Budżet na 2022 rok został uchwalony

0
REKLAMA

Marek ZuberW zeszłym tygodniu Sejm uchwalił budżet na rok 2022. To bardzo ważne wydarzenie, choć zostało medialnie zepchnięte na drugi plan uchwaleniem ustawy potocznie nazywanej „Lex TVN”.
Mamy nowy budżet! To znaczy mamy budżet na nowy rok, na 2022. W normalnych warunkach byłoby to kluczowe źródło informacji nie tylko o tym, w jakim kierunku idzie rząd, ale także o tym, jaka jest sytuacja finansów publicznych. Niestety, tym razem jest zupełnie inaczej.
Pierwszy problem to kwestia, co się w budżecie znajduje. A właściwie to, czego tam nie ma. Rząd zakłada bowiem, że deficyt w przyszłym roku będzie w okolicach 30 mld złotych. To wręcz fantastycznie mała wielkość, biorąc pod uwagę to wszystko, co się dzieje: pandemię, związane z nią załamanie wzrostu w zeszłym roku, plany inwestycyjne na rok 2022 i oczywiście różne programy socjalne wprowadzane w ostatnich latach. Tyle tylko, że jest to wielkość, która w obecnej sytuacji niewiele mówi. Rządzący doprowadzili bowiem do tego, że najważniejszy dokument finansowy związany z państwem jest dzisiaj mocno okrojony. Wiele rzeczy poprzekładanych jest w inne miejsca. To proces, który nazywam „rozmydlaniem”.

Z tego, co wiemy sam Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) planuje w roku 2022 wyemitowanie obligacji o nominalnej wartości 100 mld złotych, i pewnie bez problemu te obligacje sprzeda. Ale nie dlatego, że jest tak fantastycznie zarządzany, tak duży i generuje tak niesamowite zyski, będzie w stanie to zrobić tylko dlatego, że ma pełną gwarancję skarbu państwa, choć zgodnie z ustawą o finansach publicznych nie stanowi części finansów publicznych. Te 100 mld złotych ma iść przede wszystkim na różnego rodzaju inwestycje. Czyli powinno być uwzględniane w budżecie centralnym. A to oznaczałoby wzrost deficytu o 100 mld złotych. No dobrze, niech będzie, że jakaś część tych środków dotyczyłaby czegoś, co możemy nazwać zadaniami własnymi BGK. Czyli nie całość powinna być wpisana do budżetu państwa. Ale to ogólnego obrazu nie zmienia. To jest właśnie „rozmydlanie”.

REKLAMA (3)

W 2020 roku po raz pierwszy mieliśmy taką sytuację, że podmioty pozabudżetem, realizujące de facto zadania budżetowe, „pożyczyły” mniej więcej połowę rocznych dochodów do budżetu. Mam tu na myśli przede wszystkim wspomniany BGK oraz Polski Fundusz Rozwoju, czyli PFR. Oczywiście chodzi tu o pieniądze na różnego rodzaju działania związane ze skutkami COVID-19. Przedstawiciele obozu władzy tłumaczyli, że tak będzie sprawniej. Czyli szybciej. A szybkość miała wtedy znaczenie. Osobiście nie podzielam tego poglądu. To znaczy może i było sprawniej, ale w takim razie świadczy to tylko o słabości ministerstw, głównie finansów i rozwoju, skoro nie były w stanie dystrybuować tych pieniędzy równie dobrze. Poza tym środki mogły być pożyczane przy pomocy normalnej emisji obligacji skarbowych, a dopiero potem przekazywane na przykład do PFR. Tak czy inaczej budżet na 2022 rok miał już być bardziej normalny. To po co takie „hocki klocki”?
Moim zdaniem z trzech powodów. Zaciemnia to prawdziwy obraz sytuacji. Nie dla inwestorów zagranicznych, firm ratingowych czy Komisji Europejskiej. Oni doskonale wiedzą, co się dzieje. Ale przeciętny Kowalski już nie. Jemu będzie można wmawiać, że jest tak dobrze, że rządzący sobie wspaniale radzą. A „nasi poprzednicy” robili to znacznie gorzej. A propos: „nasi poprzednicy” także święci nie są, przypomnę tylko wyrzucenie poza finanse publiczne w czasie rządów koalicji PO-PSL Krajowego Funduszu Drogowego. Z tym, że obecnie rządzący idą znacznie dalej ze swoimi pomysłami.

REKLAMA (2)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze