Uśmiech z Wieruszowa to wynik prawyborów w tym mieście, kolejny sygnał świadczący o słabnięciu reżimu. Oznacza, że są szanse na pokonanie tego pisowskiego koszmaru, który masakruje Polskę. Koalicja Obywatelska uzyskała 34,0%, PiS 32,2%, wyraźnie słabnie „konfa” – generalnie przy takich wynikach pisowcy tracą władzę, którą uzyskuje demokratyczna opozycja. Jest to kolejny sygnał świadczący o tym, że jest możliwe pokonanie przy urnach ich odrażającego reżimu, mimo gigantycznej przewagi finansowej, medialnej, używaniu bezwstydu, żadnych wahań, skrępowań, bezczelnie, na wydrę, po chamsku (nie licząc się z niczym), mimo wszystkich możliwości policyjnego państwa do ogłupienia, przekupienia, zastraszenia i zdemoralizowania społeczeństwa. To ma nawet pewną dobrą stronę, mianowicie świadczy o tym, że pisowcy jednak boją się sięgnąć po władzę w stylu Łukaszenki i liczą, że uda im się wygrać wybory. Sygnał z Wieruszowa świadczy, że mogą przegrać i jest to sygnał kolejny. Oczywiście prawybory niczego nie przesądzają, przewaga KO jest minimalna, frekwencja była niewielka (20%), pisowcy nie prowadzili tam silnej kampanii, inaczej niż 4 lata temu. Ale jednak przegrali, a to, że bali się konfrontacji na pełną skalę, to kolejny przykład, że liczą tylko i coraz bardziej na swój tzw. żelazny elektorat. Na ogłupionych przez Rydzyka, „szczujnię” i opłacanych hejterów, płatnych trolli i nieodwracalnie ogłupionych przez wyżej wymienionych ludzi. Słuchając żałosnych wynurzeń p. Witek, wodza, propagandystów reżimowych, pisowskich przekazów dnia itd., widać, że tam nie ma nie tylko odwoływania się do rozumu, wiedzy, jakiejkolwiek argumentacji, ale jest po prostu czyste kłamstwo, szczucie, nienawiść, prostactwo, propagandowa zbitka – Tusk równa się Niemiec, a Niemiec to wróg Polski. Unia to też Niemcy, a więc w domyśle hitlerowcy, czyli odpowiedzialni za ludobójstwo zbrodniarze.
W swoich przekazach pisowscy spece od propagandy obiecują pieniądze, tanią benzynę, ropę, olej, energię, dodatkowe pieniądze i straszą, nieustannie straszą. Straszenie idzie w parze z obietnicami. Zapewniają, że oni, czyli pisowski reżim, zagwarantuje pieniądze, mieszkania, lekarstwa, wszystko każdemu, tylko zapewnijcie nam dalsze rządy, a jeśli nie, jeśli władzę obejmie opozycja – czyli Donald Tusk, to koniec Polski. Kolejne rozbiory, niemiecka okupacja, zalanie naszego kraju przez dzikich, czarnych, muzułmańskich, okrutnych barbarzyńców, którzy będą mordować, podpalać samochody i grabić na ulicach. To jest propaganda w swoim prostactwie, głupocie, bezmyślnym szczuciu, właściwie identyczna z propagandą stalinowską lub wcześniejszymi wzorami, w których Żyd był uosobieniem zbrodni, kradzieży, wyuzdania i podłości. Dziś tym podczłowiekiem, Żydem, jest imigrant, uchodźca, stojący za nim brukselki biurokrata i przede wszystkim wyzuty z polskości, herszt wszystkich hersztów, rudy zbrodniarz rodem z Berlina – Donald Tusk.
Okazuje się, że ta tak chwytliwa, odwołująca się do najniższych instynktów, zawiści, nienawiści, zazdrości i chciwości propaganda, przynajmniej w Wieruszowie częściowo zawiodła. Nie znamy odpowiedzi na wiele pytań. Na przykład, czy społeczeństwo dało się okłamać i oszukać reżimowymi zapewnieniami, że nie ma żadnej afery wizowej, że rząd uczynił wszystko co należało, jakieś drobne nieprawidłowości obciążają nieznanych bliżej ludzi. Czy udało się przekonać, ogłupić społeczeństwo, że żaden Wawrzyk nie odpowiada za nic, nie próbował sobie odebrać życia, że zdjęcia kolejek przed polskimi placówkami w Afryce i w Azji to fałszywki, podobnie jak fałszywkami są spisy ludzi, którzy płacili grube pieniądze za polskie wizy kupowane na straganach? Ale frekwencja na spotkaniach Donalda Tuska i wynik prawyborów w Wieruszowie mówi, że raczej nie. Najwyraźniej nie pomogło orędzie p. Witek (tej od reasumpcji i rozdziału o Katyniu w przedwojennych książkach – takiego marszałka Sejm polski chyba nigdy nie miał?). Mam nadzieję, że opozycja nie da się zagłuszyć i nie zrezygnuje z żądania odpowiedzi na kilka pytań o aferę wizową, bez czego niemożliwe jest dalsze funkcjonowanie debaty publicznej. Jednym z podstawowych żądań powinno być ponawiane i ustawiczne nagłaśnianie pozbawienia funkcji p. Raua, który samym swoim dalszym funkcjonowaniem i udawaniem ministra spraw zagranicznych kompromituje Polskę. Pan Rau jest albo figurantem – nienadającym się do pełnienia urzędu – albo aferzystą i wspólnikiem mafii wizowej? W internecie coraz częściej pojawia się narracja, że płot Błaszczaka jest elementem konkurencyjnej walki gangów przemytników ludzi i handlarzy wizami. Gang białoruski walczy z gangiem pisowskim, a płot ma udaremnić wysiłki gangsterów od Łukaszenki, bo pieniądze mają płynąć do funkcjonariuszy pisowskich. To nie jest żadna wojna „hybrydowa” jak powtarza od pewnego czasu „szczujnia”, ale typowa walka dwóch konkurencyjnych gangów. Przepychanie na stronę białoruską nieszczęśników, którzy nie umieli, albo nie mogli opłacić się odpowiednim ludziom, znane push backi, czyli wypychanie, to zwyczajna walka o pieniądze. Byłoby bardzo dobrze wiedzieć, kto (Wawrzyk, Osajda, Edgar K., może jakiś inny dygnitarz lub minister tego najgorszego w historii Polski reżimu) i ile zarobił na wizach, które kupowało się na jarmarkach w krajach afrykańskich i azjatyckich, a także w pewnych instytucjach Łukaszenki i Putina? Tak samo (mam nadzieję) w końcu dowiemy się, jakie firmy i ile zarobiły na ukraińskim zbożu, które trafiło do Polski i obecnie zalega w polskich magazynach i silosach. Są to tajemnice wynikające z pisowskiej racji stanu, równie głęboko strzeżone jak tajemnica działek i majątku, jaki zgromadziła mająca rozdzielność majątkową urocza p. Morawiecka. Ta skromna, pobożna do szpiku kości, uczciwa patriotka, katoliczka i matka Polka, która powinna być wzorem dla rozmodlonych wyznawczyń kultu p. Rydzyka, jego „dzieła” i wszystkich wyznawców religii smoleńskiej oraz dumy narodowej celebrowanej przez biało-czerwoną pisowską drużynę, chwałę w narodowej historii.
Na razie odpowiedź pisowskiego ministra, p. Jabłońskiego, na list Unii Europejskiej w sprawie afery wizowej jest tyle bezczelna, co głupia i nieudolna. Pisowcy powtórzyli swój partyjny przekaz dnia z zagranicą, który jak widać ma obowiązywać także w relacjach z zagranicą. Tyle tylko, że Unia nie da się oszukać, nie uznała i nie uzna prymitywnych kłamstw za wyjaśnienia. Może za karę Polska zostanie wykluczona z grupy Schengen, co by oznaczało, że skończy się komfort podróżowania po Europie bez wiz i paszportów. Trwa także desperacka próba odwrócenia uwagi, zakrzyczenia afery wizowej przy pomocy innych wymyślonych tematów. Na nic zdały się wrzaski Ziobry o jakiejś „prawdziwej” aferze wizowej PO. I na nic zdadzą się rozpaczliwe ataki na film Agnieszki Holland „Zielona granica”, które przypominają kampanie propagandowe komunistów przeciwko kułakom, studentom, pisarzom, Żydom, rewizjonistom itp. Język, styl, nasilenie obelg i ich poziom, sięganie do czasów nazistowskiej okupacji (tylko świnie siedzą w kinie), brak jakichkolwiek hamulców świadczy o stopniu desperacji i strachu, jaki zapanował w obozie tych tchórzliwych osobników, nazywających się „dobrą zmianą”, a będących jednym z najbardziej odrażających reżimów w naszej historii. Filmu jeszcze nie widziałem, ale w przeciwieństwie do pisowskich recenzentów wypowiem się na jego temat dopiero po obejrzeniu. Do czego zdolna jest dyktatura, zagrożona odpowiedzialnością za swoje patriotyczne wzmożenie i troskę o narodowe wartości, przekonujemy się każdego dnia, a określenie poziomu reżimowej „szczujni” jako szamba, to ciężka i niezasłużona obelga w stosunku do tej użytecznej instytucji życia publicznego i zbiorowej higieny. Najbliższe wielkie starcie z nimi i chyba największe przed wyborami to marsz miliona serc w Warszawie.




















