Pierwsza uwaga musi dotyczyć tego, że rozbieżności w cenach paliw na poszczególnych stacjach są po prostu dramatycznie wysokie. Bardzo dużo jeżdżę po Polsce, mogę to zatem jednoznacznie potwierdzić. Kilka tygodni temu przejechałem w ciągu trzech dni około dwóch tysięcy kilometrów. Zatankowałem olej napędowy w Krakowi, e płacąc 5,14 PLN za litr. Była to jedna z niższych cen, w tym samym dniu w moim rodzinnym mieście widziałem także stację, na której olej napędowy kosztował 5,42 PLN. Jadąc przez Polskę, spotykałem się najczęściej z cenami w okolicach 5,30 – 5,40 PLN, ale rekordziści potrafili żądać 5,60 PLN. To cena za olej napędowy na stacji przy jednej z autostrad. Jak z tego widać trudno jest jednoznacznie wskazać, ile kosztuje paliwo, bo trzeba od razu zadać pytanie: ale gdzie? Co ciekawe, ceny paliw nie zależą tylko od rejonu Polski, ale mogą się bardzo różnić na stacjach nieznacznie od siebie odległych. Wykorzystuje się tu kwestię położenia przy bardziej lub mniej ruchliwej drodze, bliskość ewentualnej konkurencji, przyzwyczajenia klientów itd. itp.
Da się jednak oczywiście policzyć coś w rodzaju średniej ceny. I są wyspecjalizowane firmy, które się tym zajmują. W takiej sytuacji można rzeczywiście porównywać ceny w poszczególnych okresach czasu i analizować ich wahania.
Ceny paliw zależą od czterech podstawowych czynników: ceny surowca na rynkach światowych, kursu USD w stosunku do PLN, bo w tej walucie rozlicza się zakupy ropy, marży i podatków. Z tych czterech elementów jeden, czyli ostani jest stały. W tym sensie, że nie zmienia się z uwagi na porę roku czy też widzimisię sprzedającego. O koszcie paliwa będą zatem decydować trzy pierwsze. A właściwie dwa pierwsze, bo marże jakoś istotnie się w ciągu roku także się nie zmieniają. Choć w miejscach szczególnie popularnych z pewnością wykorzystuje się fakt szczytu sezonu. Tak czy inaczej, jeśli chodzi o te dwa pierwsze czynniki, to mamy tu problem.
Zarówna cena ropy jako surowca, jak i kurs USD są bardzo wrażliwe na różne wydarzenia. Mało tego. Zarówno ropa, jak i dolar są ulubionymi aktywami spekulantów. Nie musi zatem nic dramatycznego się wydarzyć, żeby próbowali oni wmówić nam, że jednak to, co się dzieje, może istotnie wpłynąć na cenę czy kurs. Bo jak jest ruch, to oni są w stanie zarobić. A jeśli udałoby się jeszcze doprowadzić do jakiejś małej paniki na rynku, to już w ogóle super, bo wtedy zyski będzie można liczyć w miliardach USD. I to dlatego ruchy cen ropy czy kursu USD, szczególnie jednak cen ropy, są często nieproporcjonalne do wydarzeń, które je powodują. Oczywiście rynek USD/PLN nie należy do największych na świecie, ale jednak już taki bardzo mały też nie jest. Poza tym stanowi on jedną z części całego wielkiego obszaru, na którym zderzają się wartość USD z wartościami innych walut. A przecież zamieszanie z kursem można wywołać na wszystkich rynkach jednocześnie. Jeśli dolar drożeje lub tanieje, to przecież nie tylko w stosunku do polskiego złotego.
A co się ostatnio nadzwyczajnego wydarzyło? Oczywiście po pierwsze konflikt na Ukrainie. Doprowadził on do spadku wartości złotego w stosunku do USD, czyli innymi słowy wzrostu wartości USD. Sytuacja ta nie trwała długo, ale wystarczyła, żeby ceny paliw na polskich stacjach poszły w górę. Tym bardziej że podrożała także ropa, bo, jak wiadomo, Rosja jest ważnym producentem surowca, a Rosja w konflikt na Ukrainie jest zaangażowana, i to mocno. Dość szybko sytuacja na rynku ropy i na rynku walutowym zaczęła się uspokajać. Ale na krótko, bo przyszła eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, i znowu ceny ropy wzrosły, a za nimi ceny na stacjach benzynowych. Bardziej na skutek spekulacji niż jakiegoś faktycznego istotnego zagrożenia dla dostaw surowca.
W tej chwili mamy uspokojenie. Ropa tanieje, złoty się umocnił, spadły zatem także ceny paliw. A co będzie dalej? To jest pytanie o to, co nas jeszcze zaskoczy. Choćby w kwestii działań państw Zachodu wobec Rosji po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu. Jeśli jednak żadnych nowych nadzwyczajnych wydarzeń nie będzie, to powinniśmy obserwować dalsze spadki cen paliw.
Czy na stacjach paliw będzie taniej, czy drożej?
REKLAMA
REKLAMA




















