Na temat różnic pomiędzy falami epidemii w wielkiej mobilizacji personelu w walce o życie chorych, a także przyczynach śmierci rozmawiamy z lek. med. Pawłem Blicharzem, zastępcą dyrektora ds. medycznych Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie
Dane wskazują, że mamy do czynienia z malejącą trzecią falą koronawirusa. Czy to koniec najgorszego?
Chciałbym, żeby tak było. Obecnie obserwujemy brak tendencji wzrostowej w tym zakresie. Na oddziałach covidowych w Szpitalu im. Szczeklika w Tarnowie, a mamy je trzy, chorych znacząco nie przybywa, miejmy nadzieję, że to rzeczywiście koniec najgorszego. Trzeba wiedzieć, że trzecia fala była i wciąż jest bardzo specyficzna. Zresztą każda z nich mocno się od siebie różniła. Dziś z perspektywy roku widzimy te różnice wyraźnie.
Naprawdę?
Tak. Po pierwsze covid zaskoczył medyczny świat. Przede wszystkim swoim zasięgiem i zakaźnością. Przed rokiem nie wiedzieliśmy, z czym mamy do czynienia, nie byliśmy na covid przygotowani, to była nowość. Nie wiedzieliśmy o nim w zasadzie nic. Przedzieraliśmy się nieznaną ścieżką. Dziś myślę, jakie my – personel medyczny, mieliśmy szczęście, bo pierwsza fala była najłagodniejsza. Zakażonych było sporo ludzi, lecz tylko część była ciężko chora i wymagała hospitalizacji. Wtedy wirus atakował głównie seniorów, osoby powyżej 75. roku życia. Młodzi ludzie w zasadzie nie chorowali, dzieci prawie w ogóle. Druga fala także w największym stopniu dotyczyła seniorów, którzy covid przechodzili znacznie ciężej niż poprzednio, więcej też ludzi zmarło. U młodszych osób i dzieci koronawirus był rzadkością. No i trzecia fala – duża liczba hospitalizowanych, wielu ciężko chorych, sporo zgonów. Zaczęli chorować 40- czy 50-latkowie oraz dzieci. Mowa już nawet o kilkulatkach i kilkunastolatkach. Obecnie mamy dodatkowo dużo powikłań pocovidowych. To zespół objawów, których w takim nasileniu nie obserwowaliśmy wcześniej – po przechorowaniu wirusa. Nawet młodzi ludzie i dzieci są bardzo osłabieni, pojawiają się u nich epizody wysokiej, trudnej do zbicia gorączki, trwającej 2-3 dni. Chorzy mają mocno przekrwione oczy, biegunkę i powiększone węzły chłonne. Dodatkowo często pojawiają się u ozdrowieńców zmiany skórne, znacznie obniżona wydolność i zmęczenie. Dlatego rehabilitacja po ciężkim przebyciu wirusa będzie mieć po trzeciej fali duże znaczenie.
















Na temat różnic pomiędzy falami epidemii w wielkiej mobilizacji personelu w walce o życie chorych, a także przyczynach śmierci rozmawiamy z lek. med. Pawłem Blicharzem, zastępcą dyrektora ds. medycznych Specjalistycznego Szpitala im. E. Szczeklika w Tarnowie
