Kolejny ciekawy rok (cz. 1)

0
Marek Zuber
REKLAMA

Osobiście 2015 rok zapamiętam głównie z uwagi na dwie kwestie. Pierwszą jest bardzo wyraźny spadek cen ropy na rynkach światowych. Drugą poprawa i tak już niezłych perspektyw gospodarki amerykańskiej.
Spadek cen ropy to przede wszystkim efekt rewolucji łupkowej. Pisałem o niej w TEMI wielokrotnie. Najbardziej zadziwia to, że w tak krótkim czasie wyraźnie spadły koszty wydobycia z łupków. Tak zwany „break even”, czyli poziom opłacalności szacowano w 2012 roku na około 85 USD za baryłkę. Czyli dopiero przy tym poziomie cen pokrywane są całkowite koszty związane z uwolnieniem i wypompowaniem ropy. Dzisiaj wynoszą one, jak możemy przypuszczać, grubo poniżej 40 USD. Jeśli zatem, nie wiemy tego na pewno, jednym z powodów utrzymywania relatywnie wysokiego wydobycia przez kraje kartelu OPEC, przede wszystkim przez Arabię Saudyjską, jest chęć doprowadzenia do upadłości tych, którzy eksploatują łupki, to ta strategia raczej nie zadziała. W 2015 roku USA stały się największym producentem ropy na świecie, a dzięki postępowi technologii i jej upowszechnieniu ropę wydobywają coraz taniej. Moim zdaniem cena baryłki w okolicach 50 USD, plus minus 20 USD i to raczej minus niż plus, to rzeczywistość najbliższych lat.
I bardzo dobrze, bo kraje takie jak Polska tylko na tym korzystają. Jesteśmy bowiem importerem surowców energetycznych. Niższe ceny to bardziej konkurencyjny polski przemysł oraz relatywnie większa konsumpcja. Więcej zostaje nam bowiem w kieszeni. A dla samych Stanów Zjednoczonych dostępność surowca, także super taniego gazu łupkowego, oznacza ogromną przewagę gospodarczą. Głównie właśnie w obszarze energochłonnego przemysłu.
Stany Zjednoczone imponują także pod innym względem. Wciąż to one są królestwem idei i koncepcji. To tu tworzy się zdecydowanie najwięcej „nowego”, to tu powstają najbardziej obiecujące technologie. Symbolicznym wyrazem tego jest fakt, że spółka Apple właśnie pod koniec 2015 roku osiągnęła rekordowy zysk dwunastomiesięczny – prawie 25 mld dolarów. Tyle nie zarobiła żadna firma w historii w takim okresie. A przecież, jak wielu sądziło, śmierć Steva Jobsa, jednego z założycieli firmy i człowieka, który po swoim powrocie na stanowisko dyrektora zarządzającego pod koniec lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia wydobył ją z bardzo poważnych problemów i doprowadził do potęgi, miała być początkiem jej końca. Nic z tych rzeczy. Apple daje radę, mało tego, nigdy nie był tak silny. Jak zresztą wiele innych amerykańskich firm technologicznych.
A zatem rok 2015 był, moim zdaniem, rokiem Stanów Zjednoczonych. W czwartym kwartale pojawiły się głosy, że największa hossa gospodarcza jeszcze przed nami i że o żadnym cyklicznym spowolnieniu, które było oczekiwane w okolicach 2016 – 2017 roku, nie ma mowy. Takie głosy pojawiają się także z okolic FED, czyli amerykańskiego banku centralnego. To dlatego w grudniu po raz pierwszy od siedmiu lat podniósł on stopy procentowe. Jak będzie, zobaczymy. W końcu w 2007 roku nikt praktycznie nie wieszczył dramatu, który się potem wydarzył. Ale sytuacja jest jednak trochę inna. Dzisiaj widzimy bowiem potencjalne motory dalszego wzrostu. Rzeczywiście w USA o kryzysie 2008 – 2009 już wszyscy zapomnieli i oczekiwania są jak najbardziej optymistyczne. W 2016 roku bezrobocie ma spaść do poziomu 4,5%, a to już są okolice bliskie historycznemu minimum. Warto w tym kontekście dodać, że kończą się powoli negocjacje dotyczące stworzenia strefy wolnego handlu z Unią Europejską. Z pewnością dla gospodarki amerykańskiej, z uwagi na jej większą konkurencyjność, przewagę innowacyjną oraz niższe koszty energii, będzie to bardziej opłacalne niż dla Europy. Wzrost gospodarczy po uruchomieniu strefy ma wzrosnąć w Stanach nawet o półtora punktu procentowego rocznie. Choć Europa też na tym skorzysta, tu przyrost dynamiki PKB powinien sięgnąć jednego punktu procentowego.  
Jeśli chodzi o inne kraje, to warto odnotować poprawę sytuacji w Japonii i Indiach oraz pogorszenie w Chinach, Brazylii i generalnie tam, gdzie gospodarkę oparto na surowcach, a zadłużano się głównie w dolarach. Ale o tym za tydzień.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze