
W drugiej połowie lat 80.‑tych tarnowski żużel zaczął wychodzić z wcześniejszej zapaści. Klub ZKS Unia zainwestował w ten sport, do Tarnowa sprowadzono znanych, utytułowanych zawodników, którzy pomogli popularnym „Jaskółkom” powrócić po kilkunastu latach do ekstraklasy. Stadion w Mościcach znowu zaczął wypełniać się kibicami, 20 tysięcy ludzi na trybunach nie było niczym niezwykłym. Na fali tej popularności do szkółki żużlowej zaczęli zgłaszać się kandydaci na zawodników. Jednym z nich był nastolatek z Koszyc. Nazywał się Jacek Rempała i w niedalekiej przyszłości miał się stać czołowym polskim zawodnikiem, reprezentantem kraju, a także liderem i kapitanem drużyny Unii.
Jacek miał trzech młodszych braci – Grzegorza, Tomasza i Marcina. I wszyscy za jego przykładem zaczęli uprawiać żużel! Wspólnie stworzyli unikalne zjawisko w dziejach nie tylko polskiego, ale światowego żużla – braterski klan. Wcześniej historia odnotowała bodaj tylko dwa takie przypadki: braci Waloszków w Polsce oraz Collinsów w Wielkiej Brytanii. Ale było to dosyć dawno temu.
Rempałowie odnosili sukcesy, nie omijały ich także kontuzje: na skutek urazu podczas meczu ligowego w Toruniu karierę musiał zakończyć Grzegorz, Jacek pomimo ukończenia 40 lat nadal wraz z Tomaszem i Marcinem ścigał się na torach, ale powoli przygotowywał się do tego, aby rodzinną pałeczkę przekazać swojemu synowi Krystianowi. Syn, jak się okazało, bardzo szybko złapał żużlowego bakcyla.
Kiedy zobaczyłem Krystiana po raz pierwszy, trudno było mi uwierzyć, że to materiał na żużlowca. Niewysoki, bardzo szczupły chłopiec z długimi włosami jakoś mi nie pasował na przyszłego asa torów. Zastanawiałem się, jak takie chucherko będzie w stanie utrzymać ciężką maszynę z silnikiem o pojemności 500 ccm? Myliłem się jednak: z czasem zmężniał i z motocyklem radził sobie doskonale. W 2013 roku, w wieku zaledwie 15 lat, zdobył zawodniczą licencję.
Regulamin zabraniał startów takich młokosów w lidze, więc przez jeden sezon rywalizował w imprezach młodzieżowych. Od początku wielu kolegów z toru, nawet tych o kilka lat starszych i co zatem idzie bardziej doświadczonych, przerastał talentem, techniką jazdy, a także przygotowaniem sprzętowym, o co dbał jego tato. Rok później mógł już bez formalnych przeszkód startować w lidze i czynił to regularnie w barwach Stali Rzeszów, bo z tym klubem związał go profesjonalnym kontraktem ojciec, jednocześnie trener, mechanik i mentor. Od tej pory ta rodzinna dwójka stała się praktycznie nierozłączna. Jacek zrezygnował z dalszych startów, podporządkowując wszystko karierze syna.
Potem były starty w ligach polskiej i duńskiej, zawody młodzieżowe o randze krajowej i zagranicznej, Krystian bardzo szybko trafił do szerokiej kadry narodowej juniorów. Jej opiekun Rafał Dobrucki nie mógł po prostu nie zauważyć poziomu sportowego, który reprezentował. W ubiegłym roku w wieku 17 lat odniósł pierwsze międzynarodowe sukcesy: w Indywidualnych Mistrzostwach Europy Juniorów dotarł do finału, otrzymał także powołanie do kadry narodowej na finał Drużynowych Mistrzostw Europy Juniorów, w której biało‑czerwoni z Krystianem w składzie zdobyli złote medale.
Przede wszystkim jednak Krystian stał się mocnym punktem drużyny ze stolicy Podkarpacia na pozycji juniora. Oczywiście, jak każdy młody zawodnik, miewał wahania formy, ale w niektórych meczach jeździł niczym natchniony. W derbowym meczu przeciwko Unii na Stadionie Miejskim w Mościcach zdobył 12 punktów i 2 bonusy i obok mistrza świata, Grega Hancocka okazał się najlepszym zawodnikiem na torze. Tarnowscy kibice przecierali oczy ze zdumienia, a kiedy po zakończeniu sezonu okazało się, że senior Rempała doszedł do porozumienia z działaczami Unii i w roku 2016 Krystian założy plastron z jaskółką, nie kryli swojego zadowolenia. Liczyli, że podobnie jak przed niemal trzema dekadami jego ojciec stanie się opoką, wokół której zostanie zbudowana w przyszłości nowa drużyna Unii, złożona z młodych zawodników, wychowanków klubu oraz Uczniowskiego Klubu Sportowego „Jaskółki”. Marzenia i plany Jacka Rempały były jeszcze szersze. Marzył, że w niedalekiej przyszłości Krystian przerośnie jego i wujków, i stanie się zawodnikiem międzynarodowego formatu.
Dramat, który rozegrał się w niedzielę 22 maja kilkanaście minut po godzinie 17 na pierwszym łuku stadionu w Rybniku, brutalnie zniweczył wszystkie te plany, nadzieje i marzenia. Drugi wyścig ligowego spotkania ROW Rybnik ‑ Unia Tarnów został przerwany, potem także cały mecz.
Dla rodziny, bliskich, przyjaciół i prawdziwych kibiców Krystiana Rempały nie skończy się nigdy…






















