Grupa żałosnych lizusów

2
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Skupiona wokół Batyra grupa żałosnych ludzi, którzy chcą uchodzić za mężów stanu, i którzy przyjechali do Trumpa w zasadzie tylko po to, aby donosić i szczuć na Donalda Tuska i jego rząd, nie są i nie byli politykami, to grupa żałosnych lizusów. Tak jak cały PiS, na czele z Kaczyńskim, nastawionym ostatnio na zwalczaniem Mentzena i Konfederacji, ponieważ polityka zagraniczna jest dla niego trudna i w gruncie rzeczy nieistotna, prowadzi wyłącznie politykę wewnętrzną. Ma ona na celu dorwanie się do władzy i zabetonowanie jej dla niego i PiS-u już ostatecznie. Tak pisze o amerykańskiej wyprawie pisowców wybitny publicysta Robert Walenciak: „Polska nad wyraz szybko ześliznęła się do roli usłużnego potakiewicza. Ameryka zaś nad wyraz szybko zaakceptowała tę rolę. Prawica zbudowała do tego teorię, że siłą Polski będzie rola najbardziej proamerykańskiego państwa w regionie. Takiego, które reprezentuje amerykańskie interesy. To miało nam zapewnić bezpieczeństwo i siłę. Być tak związanymi z USA jak Izrael – marzyli niektórzy. Politycy PiS zaangażowali się w budowę bloku państw między Bałtykiem, Morzem Czarnym i Adriatykiem jak alternatywy politycznej wobec państw starej Unii. Zaangażowali się także w atakowanie Unii Europejskiej i rozbijanie jej jedności… Śmiesznie wygląda prawica, opowiadając o suwerenności Polski i jej niepodległości, o tym, że musi się bronić przed Rosją, i przed Niemcami, a równocześnie ciągle żebrząc o amerykańskich żołnierzy i amerykańską przychylność. Jeśli chodzi o Trumpa, wyobraźnia naszej prawicy wydaje się być nieograniczona. Poza jednym – nie postało naszym prawicowcom w głowie, że mógłby dogadać się z Rosją, także naszym kosztem. Taki deal dla Ameryki byłby wart nie tylko Ukrainy, ale i Polski, i to z przyległościami… Czy Trump porzuci nas za kontrakty w Rosji? To nie takie proste. Ale w tę stronę Ameryka Trumpa zmierza. Powoli uwalniając się ze zobowiązań atlantyckich” („Miłość tylko w jedną stronę”, „Przegląd”, 1-7.09.2025 r.).

Oglądaliśmy niesłychany popis z jednej strony lizusostwa Batyra i otaczających go potakiewiczów, a jednocześnie nieustanny atak krajowej „szczujni” i wszystkich przekazów, jakie otoczenie Batyra i sam Batyr serwowali dla Polski. Obok niezgodnego z protokołem dyplomatycznym wypraszania ambasadora polskiego w Waszyngtonie ze spotkań w Białym Domu, po niekończący się ciąg agresji, chamstwa i arogancji w odniesieniu do działań podejmowanych przez MSZ. Pisowcy zachowywali się tak, jakby politykę zagraniczną prowadzili wyłącznie Batyr i jego otoczenie, i jakby mógł on podejmować wiążące dla Polski decyzje, podczas gdy tak nie jest, bo Batyr na szczęście nie dysponuje aparatem wykonawczym i możliwościami prowadzenia działań przekładających się na decyzję państwa, kupowania czegokolwiek i decydowania o sprawach wojskowych, uzbrojeniu, współpracy z naszymi sojusznikami, obecnością w Unii i NATO, siłą i możliwościami państwa. Cała jego kancelaria i wszyscy urzędnicy są na liście płac polskiego rządu i proponuję przy okazji w obliczu niekompetencji Batyra, a także otaczających go ludzi dokonać znacznego obniżenia ich budżetu, bo najwyraźniej wydają pieniądze na szkodę i przeciwko politycznym oraz dyplomatycznym interesom Polski.

Wizyta obfitowała też w kompromitujące śmiesznostki, ale dość smakowite. Mimo słabej znajomości języka (co nie jest żadną hańbą, wielu wybitnych polityków słabo znało języki obce, np. Churchill i de Gaulle, płyty z ich niektórymi wystąpieniami cieszyły się dużym powodzeniem u kolekcjonerów, a Einstein fatalnie mówił po angielsku, chociaż wiele lat mieszkał w USA), Batyr nie korzystał z tłumacza. W internecie krąży taki tekst: ”…w dodatku okazuje się, że nie składa, tylko udaje (zdanie „Major Cracovia most one most on the best Polish pilots, he dided, he lost two children, so it was a great tragedy”, czyli: ”Major Kraków, w większości jeden z najlepszych polskich pilotów, on zginął, on stracił dwoje dzieci, tak więc to była wspaniała tragedia” – przejdzie do historii naszych kompromitacji. Człowiek z klasą prosi po prostu tłumacza, przyznaje, że nie mówi dostatecznie dobrze w języku gospodarza i to jest znacznie mniej kompromitujące” – Joanna Szczepkowska).

REKLAMA (2)

Ta wyprawa nie przyniosła, bo przynieść nie mogła niczego istotnego ani nowego w relacjach polsko-amerykańskich. Niestety, nie wniosła niczego dla poprawienia naszej strategicznej sytuacji poprzez wyraźniejsze niż dotychczas poparcie Trumpa dla Ukrainy. Pod tym względem sytuacja wygląda dramatycznie źle, Batyr nawet bał się odezwać na temat Putina, zajmował się za to atakowaniem Donalda Tuska, dając kolejny dowód swojego tchórzostwa, podłości i braku wyczucia politycznego. To, czego oczekiwała polska opinia publiczna w Waszyngtonie, to wyraźne potępienie zbrodniarza wojennego, nie tylko Putina, i mocnego głosu Polski w tej kwestii. Tego nie było. Natomiast rozreklamowane pozostanie wojska USA w dotychczasowej liczebności w naszym kraju zostało już wcześniej potwierdzone przez amerykańskiego sekretarza obrony, a jeszcze raz „załatwił” to minister Sikorski w rozmowie ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Rubio. Wydaje się, że z punktu widzenia interesów polskich wizyta Sikorskiego była ważniejsza niż błazenada ekipy Batyra, obciążonej udziałem w niej Bielana, zamieszanego w paskudną kryminalną aferę.

Pisowskie szaleństwo i nienawiść obecnie koncentrują się na próbie budowania wokół p. Nawrockiego aury doskonałości, wielkości, patriotyzmu i walorów moralnych, którym miało służyć zaproszenie papieża do Polski (nie sądzę, żeby jakikolwiek papież przyjechał na zaproszenie obciążonego – delikatnie mówiąc – naruszeniem kilku przykazań, zwłaszcza 6, 7 i 9 dygnitarza), a także głębokiego patriotyzmu i poszanowania narodowej tradycji. Batyr ma być przeciwstawieniem nieudolnego i pod każdym względem fatalnego premiera, mężem stanu, wielkim przywódcą, którego polityczny geniusz oraz bardzo silny mandat (to kłamstwo, bo jest dokładnie odwrotnie – nie jest jasne, czy został on legalnie wybrany) sytuują w gronie najwybitniejszych polskich przywódców politycznych i mężów stanu.

Wyjazd do Ameryki, który zbiegł się z rocznicą powstania NSZZ „Solidarność”, posłużył Batyrowi do chamskiego ataku na Lecha Wałęsę i wpisanie się w kłamstwa Kaczyńskiego oraz Cenckiewicza na temat życiorysu wielkiego przywódcy „Solidarności” i prezydenta Polski. Akurat Batyr jest ostatnim człowiekiem, który powinien krytycznie mówić o jakimkolwiek życiorysie. I trafnie podsumował ten fragment wypowiedzi p. Nawrockiego Władysław Frasyniuk, jeden z bohaterów polskiej drogi do wolności: ”W XX wieku do globalnej historii weszło dwóch polityków – Lech Wałęsa i Nelson Mandela. I tego nikt nie zmieni, żaden Cenckiewicz… Lechu nie przejmuj się. O tobie na całym świecie mówią z szacunkiem: „przywódca wolności i praw obywatelskich”. O Nawrockim nie mówią nic”.

REKLAMA (3)

Jest denerwującym idiotyzmem powtarzanie banału, że powinna być tylko jedna polityka zagraniczna, że w sprawie obronności istnieje jakaś mityczna jedność narodu i że jakiś mityczny naród oczekuje porozumienia wokół najważniejszych polskich spraw. Są dwie polskie polityki zagraniczne i w zasadzie wszystkie inne. Naród jest gruntownie podzielony. Jedna frakcja popierająca Unię i członkostwo Polski w Unii, a także zwalczająca nacjonalizm, niezależność w stosunku do Trumpa, szanowanie demokracji, praworządności, popieranie Ukrainy i sprzeciwianie się agresywnej działalności Putina we wszystkich prawie obszarach. Druga to nienawiść do Unii i prowadzenie do polexitu, wrogość do Ukrainy i mniej lub bardziej ciche popieranie Putina, nacjonalizmów, wrogość do demokracji, całkowicie pozbawiona krytycyzmu, bezmyślna służalczość wobec Trumpa. Porozumienie czy jakakolwiek wspólna polityka tych obozów jest niemożliwa i prowadzi do samooszukiwania się albo katastrofy wynikającej ze złego rozpoznania sytuacji. W wymiarze wewnętrznym najbardziej rzucającym się w oczy konfliktem jest konflikt pomiędzy zwolennikami demokracji i dyktatury. Do ustanowienia dyktatury zmierza Kaczyński i cały obóz nacjonalizmu. Zwolennicy dyktatury, kierowani mściwością i nienawiścią, pragną dokonać odwetu polegającego na drakońskich represjach wobec przeciwników, z czym się nawet specjalnie nie ukrywają, a co zależy od możliwości dorwania się do władzy i innych okoliczności. Pragną też kraść i rabować Polskę, zapewniając sobie bezkarność poprzez kontrolowanie policji, służb specjalnych i wymiaru sprawiedliwości, co mogliśmy obserwować w znacznym stopniu w okresie reżimu Kaczyńskiego.

I jeszcze mój ulubiony felietonista Tomasz Jastrun: ”Pora spojrzeć prawdzie w oczy. Demokracja w Polsce, tak jak rozumie ją świat Zachodu, wisi na jednej nitce, na Donaldzie Tusku i kilku osobach podobnie jak on zdeterminowanych w staniu przy niej i nic nie wskazuje, że się pojawi inna siła, która w tej roli KO zastąpi”. Tak pisze Waldek Kuczyński, tak ja też czuję” („Ser szwajcarski”, „Przegląd”, 1-7.09.2025 r.). Też tak czuję i podzielam ten pogląd wyrażony przez mojego przyjaciela z obozu internowanych w Jaworzu koło Drawska Pomorskiego. To już tyle lat, a ciągle ważne.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
2 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze