Gratuluję nominacji na stanowisko szkoleniowca ekstraligowego zespołu Unii Tarnów, ale szczerze mówiąc nie jestem tym faktem specjalnie zaskoczony, bo o takiej opcji słyszałem już kilka tygodni temu. Dlaczego tak długo zwlekano z ogłoszeniem tej decyzji? Byli inni kandydaci?
Owszem, były prowadzone rozmowy z innymi kandydatami z Tarnowa i spoza, ale faktycznie od pewnego czasu było takie nastawienie, że to ja obejmę funkcję pierwszego trenera „Jaskółek”, a Mirosław Cierniak będzie moim asystentem. Szczerze mówiąc, to była nasza wspólna koncepcja, z którą sami zgłosiliśmy się do władz klubu. Umówiliśmy się jednak, że nie będziemy jej oficjalnie ogłaszać, dopóki nie zostanie zamknięty proces budowy drużyny na sezon 2015. Ponieważ właśnie zawodnicy podpisali kontrakty i wszystko jest jasne, informacja o nowym sztabie trenerskim mogła zostać upubliczniona.
Trudno będzie Ci zastąpić takiego fachowca jak Marek Cieślak. Jakby nie patrzeć, miał wiele osiągnięć i z klubami, i z kadrą narodową, autorytet u zawodników, uchodził też za dużej klasy specjalistę od przygotowania toru…
Zdaję sobie z tego sprawę, ale ja nie chcę trenera Marka Cieślaka, od którego zresztą sporo się nauczyłem, zastępować. On faktycznie ma tyle szkoleniowych sukcesów, że jest to niemożliwe. Ja dopiero zaczynam swoją przygodę jako pierwszy trener drużyny, ale przecież był taki czas, że Marek Cieślak też debiutował i dopiero budował swoją pozycję. Mam nadzieję, że uda mi się porozumieć bez problemów z zawodnikami, chociaż faktycznie od seniorów drużyny, Janusza Kołodzieja czy Kennetha Bjerre, jestem starszy zaledwie o rok. A co do toru, to nasz toromistrz, pan Pacura, jest tak dobrym fachowcem i zna doskonale tarnowską nawierzchnię, że jestem spokojny o to, iż sobie bez problemów poradzi. I w Tarnowie tor będzie naszym atutem.
Masz 31 lat i będziesz prawdopodobnie najmłodszym szkoleniowcem ligowej drużyny w naszym kraju. Nie myślałeś, aby zadebiutować w tej roli w jakimś klubie z niższej ligi, bez dużego stresu, obciążenia i olbrzymiej presji na wynik?
Szczerze mówiąc, zastanawiałem się nad tym. Ale przecież żużel jest wszędzie taki sam, niezależnie czy w ekstralidze, czy w II lidze. Tarnów to jest moje środowisko, które bardzo dobrze znam, bo przecież byłem zawodnikiem, wychowankiem Unii, jestem tutaj u siebie. W innym klubie musiałbym adoptować się, poznawać nowych ludzi, tor. Nawet gdyby była to druga liga, wcale nie byłoby mi łatwiej. Ale oczywiście zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności. Wiem, że nie będzie lekko, a w razie niepowodzenia pojawią się zarzuty, że trener sobie nie poradził. Mam nadzieję, że tak jednak nie będzie.
Wspominałeś o procesie budowy drużyny. Był on dosyć dramatyczny…
Duży zawód sprawił nam Artem Łaguta, na którym chcieliśmy między innymi oprzeć nasz skład. Mówił, że przyjmuje nasze warunki, że jest już kolejny sezon naszym zawodnikiem, że odsyła kontrakt, a potem stwierdził, że będzie jednak jeździł w Grudziądzu. Zrobiło się nerwowo, bo wierząc Artemowi, nie naciskaliśmy na pozyskanie innych obcokrajowców. A przecież wcześniej prowadziliśmy rozmowy i z Hancockiem i z Kildemandem. Całe szczęście, że Leon Madsen nie podpisał wcześniej kontraktu, zadzwoniliśmy więc do niego i bardzo szybko porozumieliśmy się. Pozostała kwestia jednego zawodnika krajowego. Bardzo chcieliśmy pozyskać juniora Artura Czaję i koncepcja była taka, aby w składzie na mecz ligowy było trzech juniorów. On jednak zdecydował się na Rzeszów. Z kilku opcji co do seniorów wybraliśmy Artura Mroczkę, trochę zawierzając swojej intuicji. W ubiegłym roku, pomimo iż startował w słabym zespole, który miał olbrzymie problemy finansowe, pokazał się z dobrej strony. Podobał mi się także podczas finału mistrzostw ekstraligi w Tarnowie. Myślę, że może z powodzeniem zastąpić w składzie Krzyśka Buczkowskiego.
Piętą achillesową drużyny mogą być jednak juniorzy…
I tak, i nie. Podobne dylematy mają także niektórzy nasi rywale. Wierzę, że Ernest Koza i Damian Dąbrowski będą się rozwijać, w odwodzie mamy jeszcze Arkadiusza Madeja czy Patryka Rolnickiego. Na pewno otoczymy ich opieką, aby mieli jak najlepsze warunki do startów. Proszę sobie przypomnieć, ile punktów robił w pierwszym sezonie w Unii Kacper Gomólski, a jakim był zawodnikiem w minionym sezonie. Ta sytuacja to duża szansa dla naszych wychowanków i oni zdają sobie z tego sprawę.
Na co będzie stać Unię w rozgrywkach ekstraligi?
Nawet nie miałem czasu o tym pomyśleć. Uważam, że będziemy taką drużyną – zagadką. Chcielibyśmy awansować do play off i to będzie cel, ale oczywiście trudny do spełnienia. W żużlu wyniku nie da się przewidzieć. Przed poprzednim sezonem wielu fachowców twierdziło, że zajmiemy miejsce w połowie tabeli, a tymczasem gdyby nie seria kontuzji w kluczowym momencie rywalizacji bylibyśmy pewnie mistrzami Polski.
Będziecie tworzyć szkoleniowy tandem z Mirosławem Cierniakiem. Czy już dokonaliście podziału obowiązków?
Trochę rozmawialiśmy na ten temat, ale dopiero teraz będziemy to wszystko precyzować. Przede wszystkim musimy opracować cały harmonogram przygotowań do nowego sezonu, łącznie z organizacją zimowych zgrupowań, chociaż ja treningi ogólnorozwojowe z juniorami rozpocząłem już na początku grudnia. Pracy nie brakuje i nadal będzie sporo.
Paweł Baran: Nasza drużyna będzie zagadką
REKLAMA
REKLAMA























