Stoper na sesji
Zapytania, interpelacje radnych oraz oświadczenia i wolne wnioski to chyba najbardziej kontrowersyjny punkt porządku obrad Rady Miejskiej Tarnowa. Przed laty znajdował się na samym początku każdej sesji, radni szybko rozkręcali się w swoich wypowiedziach i bywało, że merytorycznymi sprawami zaczęli zajmować się dopiero około południa. Kolejni przewodniczący rady w rozmaity sposób próbowali zdyscyplinować rajców, jeden przyniósł na obrady klepsydrę, ale szybko okazało się, że zegar piaskowy nie spełnia zadania, więc później kupowano stopery.
Dzisiaj zapytania, oświadczenia i wolne wnioski niemal zamykają każdą sesję, a radni mają tylko pięć minut na swoją wypowiedź. Do czasu ich wystąpienia nie wlicza się ponownie zabranego głosu w celu sprecyzowania lub uzupełnienia wypowiedzi. Sprawy te reguluje Statut Gminy Miasta Tarnowa, obowiązujący od 2003 roku, ale później kilka razy zmieniany. Dokument określa porządek obrad sesji tarnowskiej rady, obejmujący poszczególne punkty, które następują według ustalonej kolejności. Zapytania i wolne wnioski radnych przewidziano na końcu, a jeśli ich wypowiedzi przekraczają przewidziany czas, przewodniczący rady może doprowadzić do porządku rozgadanych rajców.
Czuwając nad zachowaniem porządku obrad i powagi, przewodniczący rady przywołuje radnych lub innych uczestników obrad „do rzeczy” lub „do porządku”, jeżeli w wystąpieniach odbiegają od przedmiotu obrad, przekraczają ustalony czas wypowiedzi albo w inny sposób zakłócają swoim zachowaniem obrady. W razie bezskuteczności przywołania może odebrać głos przemawiającemu lub nakazać opuszczenie sali obrad osobie niebędącej radnym, która zakłóca porządek – czytamy w paragrafie 38. statutu Tarnowa.
Od grilla po święte wycieczki
Są radni, którzy odzywają się rzadko, ale inni zabierają głos prawie na każdej sesji. Bywa, że wypowiedzi nabierają różnego charakteru, więc niektórzy od dawna żartują, że zapytania i wolne wnioski to nic innego jak „oskarżenia, kalumnie i obrażanie”.O czym mówią tarnowscy radni na comiesięcznych sesjach? O wszystkim – od dziur w jezdniach, śmieciach na ulicach, braku parkingów i złej nawierzchni chodników po sugestie, że jeden z dyrektorów magistrackiego wydziału powinien podać się do dymisji, bo… młodzież nie przyszła na patriotyczną uroczystość.Kiedyś jeden z rajców długo opowiadał np., jak wszedł pod most na Wątoku, jak oglądał jego metalową konstrukcję i jakie wnioski z tego wypływają. Inny rajca miał zastrzeżenia do zaniedbanego – jego zdaniem – Parku Sanguszków, zwłaszcza wadliwych urządzeń, w tym zadaszenia grilla wykonanego w ramach Budżetu Obywatelskiego.
– Spróbowałem w końcu zidentyfikować zagrożenia pożarowe i okazało się, że słoma, która przykrywa ten dach, jednak się pali – dzieli się swoimi głębokimi spostrzeżeniami na sesji. Ktoś inny długo deliberował nad systemowym oczyszczaniem chodników z rosnących chaszczy, proponował, by na drzewach w parkach miejskich zamontować budki lęgowe dla ptaków. Jeszcze inny radny inteligentnie zauważył, że miejskie skwery trzeba uporządkować.
– Każdy skwer jest pełen liści, jakieś święte wycieczki przyjeżdżają tam z Izraela – jak my w ogóle ludzie wyglądamy? – zastanawiał się z oburzeniem.
Będą zmiany w statucie
Przed kilku laty radny Bartłomiej Babuśka był inicjatorem, by przesunąć punt dotyczący zapytań i wolnych wniosków z początku na koniec obrad, co miało ograniczyć gadulstwo radnych i odniosło zamierzony rezultat…
– Często bywało bowiem, że punkt ciężkości przenosił się ze spraw merytorycznych na wystąpienia radnych, którzy próbowali zaistnieć w mediach, zwłaszcza w czasie kampanii wyborczej – zauważa radny. – Radny nie powinien pracować przed mikrofonem i kamerami, lecz walczyć o sprawy mieszkańców czy miasta w urzędzie oraz zabiegać o rozwiązanie problemów tarnowian. Niestety często sprowadza się to do chęci zaistnienia na sesji. Uważam, że obecne rozwiązanie, kiedy zapytania i wolne wnioski są na końcu obrad, zdało egzamin, a przewidziane pięć minut na wypowiedź jest sposobem na zdyscyplinowanie radnych i narzędziem w rękach przewodniczącego. W incydentalnych przypadkach, kiedy radny porusza ważny problem i przekracza ustalony czas o jedną lub dwie minuty, nikt mu nie przerywa. Zawsze powinien królować zdrowy rozsądek.
Przewodniczący tarnowskiej rady, Kazimierz Koprowski zapowiada, że będzie namawiał rajców, by oprócz wypowiedzi na sesji zadawali pytania również w formie pisemnej.
– Z powodu punktu zapytania i wolne wnioski nasze posiedzenia trochę się wydłużają – przyznaje szef rady. – Jednak pamiętam czasy, kiedy ten punkt znajdował się na początku obrad, trwając nawet dwie i pół godziny. Pojawiają się głosy, by z powrotem przenieść go na początek sesji, ale osobiście nie mam sprecyzowanej opinii, co byłoby dziś lepsze. Uważam, że powinniśmy się zająć przede wszystkim merytorycznymi punktami. Gdyby radny miał tylko możliwość zapytań podczas sesji, przesunięcie wolnych wniosków na początek obrad byłoby jak najbardziej zasadne, ale skoro radny może zadać pytanie mailem, napisać pismo i złożyć je w kancelarii rady lub na dzienniku podawczym do prezydenta, to punkt na sesji jest tylko pewnym uzupełnieniem działalności radnego.
Rozpoczęły się już prace nad zmianami w Statucie Gminy Miasta Tarnowa, odpowiednie pisma trafiły do radnych i przewodniczących rad osiedlowych. Czas na złożenie swoich sugestii mieli do 8 maja. Wkrótce komisja statutowa rady rozpocznie prace nad propozycjami zmian, a jak dotąd jest ich kilka. Może zmienić się choćby punkt dotyczący komisji rewizyjnej lub pojawi się kwestia oddania inicjatywy uchwałodawczej samym mieszkańcom. Czy pojawi się też propozycja, by zapytania i wolne wnioski powróciły na początek obrad?
























