Bezradność i korupcja

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Na jednym ze spotkań kilka miesięcy temu Donald Tusk, przewidując dalsze działania „dobrej zmiany”, powiedział, że ta władza nie jest zdolna do żadnego racjonalnego działania, że będzie już tylko kraść. Wydawało się to przesadą, wyłącznie wojowniczą retoryką, zagalopowaniem się w ferworze dyskusji, ale dziś możemy z całą pewnością powiedzieć, że Donald Tusk, tak samo jak w wielu innych prognozach, miał całkowitą rację. Co najwyżej był nadmiernie elegancki i wyrozumiały dla pisowców. Od dawna stając w obliczu wyzwań, które wynikają z całego splotu wydarzeń – a przede wszystkim z polityki Rosji, której kluczowym elementem jest napaść na Ukrainę – mamy tylko jedno działanie reżimu: grać na czas, przeczekać. To, co naprawdę ważne dla nich, to utrzymanie władzy, propaganda, dbanie o wizerunek, kłamstwo jako podstawowa metoda rządzenia i towarzysząca mu korupcja, mająca zapewnić pisowskiej nomenklaturze stanowiska, pieniądze, przywileje. Oni nie muszą umierać z powodu braku miejsca na OIOM-ie, czekać w kolejkach do lekarza, czy stawać wobec dramatycznego wyboru: kupić lekarstwa, czy może więcej jedzenia. Na ogół taktyka na przeczekanie udaje się np. w przypadku p. Duklanowskiego oraz TVP Szczecin, która nie miała skrupułów z ujawnianiem nazwiska molestowanego chłopca (p. Duklanowski zdaje się wrócił do pracy i wszystko jest jak było), z protestem niepełnosprawnych, z którymi nie widzieli potrzeby spotykania pisowscy dygnitarze, czy z rzezią drzew i lasów (szykuje się kolejna katastrofa na Odrze). Ale pod jednym względem pisowcy się pomylili, nie docenili determinacji i rozgoryczenia oszukanych rolników. Manifestacje, których raczej nie zatrzyma wymiana jednego aparatczyka z pisowskiej nomenklatury na drugiego, najwyraźniej się nie skończą, a wiele wskazuje na to, że rozpoczynają się w kolejnej odsłonie i nasileniu protestów. To nie są ciężko chorzy, sparaliżowani na wózkach inwalidzkich, w towarzystwie zrozpaczonych i bezradnych matek, mających w tyle głowy dramatyczne pytanie, co z nim (czy z nią) będzie, gdy mnie już nie będzie i dlaczego dla nich zawsze nie ma pieniędzy, ani realnej pomocy. Gdzie jest rzecznik praw dziecka, obwieszony wzniosłymi hasłami, gdzie płomienna p. Godek, gdzie ci wszyscy kościelni dostojnicy obsypani złotymi dewocjonaliami, tak wspaniale prezentującymi się na złotych ornatach?

Rolnicy pokazali przy pomocy jajek i pomidorów p. Kowalczykowi, kim jest i gdzie jego miejsce (jednak nie zawsze bezczelne kłamstwo i wypieranie się własnych słów w polityce się opłaca), odpowiednio nazwali panią z TVP, której nie należy nazywać „dziennikarką”, a pisowska nomenklatura nie ośmieliła się rzucić na nich uzbrojonych w pałki i gaz policjantów, ani szarpać i wynosić z miejsca, gdzie demonstrują (jak nie najmłodszą już Babcię Kasię). Co prawda policja odniosła „duży” sukces, nie dopuściła rolników do zablokowania pociągów wiozących do Polski zboże, niszczące nasz rynek rolny.
„Kiedy po żniwach minister rolnictwa zachęcał do przetrzymywania zboża, za tonę pszenicy w skupie można było dostać ok. 1,6 tys. zł. Teraz nie chcą płacić nawet tysiąca. Za rzepak płacono wtedy 3,2 tys. zł. Teraz zaledwie 1,9 tys. Za tonę. Więc skup praktycznie stanął, a żniwa za trzy miesiące… Lista postulatów się wydłuża… Żądają pomocy rządu w spłacie zaciągniętych kredytów, taniego paliwa do maszyn rolniczych i niższych cen energii, czyli tarczy inflacyjnej dla siebie. Rolników z zielonego miasteczka w Szczecinie przebijają członkowie Lubelskiej Izby Rolniczej. Jej prezes Gustaw Jędrejek kieruje do rządu apel o „zniesienie drastycznych różnic cenowych” w Niemczech i u nas. Konkretnie chodzi o nawozy, za tonę których polski rolnik musi płacić 3 tys. zł. Podczas, gdy Niemiec tylko 2 tys. zł. Oraz cenę skupu pszenicy, Niemiec dostaje równowartość 1,3 tys. zł, a Polak tylko tysiąc. Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych pyta, czy był wśród importerów ukraińskiego zboża wielki producent drobiu i pasz Cedrob? I czy Cedrob kupionego na Ukrainie zboża nie przechowuje aby w państwowych elewatorach? Domaga się pełnej listy firm, które na tym handlu zarobiły. Rolnicy doskonale wiedzą, że ukraińskim zbożem handlowały zarówno firmy polskie, jak i ukraińskie.” (Joanna Solska, „Na polach kiełkuje złość”, „Polityka”, 29.03.–4.04.2023 r.).

Oczywiście problemów jest dużo więcej, dochodzi masa ukraińskiego drobiu, rząd nie ma pojęcia, co zrobić z zalewającym magazyny ukraińskim zbożem, a wiele małych firm przy wschodniej granicy pobrało kredyty na skupowania zboża i teraz nie są w stanie ich spłacić. Jest też jak zwykle „genialny” pomysł pisowców, aby wysłać z Polski zboże jako pomoc humanitarną do Afryki, pod warunkiem, że Unia i ONZ za to zapłacą. Już widzę, jak się palą do tego pomysłu reprezentanci UE, zwłaszcza po zapewnieniu, że Unia jest gorszym okupantem niż Rosja i III Rzesza, bo oni niszczyli nas tylko fizycznie, a Unia niszczy nas duchowo – czy coś w tym rodzaju. Jak zawsze reżim będzie oskarżał Unię, Niemcy i kogo się da, tylko nie siebie, bo przecież wiadomo, że PiS jest doskonały, nieomylny i zawsze ma rację. Trzeba jeszcze tylko do tego przekonać rolników. Być może pisowski strateg p. Sasin razem z komisarzem unijnym p. Wojciechowskim uruchomią wielki program chłop+, który uratuje polską wieś, ale na razie nic takiego manewru w napoleońskim stylu nie zapowiada.

REKLAMA (2)

PiS pozbyło się irytującej słabości, jakiegoś udawania, gry pozorów, szukania rozwiązań zgodnych z prawem. Powołuje komisję, już nazywaną komisją do niszczenia Donalda Tuska, która ma być nowym typem komisji, powołanym w drodze specjalnej ustawy, nie komisją sejmową, ograniczoną przepisami regulaminu i przepisami prawa. Komisja ma pokazać, którzy politycy sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu i kolaborowali z Rosją na szkodę Polski. Za to powinni być odsunięci na powiedzmy 10 lat od możliwości pełnienia jakichkolwiek państwowych urzędów i funkcji. Pierwszy przed w/w ciałem ma stanąć oczywiście Donald Tusk, nawet nie ukrywają, że chodzi o cokolwiek innego, jak zaszkodzenie Tuskowi i Koalicji Obywatelskiej. Pisowcy mogą sobie powoływać ze swoich aparatczyków i funkcjonariuszy kogo chcą i do czego chcą, ale wydaje mi się, że najlepszą strategią jest niewchodzenie polityków z partii demokratycznych do pisowskich kapturowych sądów. Nie należy ich uwiarygadniać, ale ignorować.

REKLAMA (3)

Zamiast uwzględnić oczekiwania niepełnosprawnych, protestujących pielęgniarek, nauczycieli, poprawić fatalny stan służby zdrowia, 4 mln złotych otrzymał na swoją fundację p. Kukiz, o którym trafnie powiedział Donald Tusk, że na wiosnę zdrożało mleko, masło i Kukiz. Zawsze istnieje pytanie, czy po takich symbolach, jak poseł Kołakowski, radny Kałuża, p. Piotrowicz, red. Ziemkiewicz, są jeszcze jakieś granice upodlenia i służalczości. I zawsze rzeczywistość dostarcza odpowiedzi, że są. Obecnie istnieje kilka wielkich budów „dobrej zmiany”, które polegają na tym, że służą utrzymywaniu całej rzeszy pisowskich „specjalistów”, którzy inkasują olbrzymie pieniądze za niewidoczne (przynajmniej publicznie) działania. Jest to Centralny Port Lotniczy w Baranowie, przekop Mierzei Wiślanej, którym mogą przepłynąć kajaki, i który chyba nie przyczynia się do obronności naszego kraju (o czym mówili z emfazą pisowscy dygnitarze), a także przedwojenny pałac na placu Saskim. Ten ma podobno kosztować ok. 3 mld złotych, a być może więcej? Tak jak komuniści – zwłaszcza w okresie stalinizmu – mieli swoje ulubione piramidy świadczące o potędze i możliwościach, Pałac Kultury, Nową Hutę itp., tak pisowcy za wszelką cenę chcą mieć swoje symbole potęgi. Same pomniki i tablice już nie wystarczają. Mam głęboką nadzieję, że wyborcy pokrzyżują te wspaniałe plany?

Pan Czarnek utrzymał swój wysoki urząd, co było do przewidzenia, ale w swojej błyskotliwej mowie obrończej powiedział rzecz wartą uwagi, że on bardzo szanuje kobiety, a najbardziej swoją żonę i Matkę Boską. Nie wiem, czy zapytał Matkę Boską, czy życzy sobie występować wśród idoli p. Czarnka, ale z pewnością ujawnił głębokość analizy teologicznej i pastoralnej.
I jeszcze jedno. W TVP1 pokazano film o bohaterskim księdzu, duszpasterzu akademickim w okresie PRL-u, jezuicie Hubercie Czumie. Na samym końcu wypowiedział się profesor Panfił z KUL-u. Był uprzejmy kłamać na mój temat. Powiedział, że odegrałem negatywną rolę w aresztowaniu i skazaniu uczestników organizacji „Ruch”. Myślę, że kierował się nienawiścią do przeciwników PiS-u, bowiem w rzeczywistości dostałem razem z Andrzejem Czumą najwyższy wyrok (7 lat więzienia) w procesie „Ruchu”, co jest odpowiedzią na to podłe kłamstwo. Gratuluję katolickiej uczelni, praktykującej miłość bliźniego i głoszenie prawdy, takiego profesora.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze