Dobre pytanie. I to pod wieloma względami. Wciąż wracam na przykład do kwestii, którą już w TEMI poruszałem. Zupełnie inny wymiar ma 1850 PLN gdzieś na wschodzie Polski, w miejscu, w którym bezrobocie przekracza 20%, a zupełnie inny w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu. Dlatego uważam, że płacę minimalną powinno się zróżnicować w zależności od tego, w jakiej części Polski jesteśmy. Bo poszczególne części naszego kraju nie są, niestety, tak samo rozwinięte pod względem gospodarczym. Osobiście znam takich przedsiębiorców, właśnie z obszarów biedniejszych, którzy nie zatrudnią oficjalnie kolejnych pracowników, jeśli będą musieli płacić nawet 100 PLN więcej. A zatem albo zatrudnią ich „na czarno”, albo w ogóle nie zatrudnią.
Warto jednak zwrócić uwagę na dwie kwestie. Pierwsza dotyczy ogólnej koniunktury. Sytuacja się poprawia. Powoli, ale jednak. Spada bezrobocie, choć nie są to spadki skokowe, rośnie przeciętne wynagrodzenie. To czas, w którym dokonywanie zmian dobrych dla pracobiorców pada na bardziej podatny grunt. Dotyczy to nie tylko zmian w płacy minimalnej, ale także stopniowego odchodzenia od tzw. „śmieciówek”.
Oczywiście jest pewna grupa pracobiorców, która wcale nie chce likwidacji na przykład umów o dzieło i to też warto brać pod uwagę. Ale generalnie, jeśli się poprawia, to przedsiębiorcy są mniej skłonni do tego, żeby nie podnosić wynagrodzeń, nie płacić ZUS‑ów i w ogóle kombinować w ten sposób, żeby pogarszać sytuację zatrudnionych u nich pracowników.
Druga kwestia jest natury etycznej. Gdybyśmy żyli w kraju ludzi uczciwych bez wyjątku, doceniających trud innych i ich wkład w końcowy efekt działalności przedsiębiorstwa itd. itp., to zapewne żadne płace minimalne nie byłyby potrzebne. Po prostu pracodawca płaciłby tyle, ile jest możliwe, biorąc pod uwagę nie tylko wkład pracownika, ale także perspektywy rozwoju firmy czy konieczność dokonania inwestycji, aby być konkurencyjnym.
Ale, niestety, tak nie jest. Całkiem niedawno spotkałem się z sytuacją, kiedy pracodawca wypłacał płacę minimalną, w dodatku z oporami i opóźnieniami, jednocześnie korzystając ze swojego bogactwa zdecydowanie ponad to, co mogłoby być uznane za etyczne. Jestem pewien, że gdyby nie płaca minimalna, płaciłby mniej niż jej dzisiejsza wartość.
Oczywiście można mówić, że takie są realia, ale mimo wszystko są jakieś granice, których przekraczać się nie powinno. A ponieważ wielu ma ciągotki do przekraczania tych granic, niektóre rzeczy trzeba określać prawem. I mówię to z pełnym przekonaniem pomimo tego, że jestem orędownikiem wolnego rynku i wolnej konkurencji, gdzie się tylko da.
A zatem wydaje się, że 1850 PLN brutto na dzisiaj jest niezłym kompromisem, choć, powtarzam to jeszcze raz, mającym różny wymiar w zależności od tego, gdzie w Polsce jesteśmy. Oczywiście lubimy porównywać się do najbogatszych i wskazywać na to, że w takim Luksemburgu płaca minimalna wynosi prawie 8000 PLN, a w Holandii, czy Belgii ponad 6000 PLN. Ale w Europie jest też wiele krajów, gdzie jest ona niższa, niż w Polsce. I należą do nich także nasi sąsiedzi. Na Słowacji jest to około 1450 PLN, a w Czechach 1350 PLN. Choć pamiętajmy o tym, że porównując kraje, musimy brać pod uwagę nie tylko wysokość pensji, ale także na przykład to, ile można za nią kupić.
Podniesienie płacy minimalnej
REKLAMA
REKLAMA



















![Klasowe ognisko koronawirusa [MEM] Koronawirus mem klasowe ognisko](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2020/09/korona-324x235.jpg)
