy Demokratycznej ma w nowej radzie troje radnych (12,84 proc.), czyli o jedną osobę partia zwiększyła swój stan posiadania.

REKLAMA (3)

Na ludzi czy na partie?
W tym miejscu można się zastanowić nad trudnym pytaniem: czy tarnowianie głosowali partyjnie, czy na konkretne, znane sobie osoby, zdaniem wyborców mogące coś wnieść do prac rady. Przyczynkiem do tych rozważań może być np. osoba byłej i obecnej radnej Małgorzaty Mękal, która stosunkowo niedawno porzuciła skłóconą i – jak stwierdziła – niedającą jej możliwości realizowania własnych inicjatyw PO na rzecz SLD. Przed czterema laty Mękal, startując z listy PO, uzyskała 357 głosów, radną była aktywną, stała się twarzą budżetu obywatelskiego, często gościła w mediach. W tych wyborach wystartowała z listy SLD i otrzymała 280 głosów. Z pewnością w ciągu czterech ostatnich lat stała się osobą bardziej znaną i popularną niż była, więc skąd ten spadek poparcia? Czyżby wynikał ze zmiany partyjnych barw? Czy nawet przy wyborach lokalnych zwracamy uwagę na partyjny szyld i popieramy tych z odpowiednią legitymacją w kieszeni, a nie tych z konkretną wizją w głowie?
Popularność i dokonania odgrywają jednak rolę, czego przykładem choćby Ryszard Ścigała, którego – mimo całego odium afery korupcyjnej – poparło 869 wyborców. To czwarty wynik w mieście, a przecież były prezydent nie prowadził żadnej kampanii wizualnej, a jeżeli już pojawił się w mediach, to tylko w kontekście czekającej go sprawy sądowej. Przed czterema laty, gdy równolegle był na liście kandydatów do rady i do prezydentury, jako potencjalny radny uzyskał 1088 głosów.
Notabene warto przy okazji zwrócić uwagę na fakt, że gdyby nie elektorat Ścigały, to Tarnowianie w tegorocznych wyborach skończyliby z dwójką radnych…
Bez badań opinii publicznej trudno odpowiedzieć na postawione wyżej pytania, a takowe badania przydałyby się, choćby jako świadectwo sposobu myślenia lokalnego wyborcy.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze