Boom rowerowy trwa, a coraz więcej osób deklaruje, że jednoślad to dla nich podstawowy środek transportu. Już jeden na 128 Polaków korzysta z rowerów miejskich, ale Tarnów jak na razie takich pojazdów nie zamierza udostępniać. Jaki jest powód?
Tarnowskie Centrum Informacji ma w swej wypożyczalni dziesięć rowerów crossowych zarówno w męskiej, jak i damskiej wersji. W poniedziałki za wypożyczenie roweru płaci się tylko złotówkę i zostawia 50 zł kaucji zwracanej po oddaniu jednośladu. W pozostałe dni chętni wydają 10 zł, jeśli wypożyczają rower do trzech godzin, użytkowanie pojazdu od godziny 9 do 20 kosztuje 30 zł, a z Tarnowską Kartą Miejską – 27 zł, trzeba też uwzględnić 20 zł kaucji.
Z oferty wypożyczalni korzystają zarówno turyści, jak i tarnowianie, ale zainteresowanie jest raczej średnie.
– Jeżeli ktoś chce jeździć na rowerze, to zazwyczaj przyjeżdża ze swoim jednośladem – zauważa Marcin Pałach, dyrektor Tarnowskiego Centrum Informacji. Tarnów na rowerze można objechać w pół godziny, dlatego TCI wypożycza jednoślady zazwyczaj na dłuższe wypady za miasto.
W większych aglomeracjach panuje moda na tworzenie miejskich wypożyczalni rowerów, pomysł przywędrował z krajów europejskich, głównie Holandii i Danii. Pierwszą polską wypożyczalnię stworzył już kilka lat temu Kraków, gdzie wszystkie miejskie pojazdy wyposażono w koszyki i plany miasta, pomalowano na ten sam kolor i umieszczono miejsce na reklamy.Od kilku lat temat pojawia się również w Tarnowie, ale bez szans na realizację. Jeden z projektów turystycznych przewiduje powstanie wypożyczalni około stu rowerów miejskich, przydałoby się też 10‑12 stacji rowerowych, w których można byłoby wypożyczyć jednoślad. Niestety jest to drogie przedsięwzięcie, na które potrzeba co najmniej miliona złotych, a takich pieniędzy jak na razie w kasie miejskiej nie ma. Na pomysł stworzenia tras rowerowych jako alternatywnej komunikacji miejskiej wpadli również spółdzielcy z TSM.
– Chodzi o to, by mieszkaniec, który wyszedł z bloku, mógł od razu wsiąść na rower i dojechać do pracy, szkoły, banku, stadionu sportowego… – mówi Zbigniew Sipiora, prezes TSM. Jednak w tym celu konieczne jest wsparcie magistratu, bo przyszła komunikacja rowerowa opierałaby się w części na już istniejącej sieci ścieżek, a do tego powstałyby nowe trasy. Spółdzielnia dysponuje mapą Tarnowa, na której umieszczono wszystkie istniejące oraz planowane ścieżki dla rowerzystów, w tym m.in. trasy łączące ulicę Krakowską przy moście na Białej z rondem przy ul. Lwowskiej i Okrężnej, biegnące wzdłuż ulic Mościckiego i Szujskiego oraz z północnych rejonów miasta na południe.
Obecnie w Tarnowie jest około 64 km ścieżek rowerowych. Nowe trasy będą budowane wraz z przebudową ulic oraz tam, gdzie pozwoli na to istniejące zagospodarowanie terenu. Nowe ścieżki lub modernizacja dotychczasowych wraz z budową i przebudową połączeń planowane są od węzła Tarnów‑Północ autostrady A 4 do Strefy Aktywności Gospodarczej (rondo Żołnierzy Wyklętych), a także wraz z przebudową ulic Spokojnej, Elektrycznej, Wyszyńskiego i Czystej.
Natomiast stojaki na rowery jak dotąd zostały ustawione w pobliżu szkół i innych placówek. Być może są jeszcze jakieś miejsca, gdzie należałoby je ustawić, ale – zdaniem magistrackich urzędników – tarnowianie nie zgłaszają takich potrzeb.
– W budżecie miasta na ten rok przewidziano pieniądze na koncepcję rozwoju ruchu rowerowego w Tarnowie, która pozwoli na usystematyzowanie działań w tym kierunku – wyjaśnia Jacek Kupiec, kierownik Referatu Inżynierii Ruchu Drogowego UMT.
A co z rowerami miejskimi? Jak tłumaczą magistraccy urzędnicy, temat ten będzie przedmiotem zainteresowania przy okazji planu budowy tras rowerowych, ale obecnie nie zapadła jeszcze żadna decyzja w tej sprawie.
Miejskim rowerem po Tarnowie?
REKLAMA
REKLAMA
























