Od kilku dni trwa w Tamelu kontrola legalności zatrudnienia cudzoziemców (w tym najliczniejszej grupy Filipińczyków) prowadzona przez Państwową Inspekcję Pracy. PIP, na razie, nie odpowiada na pytania o wyniki kontroli. Nie wypowiadają się też przedstawiciele zarządu spółki i związków zawodowych, nie ma z ich strony oficjalnych komunikatów o sytuacji w firmie. Nie odpowiadają na pytania dziennikarzy. Do opinii publicznej docierają jedynie skąpe informacje o tym, co dzieje się za bramą fabryki.
Tymczasem pracownicy Tamelu alarmują w korespondencji do naszej redakcji… – Dwa tygodnie temu prezes na spotkaniu z pracownikami mówiła, że nie są planowane zwolnienia! A wczoraj związki zawodowe otrzymały listę pracowników do zwolnienia, na liście są pracownicy z ponad dwudziestoletnim stażem! Inspekcja pracy ma rozmawiać z pracownikami na wydziałach.
Kondycja ekonomiczna fabryki silników elektrycznych Tamel (jej właścicielem jest od kilkunastu lat chiński koncern Wolong Holding Group, wcześniej należała do spółki ATB Austria Antriebstechnik) pogorszyła się gwałtownie w 2023. Kryzysowa sytuacja powoduje ograniczanie produkcji i zwolnienia. Dotknęły one już blisko dwustu pracowników spośród 800-osobowej załogi; dotąd jednak nie ma zgłoszenia o grupowych zwolnieniach. Trwa powolna redukcja załogi Tamelu, a z drugiej strony zatrudniani są obcokrajowcy, głównie Filipińczycy i Ukraińcy.
Legalność wykonywania pracy przez cudzoziemców sprawdzała niedawno Straż Graniczna, teraz przygląda się temu Państwowa Inspekcja Pracy. Wiele wskazuje na to, że trwa powolny proces wygaszania i ograniczania działalności przedsiębiorstwa, które kiedyś należało do najlepiej prosperujących w regionie. Ze skąpych informacji wynika, że część produkcji Tamelu ma zostać przeniesiona do Serbii, gdzie koszty pracownicze są niższe. Z kolei tarnowski zakład ma przejąć część wybranej produkcji z zakładów chińskiego koncernu na terenie Niemiec.
























