Ważą 1000 gramów, czasem trochę mniej lub więcej. Podłączone do aparatury z każdym dniem stają się coraz silniejsze. Dziś już nie jest problemem uratować życie wcześniaka, lecz sprawić, by dziecko było w pełni zdrowe.
Najważniejsze pierwsze minuty
Kamil jest wysokim, zdrowym dziewiętnastolatkiem, w tym roku zdaje maturę i kończy technikum. Przyszedł na świat w tarnowskim szpitalu, kiedy jego mama była w 27 tygodniu ciąży. Ważył niewiele ponad 800 gramów. Lekarze walczyli o jego życie, ale przetrwał i to bez żadnej wady, która przypominałaby o wcześniactwie. Do dziś wysyła okolicznościowe kartki na oddział noworodków Szpitala Specjalistycznego im. Szczeklika w Tarnowie.
Ordynator Danuta Mazurek pamięta, jak 15 czy 20 lat temu, kiedy jeszcze nie było trójstopniowego podziału referencyjności placówek medycznych, wcześniaki ważące poniżej 1000 gramów przychodziły na świat w Tarnowie. Ratowało się je dokładnie tak samo, jak ratuje rodzące się obecnie noworodki. Te najmniejsze ważyły zaledwie 800‑900 gramów.
– Z niektórymi mam kontakt do dzisiejszego dnia. Pamiętam niewiele ważącą dziewczynkę, która teraz rozwija się bardzo dobrze, choć ma wadę wzroku. Nie zapomina o moich imieninach i przyjeżdża z życzeniami – opowiada lekarka. Wyjmuje z szafy stojącej w gabinecie zeszyt ze zdjęciami. Na wielu są wcześniaki podłączone do aparatury. Niektóre zdjęcia są czarno‑białe, zrobione dawno temu.
– Dziś to są już dorośli ludzie – mówi Danuta Mazurek. – Najmniejszy chłopczyk, jakiego pamiętam, ważył zaledwie 500 gramów, teraz jest mężczyzną i ma prawie 30 lat. W pamięci utkwił mi też 800‑gramowy wcześniak w bardzo ciężkim stanie. Zrozpaczona matka stała w drzwiach oddziału, niemal modląc się, by wreszcie skończył się jej dramat. Nie wierzyła, że noworodka uda się uratować. Po wielu latach dziwiła się, jak mogła tak myśleć, bo dziecko świetnie się rozwijało. Dawniej nie można było uratować wcześniaka, który urodził się w 30 tygodniu ciąży i ważył nawet 1500 g, bo nie było sprzętu ani leków, jakie potrafiły podtrzymać życie. Teraz to się udaje, a lekarze walczą głównie o to, aby dziecko było zdrowe, bez mniejszych bądź większych wad. Wszystko zależy od tego, co uda się zrobić w najważniejszych pierwszych minutach życia. Walkę o dzieci najbardziej przeżywają matki.
– Najpierw pojawia się żal, dlaczego ich to spotkało. Oczekują odpowiedzi, czy wszystko będzie dobrze. Są to dla mnie bardzo trudne pytania. Zazwyczaj odpowiadam, że po to tu jesteśmy, by zrobić wszystko, co w naszej mocy. Po pierwszych emocjach pojawia się jednak uspokojenie, bo angażujemy matki do opieki nad swoimi dziećmi – przyznaje ordynator. Nie wszystkie oddziałowe historie kończą się jednak happy endem, ponieważ czasem lekarze są po prostu bezsilni. W minionym roku zmarły dwa wcześniaki ważące niecałe 300 gramów, ich organizmy nie były w ogóle zdolne do życia. Na uratowanie nie było więc najmniejszych szans. Jednak na oddziale stworzono im godne warunki do odejścia w obecności rodziców.
Pod kopułą inkubatora
Wcześniaki to noworodki, które rodzą się poniżej 37 tygodnia ciąży. Mogą mieć różną dojrzałość i różną wagę. Skrajne wcześniaki ważą mniej niż 1000 gramów, dzieci z niską masą urodzeniową – poniżej 1500 g, a waga noworodków prawie donoszonych sięga 2500 gramów.
Lekarze nie zawsze są w stanie ustalić dokładne przyczyny, dlaczego noworodki przychodzą na świat wcześniej, niż powinny.
– Powodów można dopatrywać się zarówno u mam, jak i dzieci. Mogą to być zaburzenia endokrynologiczne, choroby zakaźne u matek, jakieś upadki, urazy, zakażenia w drogach rodnych, źle położone łożysko, zaburzenia pępowinowe. Ma na to wpływ również szybkość codziennego życia, zabieganie, stres, praca zawodowa – wymienia Danuta Mazurek.
Kilkadziesiąt lat temu, kiedy opieka medyczna nad ciężarnymi nie była rozwinięta jak obecnie, wcześniaków rodziło się więcej i częściej umierały. Teraz w tarnowskim szpitalu przychodzi ich na świat około 7‑10 proc. Postęp medyczny i lepsza diagnostyka sprawiają, że coraz mniej rodzi się dzieci ze skrajnie niską wagą. Najwięcej wcześniaków w Szpitalu im. Szczeklika waży od 1750 do 2500 gramów.
W Polsce obowiązuje trójstopniowy podział referencyjności placówek medycznych, a wcześniaki przychodzą na świat na oddziałach do tego odpowiednio przygotowanych – mających specjalnie wyszkolony personel, odpowiedni sprzęt, fundusze czy możliwość wykonywania pełnych zabiegów diagnostyczno‑leczniczych. Oddział noworodkowy w tarnowskim szpitalu ma drugi stopień referencyjności, a to oznacza, że mogą się tam rodzić dzieci powyżej 32 tygodnia ciąży i ważące ponad 1500 gramów. Jednak czasem zdarza się, że trafia do nich rodząca kobieta i na świat przychodzi wcześniak o niewielkiej wadze.
– Mamy sprzęt, który pozwala ustabilizować stan zdrowia takiego dziecka, ale noworodki są odwożone do kliniki w Krakowie, gdzie mają zapewnioną kompleksową opiekę kardiochirurgów czy okulistów – dodaje doktor Mazurek.
Tarnowski oddział dysponuje 17 łóżeczkami noworodkowymi, w tym trzema stanowiskami intensywnego nadzoru. Pomieszczenia neonatologii są po remoncie, znajdują się tam dwa urządzenia, które wspomagają oddech, czyli respiratory nCPAP IF – jedno samodzielne, drugie z inkubatorem transportowym. Ponadto są trzy stanowiska do resuscytacji, siedem dobrej jakości inkubatorów do prowadzenia noworodka oraz lampy do leczenia żółtaczek.
– Kupiliśmy nowe kardiomonitory do monitorowania, a obecnie trwa przetarg na zakup kolejnego respiratora oddechu wspomaganego. Są przygotowane też przetargi na kupno nowoczesnej klasy inkubatora hybrydowego z podnoszoną kopułą – wyjaśnia ordynator oddziału.























