Program budowy polskiego samochodu elektrycznego zdaje się wchodzić na kolejny etap rozwoju. Oto bowiem projekt zostanie dofinansowany kwotą 250 mln złotych.
Po pierwszych kilku miesiącach bujania w obłokach – pamiętacie Państwo początkowy okres po ogłoszeniu programu miliona samochodów elektrycznych do 2025 roku oraz budowy prawdziwie polskiego samochodu na prąd – przyszedł czas na opamiętanie. I ogłoszono, że ten tzw. polski samochód będzie po pierwsze składakiem, po drugie zaś większość części do niego będzie produkowana w Polsce, ale niekoniecznie przez polskie podmioty. Czyli balonik w pełni polskiego „naszego” auta pękł, pytanie tylko, czy nadmuchiwany niewiedzą o realnych możliwościach, czy po prostu tylko i wyłącznie propagandą.
Wszystko działo się pięć lat temu. W czerwcu 2016 roku podpisany został list intencyjny dotyczący budowy samochodu, a w październiku 2016 zawiązała się spółka ElektroMobility Poland, która projekt miała pociągnąć. Nie będę się pastwił nad tempem procesu, przypomnę jeszcze raz: mija pięć lat od tych wydarzeń, choć powodów do dumy nie ma. Ale cudów, w przeciwieństwie do niektórych, nie oczekiwałem, bo przecież wiadomo było, że nie mamy żadnego doświadczenia, a zatem rozwój projektu trochę trwał będzie.
Dla porównania – ale proszę mnie dobrze zrozumieć, ja akurat naprawdę mam świadomość, że w polskich realiach takie tempo było nierealne – dwa przykłady. Przygotowanie pierwszego „elektryka” firmy porsche – czyli modelu Taycan – zajęło właśnie pięć lat. Od pomysłu do rozpoczęcia sprzedaży. Z tym, że z jednej strony samochód jest w stu procentach nowy, wszystko było projektowane niemalże od zera – od płyty podłogowej, przez zespół napędowy, na nadwoziu kończąc. Czyli nie był to żaden składak. Z drugiej strony budżet projektu odpowiadał wyzwaniom, no i stało za nim jedno z najdoskonalszych pod względem projektów inżynieryjnych przedsiębiorstwo na świecie. Również około pięciu lat zajęło zaprojektowanie od zera samochodu Lucid Air, czyli konkurenta Tesli. Tu jednak z pieniędzmi było gorzej, dlatego budowa samej fabryki nieco się przeciągnęła. Za projekt odpowiadają byli pracownicy Tesli i Mazdy, a zatem doświadczenie budowania samochodów ta grupa osób ma. A propos fabryki: jak się w końcu pieniądze znalazły – dokładnie były to saudyjskie petrodolary – to sama fabryka powstała w niecały rok. Właśnie czekamy na rozpoczęcie seryjnej produkcji i sprzedaż.



















