Pierre Buhler w swej bardzo umiarkowanej w ocenach książce „Polska droga do wolności 1939‑1995” pisze tak: „Za pozorami tragicznej w skutkach akcji milicyjnej opozycja dopatrywała się działań politycznych i wysunęła oskarżenia pod adresem władz. Śledztwo prowadzone przez prokuraturę wskazywało pierwotnie na odpowiedzialność milicjantów. (…) Po kilku tygodniach śledztwa milicjanci zostali oczyszczeni z zarzutów. Winą za śmierć Przemyka obciążono sanitariuszy, którzy przywieźli go z komisariatu do szpitala”. Takiej oceny, wskazującej na mataczenie i ukrywanie prawdziwych sprawców tej tragicznej śmierci, nie neguje nikt, uchwała potwierdzała przedstawiony wyżej stan faktyczny i obok uznania dla ofiary życia Grzegorza Przemyka oraz innych bohaterów tamtej walki o Wolną Polskę potępiała działania komunistycznych władz. Trudno to nazwać „pisaniem historii”. A taki właśnie zarzut wysunęli politycy SLD, nie zgadzając się na przyjęcie proponowanego tekstu w drodze konsensusu.
Ostatecznie po kilku dniach krytyki medialnej i własnej refleksji SLD zdecydował się na zmianę stanowiska i przyjęcie uchwały w pierwotnej wersji. Ale przy tej okazji widać dużą trudność ugrupowania wywodzącego się pod względem ideowym, politycznym i organizacyjnym z ruchu komunistycznego, którego częścią była PZPR, do uczciwego rozrachunku z przeszłością.
Nikt nie stawia dziś SLD zarzutu, że nie jest partią demokratyczną, wydaje mi się, że także zarzut postkomunizmu ma w sobie wiele insynuacji i jest przede wszystkim epitetem na użytek bieżącej walki politycznej. SLD przeszedł długą drogę od głębokiej opozycji i marginalizacji, poprzez sprawowanie władzy, także w warunkach komfortowej większości parlamentarnej i własnego życzliwego prezydenta, z powrotem do opozycji i równie głębokiej jak dwadzieścia kilka lat temu marginalizacji. Poddawany był demokratycznej wyborczej weryfikacji i w najmniejszym stopniu nie jest dziś zagrożeniem dla demokracji (ta niechlubna rola należy bezkonkurencyjnie do PiS‑u), a wywodzący się z SLD prezydent Aleksander Kwaśniewski bardzo dobrze pełnił rolę prezydenta, który to rozdział swojego politycznego życiorysu niepotrzebnie, podobnie jak prezydent Lech Wałęsa, rozmienia na naszych oczach na drobne. Tym bardziej niezrozumiały był epizod z nieprzyjmowaniem od razu oczywistej w swej treści i formie uchwały poświęconej śmierci Grzegorza Przemyka. Niektórzy komentatorzy sprowadzali cały problem do temperamentu i poglądów profesora Tadeusza Iwińskiego. To w moim przekonaniu uproszczenie, a prof. Iwiński dobrze zna najnowszą historię Polski i doskonale wie, jak było.
Postkomunizm rozumiany jako przyjmowanie jakiejś części komunistycznego dziedzictwa, próba częściowego przynajmniej usprawiedliwienia lub relatywizacji systemu komunistycznego, samej dyktatury albo niektórych jej aspektów (nie było bezrobocia, równość, awans społeczny, likwidacja wyzysku, itp.) stanowi niestety jakąś część także obecnej formy obecności SLD na scenie politycznej. Tylko postkomunizmem można wyjaśnić treści zawarte w wydanym niedawno, bardzo lapidarnym podręczniku czy raczej bryku poświęconym najnowszej historii Polski i roli polskiej lewicy. W złagodzonej formie wracają wszystkie mity z dawnej komunistycznej propagandy. Ludzie, którzy ten podręcznik pisali, i ci, którzy zdecydowali się na jego publikację, nie są zdolni do uczciwego rozliczenia się z przeszłością i zamknięcia tego smutnego, choć niejednakowo dla wszystkich rozdziału najnowszej historii Polski, znanego jako Polska Ludowa.
Próba usprawiedliwiania i relatywizacji komunizmu nie doprowadzi w Polsce do takich spustoszeń w świadomości jak w Rosji, gdzie nawet po obaleniu komunizmu to komunistyczni zbrodniarze, jak Stalin, Lenin czy Breżniew, cieszą się największym uznaniem, a ich zbrodnie nigdy nie zostały potępione,. Komunizm został w Polsce narzucony z zewnątrz siłą, zaś w Rosji był efektem zbrojnego zamachu stanu i zwycięstwa w wojnie domowej. To duża różnica. Na temat mumii Lenina pragmatyczny do bólu Putin mówi, że wtedy, jak większość narodu uzna, że trzeba ją pochować, to tak się stanie. W Polsce postkomunizm jest praktycznie martwy, a o jego istnieniu dowiadujemy się od czasu do czasu, głównie na skutek braku wyczucia liderów SLD.
Brak wyczucia
REKLAMA
REKLAMA




















