
Wrocławianie już dawno zakładali, że w wypadku awansu do play off swoje mecze w roli gospodarza rozgrywać będą w Częstochowie, gdzie w tym sezonie nie ma ligowego żużla. Wcześniej mieli okazję na tamtejszym torze odbyć kilka treningów, ostatni w sobotę przed spotkaniem. Mieli oczywiście również możliwość przygotowania nawierzchni według swojego pomysłu, z czego skorzystali. Padający deszcz obrócił jednak w niwecz te starania.
Pomimo silnego deszczu arbiter zdecydował się na rozpoczęcie meczu, tyle że bez prezentacji. Pierwszy wyścig przyniósł remis, ale obiecujący był fakt, że Martin Vaculik pewnie pokonał w nim lidera wrocławian Taia Woffindena, natomiast Artur Mroczka ambitnie walczył o jeden punkt.
Z sześciu rozegranych biegów najciekawszy był trzeci. Po dobrym starcie na prowadzenie na pierwszym łuku wyjechali „tarnowscy” Duńczycy, pasywny tego dnia Leon Madsen spadł jednak na trzecie, a potem na czwarte miejsce. Długo prowadził natomiast Kenneth Bjerre, ale na pierwszym łuku ostatniego okrążenia pojechał zbyt szeroko, co skwapliwie wykorzystał Michael Jepsen Jensen i zdobył trzy punkty. Skończyło się więc na 4:2 dla wrocławian.
Dość nietypowy był wyścig numer VI, jak się okazało ostatni w zawodach. Start wygrali gospodarze: Maciej Janowski i junior Damian Dróżdż. Bjerre upadł po uślizgu na jednym z łuków, na kolejnym okrążeniu groźnie wyglądający upadek zanotował Dróżdż i arbiter przerwał bieg wykluczając zawodnika Sparty. Do powtórki stanęło więc tylko dwóch zawodników, ale Madsen szybko spasował z powodu defektu. Jadący samotnie Janowski z kłopotami pokonywał łuki i prawdopodobnie myląc okrążenia próbował zakończyć wyścig po trzecim kółku.
Miasto pod Jasną Górą stęskniło się za speedwayem do ekstra ligowym wydaniu, bowiem pomimo zimna i padającego deszczu na stadionie według szacunków miejscowych działaczy wstawiło się ponad 8 tysięcy kibiców. A przecież rywalizowały teamy z innych miast. Warto odnotować, że „Jaskółki” wspierane były w tym meczu przez grupę około 500 fanów! Decyzję o przerwaniu meczu przyjęli oni ze zrozumieniem.
Jeżeli aura znowu nie sprawi psikusa losy tej rywalizacji rozstrzygną się w ciągu czterech dni. Rewanżowy mecz ze Spartą odbędzie się w najbliższą niedzielę 13 września w Tarnowie. Początek o godz.17.Pomeczowe opinie:
Piotr Baron (trener Sparty Wrocław): W momencie przerwania meczu moja drużyna prowadziła i chyba nieco lepiej czuła się na tym torze, ale uważam, że decyzja o przerwaniu meczu była jak najbardziej słuszna. Bezpieczeństwo zawodników jest w tym wypadku najważniejsze, a warunki na torze jak i atmosferyczne były fatalne. Wynik w tym momencie był nieistotny – to ma być sport, a nie igranie ze zdrowiem zawodników.
Artur Mroczka (Unia Tarnów): To play off, najważniejszy moment sezonu w ekstralidze, więc dobrze, że sędzia zdecydował się przerwać mecz. Tor był bardzo niebezpieczny, porobiły się miejsca przyczepne i bardzo śliskie. W dodatku cały czas padał deszcz, były takie momenty w wyścigach, w których startowałem, że nic nie widziałem. Wracam do siebie do Grudziądza i najbliższe dni chciałbym przeznaczyć na trening motocrossowy. To może się przydać podczas powtórzonego spotkania, bo tor będzie na pewno przyczepny. Już kiedyś tak zrobiłem i dało to dobry wynik.
Betard Sparta Wrocław – Unia Tarnów 20:13 (mecz przerwany)
Unia: Martin Vaculik 6 (3,3), Artur Mroczka 1 (0,1), Kenneth Bjerre 2 (2,u), Leon Madsen 0 (0,d), Janusz Kołodziej 2 (2), Ernest Koza 2 (2), Arkadiusz Madej 0 (t, 0)
NCD: Maksym Drabik 63,12 w wyścigu II. Sędziował Krzysztof Meyze. Widzów 8 tysięcy
* * *
W pierwszym meczu drugiego półfinału play off KS Toruń pokonał Unię Leszno 49:41. Rewanż w najbliższą niedzielę w Lesznie.






















