Bitwa o Ukrainę

0
REKLAMA

Stefan NiesiołowskiWojna na Ukrainie przechodzi w kolejną – być może najokrutniejszą i najkrwawszą – fazę. Najpierw wydawało się, że to tylko rosyjska demonstracja siły i próba wymuszenia politycznych ustępstw, potem, że Rosja błyskawicznie opanuje całą Ukrainę, a jej miażdżąca przewaga w krótkim czasie zmusi ukraiński rząd do przyjęcia twardych rosyjskich warunków. Teraz mamy jakiś rodzaj powtórki z wojny pozycyjnej, a Putin najwyraźniej szykuje się do zajęcia części Ukrainy, nie bardzo wiadomo jakiej, a być może on sam uzależnia to od coraz bardziej wątpliwych sukcesów na froncie. W każdym razie po serii kompromitujących niepowodzeń Putina, cele wojskowe Rosji wyglądają mniej „imperialnie”. Nie znaczy to, że niebezpieczeństwo minęło. Bestialstwa armii rosyjskiej świadczą o narastającej frustracji i braku wiary w zwycięstwo, które zastępowane jest okrucieństwem. Prezydent Zełenski mówił, że wsparcie Ukraińców w ich dążeniu do pokoju jest moralnym obowiązkiem wszystkich sił demokracji w Europie. „Czeka nas ciężka bitwa, ale my wierzymy w tę walkę i wierzymy w nasze zwycięstwo. Jesteśmy gotowi jednocześnie walczyć i szukać dyplomatycznych sposobów zakończenia tej wojny – zapewniał ukraiński prezydent, dziękując premierowi Wielkiej Brytanii Borisowi Johnsonowi i kanclerzowi Austrii Karlowi Nehammerowi za ich sobotnią wizytę w Kijowie i obietnice dalszego wsparcia. Powtórzył, że konieczne jest pełne embargo na rosyjskie ropę i gaz, które stanowią źródło pewności i bezkarności Kremla. – „Wolność nie poczeka, nie ma na to czasu – ostrzegł ukraiński prezydent. W ostatni piątek Unia Europejska nałożyła na Rosję nowe sankcje, w tym zakaz importu węgla, drewna, chemikaliów i innych towarów. Sankcje jednak wciąż nie obejmują importu ropy, węgla i gazu. Jeśli Ukraińcy utrzymają Słowiańsk, rosyjski plan zajęcia wschodu się nie uda. Moskwa nie ukrywa, że po rezygnacji ze zdobycia Kijowa i wycofania rosyjskich sił z północy kraju – zamierza przypuścić szturm na wschodnie rejony Ukrainy. Na zdjęciach satelitarnych firmy Maxar Technologies widać rozciągnięty na 13 km konwój, liczący setki pojazdów wojskowych. (Maria Urzędowska, „Zełenski: Celem Putina jest cała Europa, Ukraińcy szykują się na wielką bitwę o Donbas”, Gazeta Wyborcza z dn. 10.04.2022 r.).

Zdaniem analityków ten konwój zmierza do miasta Izium, aby stamtąd uderzyć na Słowiańsk. To tam prawdopodobnie rozegra się decydująca bitwa o przejęcie przez siły Putina wschodniej Ukrainy. Rosja kontroluje wschodnie rejony na północ od Charkowa aż do Chersonia, ale samych miast nie udało się Rosjanom opanować, a ukraińskie kontrataki zagrażają rosyjskiej kontroli nad Chersoniem. Rosjanom nie udaje się także opanować Donbasu, wszystkie ataki na to kluczowe w regionie miasto okazują się daremne. Rosjanie mianowali nowego dowódcę na Ukrainie, którym został gen. Dwornikow, wsławiony okrucieństwem w bombardowaniu i niszczeniu syryjskich miast nieuznających reżimu dyktatora Baszara al-Asada. Straty rosyjskie są jednak tak poważne, że cały czas strona rosyjska ma problemy z uzupełnieniami, sięga po rezerwy, żołnierzy zwolnionych ze służby nawet 10 lat temu, najemników, w tym znanych z bestialstwa w Czeczenii kadyrowców. Prowadzi to do masowej ucieczki mieszkańców, zwłaszcza kobiet i dzieci, i raczej trudno im się dziwić. Komunikat wysłany przez NATO był twardy w tym sensie, że Sojusz Atlantycki zdecydowanie deklaruje obronę każdego centymetra kwadratowego swojego terytorium. Natomiast sygnał wysłany do Ukrainy brzmiał mniej bojowo – musicie przed Putinem obronić się sami. Nikt chyba nie oczekiwał innego komunikatu. Z drugiej strony otrzymacie wsparcie w broni „defensywnej” – co po rosyjskich bestialstwach może się zmienić, zwłaszcza gdy rozgraniczenie między bronią ofensywną i defensywną nie jest już tak jasne jak jeszcze dwa tygodnie temu. Wesprzemy was także danymi wywiadowczymi, nowymi technologiami i bezprecedensowymi w historii konfliktów sankcjami ekonomicznymi, które powinny zadusić rosyjską gospodarkę.

Zdaniem wielu komentatorów Rosja w wymiarze strategicznym tę wojnę już przegrała. „Joe Biden nazwał Władimira Putina zbrodniarzem i rzeźnikiem. To był wyraźny sygnał także dla przywódców Zachodu, że z Putinem się nie negocjuje, prezydent Rosji został odgrodzony od cywilizowanego świata żelazną kurtyną. Biden w Warszawie (jak Churchill w Fulton w 1946) ogłosił de facto początek nowej zimnej wojny Zachodu z Rosją i ostrzegł, że może ona potrwać lata. No chyba, że sami Rosjanie wcześniej zdecydują, że ‘ten człowiek nie może pozostać u władzy’. To zdanie potem łagodzono, ale jego sens był jasny dla wszystkich” (Jerzy Baczyński, „Gorąca i zimna”, Polityka z dn. 30.03. – 5.04.2022 r.). Putin popadł w coś w rodzaju szaleństwa, powtarzając kłamstwo o „mistyfikacji w Buczy”. Ciekawe, ile lat minie zanim Rosja przyzna się do tego mordu, ale wydaje mi się, że jednak mniej niż do przyznania się do zbrodni w Katyniu. Putin zapewnia, że spokojnie i rytmicznie Rosja osiągnie wszystkie swoje „szlachetne” cele, powtarza brednie o denazyfikacji Ukrainy, która jest pacynką Zachodu, dopuszczającą się ludobójstwa na rosyjskojęzycznej ludności. Rosjanie jedynie bronią, ratują i pomagają ludności w obronie przed nazistami oraz gwarantują bezpieczeństwo Rosji. Jasne, że nie mieliśmy innego wyjścia – powtórzył po raz kolejny swoje propagandowe brednie, w które wierzy ok. 80 proc. Rosjan. Można jedynie dodać, że propaganda doktora Goebbelsa była równie skuteczna i to do ostatnich tygodni wojny, gdy powierzchnia III Rzeszy skurczyła się do niewielkich enklaw w kilku rejonach Niemiec. „Sankcje były totalne, izolacja zupełna, ale to Związek Radziecki był w kosmosie pierwszy. Nie zamierzamy być w izolacji i nie jest możliwe, by jakieś państwo poważnie odizolować – szczególnie taki duży kraj jak Rosję – przekonywał Putin”. (Stanisław Skarżyński, „Putin: negocjacje pokojowe są w martwym punkcie, Bucza to fałszywka”, Gazeta Wyborcza z dn. 12.04.2022 r.).

REKLAMA (2)

To jest oczywiście bitwa o Ukrainę, o jej niepodległość, wolność, o samoistnienie ukraińskiego narodu jako odrębnego bytu politycznego z własną kulturą, historią i tożsamością, ale to jest także odwieczny konflikt Rosji z Zachodem i demokracją, traktowaną przez Rosję jako zło i zagrożenie. Bolszewicy zamordowali rosyjską demokrację tuż po narodzeniu, a upadek Związku Sowieckiego był jednym z najważniejszych wydarzeń XX wieku. Nieprzypadkowo Putin wymienia to wydarzenie jako „tragiczne”, bo oznaczało ono wzmocnienie Zachodu, odwiecznego wroga Rosji. „Ameryka zaczyna rozumieć, że rosyjska mentalność albo wręcz tożsamość widzi w Zachodzie główne źródło niebezpieczeństw, niesionych przez mające zachodnie źródła idee – komunizm, faszyzm, liberalizm. W narracji, którą kieruje się Putin i którą podziela wielu wykształconych Rosjan, Zachód odwiecznie niesie Rosji zniszczenie. Ukraińcy wiedzą, że nie odnajdą się w Rosji. Do niedawna ta tożsamość dominowała tylko w zachodniej Ukrainie, a teraz wbrew intencji najeźdźcy, objęła cały kraj. Oto jest ta wojna. To Amerykanom przypomina, że w polityce kluczowa bywa kultura, nie tylko gospodarka”. (wywiad z prof. Krzysztofem Jasiewiczem z Washington and Lee University, „Nikt nie wygra”, Polityka z dn. 30.03. – 5.04.2022 r.).

REKLAMA (3)

Na tym tle dość żałośnie wygląda polityka PiS, przynajmniej w wydaniu reżimowym. Chodzi tylko o jedno – utrzymanie władzy. Pomoc dla Ukraińców, którzy przed wojną schronili się w Polsce to piękna postawa i jasna strona społeczeństwa, wielu instytucji, organizacji, samorządów, i daleko mniej piękna postawa strony rządowej, z jej ustawicznymi pretensjami do Unii, dość żałosnymi występami przed kamerami i delikatnie mówiąc nieporażająca sprawnością w działaniu ani kompetencjami. Za to p. Morawiecki znajduje bardzo dużo czasu na atakowanie Niemiec i Francji, zwłaszcza prezydenta Macrona. Tak przy okazji bardzo proszę dziennikarzy i polityków demokratycznych, aby nie wyrażali niezrozumienia z popierania przez PiS Orbana, albo z atakowania prezydenta Macrona. Orban jest i będzie sojusznikiem pisowców, bo nienawidzi wolności, a o wolność w ostatecznym wymiarze toczy się walka w Europie. Podobnie mimo różnych groźnych słów i min kierowanych do Putina, PiS-owi bliżej do Putina niż do demokratycznego Zachodu. PiS nienawidzi Tuska, autentycznie niezależnych, odważnych publicystów i obrońców wolności, nienawidzi Unii, prezydenta Bidena (tu musi uważać, bo Biden jest za silny), Macrona, bo najpewniej nie dopuści do władzy p. Le Pen, w przeciwnym razie oznaczałoby to upadek i rozpad Unii oraz bezkarność pisowskiego szowinizmu, nacjonalizmu, ciemnoty, fanatyzmu, zaściankowej dewocji, odrażającej korupcji.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze