O elektromobilności i polskim samochodzie elektrycznym pisałem w TEMI półtora miesiąca temu. Jeśli samochód ten miałby rzeczywiście powstawać w Polsce, na bazie polskich, to znaczy produkowanych przez polskie firmy podzespołów, to moim zdaniem byłaby to obecnie koncepcja nierealna. I ze względu na koszty, i ze względu na naszą tradycję technologiczną. Dziesiątki miliardów złotych i lata pracy nad podzespołami bez, tak naprawdę, gwarancji sukcesu. Problemów byłoby masę. Od płyty podłogowej, najdroższego obecnie elementu samochodu, po baterie litowo – jonowe, które, mówię oczywiście o tych wysokiej jakości, także nie są proste w wytwarzaniu.
Minęło kilka tygodni i wygląda na to, że w ministerstwie rozwoju ktoś doszedł do tego samego wniosku albo początkowo chodziło głównie o wywołanie efektu marketingowego. Cóż się bowiem okazuje? Otóż ten tak zwany „polski samochód elektryczny” ma być w minimum sześćdziesięciu procentach produkowany z części, które powstają w Polsce. A więc po pierwsze: w sześćdziesięciu procentach, a nie w stu; a po drugie: określenie „produkowanych w Polsce” wcale nie oznacza, że przez polskie firmy. I tu jesteśmy już w domu.
Pisałem Państwu o firmach, kilka z nich znam, które zajmują się przerabianiem normalnych samochodów na samochody elektryczne. Koszt takiej przeróbki w przypadku samochodu wielkości toyoty auris czy vw golfa to około 50 tysięcy złotych. Oczywiście najważniejsze elementy napędu elektrycznego, czyli silnik, falownik i baterie są produkowane przez firmy zagraniczne. Jakbyśmy wzięli pod uwagę wartość nowej toyoty auris, bez silnika i zbiornika paliwa, które firmy przerabiające samochody na elektryczne oczywiście wymontowują, a uwzględnili wartość elementów napędu elektrycznego, to pewnie wyszłaby proporcja mniej więcej pół na pół. A zatem wystarczyłoby produkować baterie, silniki i falowniki w Polsce i już prawie spełniamy wymagania narzucone przez ministerstwo rozwoju. Przy czym, podkreślam to jeszcze raz, wystarczyłoby, żeby produkcja ta była realizowana przez inwestorów zagranicznych.
Na dzisiaj wiemy tyle, że LG, wielki koreański koncern, rozpoczął właśnie w Polsce budowę fabryki baterii litowo – jonowych. Jeśli faktycznie rząd utrzyma plan sprzedaży miliona samochodów elektrycznych w ciągu najbliższych dziesięciu lat, będzie dążyć do budowy sieci ładowania, (przypominam, że w znacznej mierze ma się to odbywać za pieniądze publiczne lub prawie publiczne, czyli ze spółek Skarbu Państwa), to będziemy mieli na pęczki inwestorów zagranicznych, chętnych do budowy fabryki silników i falowników. Bo milion takich elementów to liczba, która zainteresuje każdego.
Dodajmy do tego jeszcze, że Polska już dzisiaj jest europejskim potentatem produkcji części do samochodów. Już dzisiaj zatem mamy możliwość produkowania rożnego rodzaju mniejszych elementów, które w tym nowym polskim samochodzie elektrycznym mogą się znaleźć – od opon, przez elementy zawieszenia, po rżnego rodzaju śrubki. A może nawet także całą karoserię? Tu rzeczywiście jest potencjał. Ale też mówię tu o produkcji realizowanej nie tylko przez rdzennie polskie firmy. Choćby w przypadku wspomnianych opon.
Z taką koncepcją polskiego samochodu elektrycznego się zgadzam w sensie takim, że uważam ją za realną. Tyle tylko, że tak patrząc na ten cały temat, czy przypadkiem już dzisiaj nie produkujemy w Polsce „polskich” samochodów? Czy fiat 500 albo opel astra nie są „polskie”? Przecież powstają z Polsce, w znacznej mierze, w przypadku fiata w ponad pięćdziesięciu procentach, z elementów produkowanych w Polsce. Podobną sytuację będziemy mieli w przypadku sprzętu RTV czy AGD.
No właśnie. Ale w takim razie po co było robić tyle hałasu i próbować udowadniać, że zagraniczny inwestor wcale nie jest dobry?
Budujmy ten samochód, bo warto. Faktem jest, że samochody na baterie to jeden z możliwych kierunków rozwoju motoryzacji. Ale nie twórzmy iluzji, że sami jesteśmy w stanie to w tej chwili zrobić. I to w ciągu kilku lat. To wymaga i czasu, i pieniędzy. A na razie współpracujmy z tymi, którzy budować takie pojazdy (lub części do nich) już potrafią.
Polski samochód elektryczny (cd.)
REKLAMA
REKLAMA




















