Remont budynku przy ul. Kochanowskiego kosztował 1,6 mln, choć można do tej kwoty dodać jeszcze ok. 700 tys. zł, za które wcześniej wykonano termomodernizację gmachu. Tarnowski Klaster Przemysłowy wydał te pieniądze, by skusić dwóch inwestorów. Pierwszym z nich miała być belgijska spółka z siedzibą w Warszawie – DataContact. W Tarnowie zamierzała zorganizować call center – centrum obsługi telefonicznej działające na zlecenie innych firm. Termin rekrutacji nowych pracowników, których miało być docelowo 220, opóźniał się od samego początku. Nabór ruszył w czerwcu, a centrum miało rozpocząć działalność dwa‑trzy miesiące później. Zapewniał nas o tym w rozmowie Cezary Hermanowski, prezes firmy. Dziś wiadomo, że tak się nie stanie.
– Uruchomienie call center w Tarnowie uzależnione było od umowy, którą nasza firma miała zawrzeć z inną. Niestety nasz partner zmienił plany i zabrakło dla Tarnowa klienta – wyjaśnia prezes Hermanowski i zapewnia, że mimo falstartu spółka nie zamierza rezygnować z uruchomienia w mieście call center, bo spodziewa się nowych klientów. – Uruchomimy działalność, ale nie wiemy jeszcze z kim i kiedy.
Oczywiście w tym momencie nie ma mowy o 200 miejscach pracy. A o ilu? Też nie wiadomo, jak nie wiadomo, że projekt w ogóle wypali.
Rzeszowska spółka SecurePro, specjalizująca się w bezpieczeństwie informacji i w systemach informatycznych, miała uruchomić filię zatrudniającą najpierw kilkanaście, a potem ok. 40 osób. Filii nie ma. Chcieliśmy o tym porozmawiać z przedstawicielami firmy, ale unikali kontaktu z dziennikarzem.
Biorąc po uwagę ostatnie szumne zapowiedzi na temat nowych inwestorów w mieście, to nic nie wskazuje, by powstała tu fabryka firmy SaarGummi, która miała dać pracę 500 osobom, nie powstanie zakład produkujący jednorazowy sprzęt medyczny, cicho jest o zapowiadanym zakładzie wyrobów garmażeryjnych oraz salonie sprzedaży i stacji serwisowej Mercedesa Sobiesława Zasady.
Pusty budynek, puste obietnice
REKLAMA
REKLAMA
























