Przypomnijmy, że remont ulicy Krakowskiej (odcinek od ul. Krasińskiego do ul. Targowej) trwał od maja 2011 roku do wiosny 2012. Inwestycja pochłonęła ponad 7 mln zł, prace zrealizowało Przedsiębiorstwo Budowlane MK BUD. Szybko jednak zaczęły pojawiać się pęknięcia nawierzchni, ubytki w fugach itp. Kilkakrotnie naprawę nawierzchni zrealizował wykonawca remontu, ale gdy nie odpowiadał na kolejne wezwania ze strony miasta, doraźnymi pracami naprawczymi zajęła się miejska spółka – Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, wystawiając firmie MK BUD faktury.Cierpliwość ze strony miasta wyczerpała się wiosną ubiegłego roku i do sądu trafił pozew przeciwko Krzysztofowi Musowi, właścicielowi firmy MK BUD, w którym samorząd domaga się nakazania pozwanemu naprawienia szkody poprzez doprowadzenie jezdni ul. Krakowskiej w Tarnowie do stanu zgodnego z umową zawartą na roboty budowlane i zgodnego z dokumentacją projektową.Byłoby to równoznaczne z wymianą nawierzchni o powierzchni ponad 4 tys. m kw. Gdyby firma MK BUD nie była w stanie dokonać napraw, miasto chce uzyskać możliwość zlecenia robót innej firmie, domagając się jednocześnie od MK BUD kwoty ponad 1,6 mln zł jako odszkodowania.
Pierwsza rozprawa odbyła się 20 stycznia w Krakowie w tamtejszym sądzie okręgowym. Okazuje się, że jednoznaczne wskazanie winnego będzie trudne. Wezwana na świadka przez obie strony dr Wanda Grzybowska z Politechniki Krakowskiej (to ta uczelnia przygotowywała ekspertyzy i dla miasta, i dla wykonawcy remontu) mówiła, że jej zdaniem błędy popełniono już na etapie projektu – m.in. nie przewidziano w nim wykonania dylatacji ul. Krakowskiej (specjalnych szczelin przenoszących obciążenia), nie do końca przemyślano skalę ruchu pojazdów na tej ulicy. Z projektu wynika, że miał to być ruch raczej średni, a w rzeczywistości wyremontowanym odcinkiem ul. Krakowskiej poruszają się nie tylko samochody osobowe, ale także znacznie cięższe auta dostawcze i natężenie ruchu jest duże. Dlatego też, jak twierdziła, niewielkie tylko zniszczenia nawierzchni dostrzegalne są na miejscach postojowych, gdzie obciążenie ruchem jest mniejsze. Jednocześnie zdaniem Grzybowskiej, przyczyną złego stanu nawierzchni ul. Krakowskiej są wady użytych materiałów, czyli zbyt cienkie płyty porfirowe, których wykonawca remontu nie powinien był wykorzystywać. Nie bez znaczenia mają być też prace prowadzone w temperaturach zbyt niskich, by zapewnić właściwe wiązanie cementu w podbudowie nawierzchni.
Tymczasem firma MK BUD nie poczuwa się do winy, a reprezentujący ją prawnicy twierdzą, że zrealizowana inwestycja nie ma wad powstałych w wyniku robót budowlanych. Przyczyną problemów z nawierzchnią ul. Krakowskiej mają być błędy projektowe, a nie błędy wykonawcze.
Wykonawca remontu ul. Krakowskiej uważa pozew za bezzasadny i nie składa broni. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, prawnicy reprezentujący firmę MK BUD już w odpowiedzi na pozew wnosili o dopuszczenie jako dowodu w sprawie kilku rozmaitych dokumentów. Takim dowodem miałaby być opinia biegłego ds. projektowania inwestycji drogowych, drogownictwa i kamieniarstwa, dotycząca m.in. tego, czy projekt został sporządzony prawidłowo i zgodnie ze sztuką budowlaną. Biegły miałby też ustalić, czy wpływ na obecny stan nawierzchni ul. Krakowskiej mógł mieć stopień obciążenia ruchem samochodów.Chodzi tu także o odpis opinii przygotowanej dla tarnowskiego magistratu przez Politechnikę Rzeszowską. Wiadomo, że takowa istnieje (magistrat temu nie zaprzecza), ale nie ujawniono do tej pory jej treści, co nasuwa podejrzenia, iż jest ona dla inwestora niekorzystna.
Jak się dowiadujemy, prawnicy firmy MK BUD chcą również, by dowodami w sprawie były kopie dzienników budowy – czytelne kopie zawierające daty wpisów. Tu warto przypomnieć ustalenia komisji doraźnej badającej wszystkie realizowane w ostatnich latach przez miasto Tarnów roboty budowlane o wartości powyżej jednego miliona złotych, która w połowie 2014 roku przygotowała raport nt. realizacji remontu ul. Krakowskiej. Tarnowscy radni stwierdzili wtedy, że dokumentacja związana z realizacją wspomnianego remontu była słabo zabezpieczona przed ingerencją osób trzecich – dokumenty przechowywane były w siedzibie TZDM w szafach ogólnodostępnych na korytarzu. Jak czytamy w raporcie z prac komisji, na wielu dokumentach nie ma podpisów, spora część raportów z prac inspektora nadzoru remontu ul. Krakowskiej ma tylko pieczątkę sekretariatu TDZM, brakuje natomiast podpisów urzędników przyjmujących raport. Poza tym dzienniki budowy prowadzone były niestarannie, co mogło ułatwiać korygowanie wpisów.
To o tyle ważne, że prawnicy reprezentujący firmę MK BUD będą zapewne chcieli wykazać, że w trakcie remontu ul. Krakowskiej miały miejsce zmiany projektu dokonywane przez samego projektanta lub przez projektanta na wniosek chociażby kierownika budowy, potwierdzane wpisem w dzienniku budowy i odbierane przez inspektora nadzoru. Jeśli zmiany akceptowane były bez zgody inwestora, to trudno karać za to wykonawcę prac.
Argumentem mającym przemawiać na korzyść firmy MK BUD mogłyby też być stwierdzenia zawarte w ekspertyzie przygotowanej przez Politechnikę Krakowską na zlecenie firmy po serii zgłoszeń o usterkach na oddanej już do użytku ul. Krakowskiej. Wskazywać mają one na błędy w projekcie, którego wytycznych trzymać się musiał wykonawca remontu.
Magistrat domaga się wymiany nawierzchni na całej długości zmodernizowanego odcinka ul. Krakowskiej, ale konieczność przeprowadzenia takich prac podważają prawnicy firmy MK BUD. Z materiałów, do których dotarliśmy, wynika, że badaniom nie poddano całej nawierzchni, a jedynie kilka wybranych miejsc. Trudno więc uznawać takie wyniki za reprezentatywne dla całości ulicy.
Warto dodać, że pełnomocnicy tarnowskiego magistratu nie wykluczają jeszcze innego rozwiązania. W razie przegranej z wykonawcą remontu lub pojawienia się ustaleń wskazujących np. na winę po stronie autora projektu modernizacji ul. Krakowskiej, to właśnie od projektanta domagać się będą odszkodowania.
Remont Krakowskiej przed sądem
REKLAMA
REKLAMA
























