Dość tego!

0
Stefan Niesiołowski
REKLAMA

Pisowskie media i policja podają jakieś operetkowo niskie liczby, w dodatku reżimowe lizusy uciekają się do bezsilnych obelg i wyzwisk, przy których sformułowania o ubekach i lewakach wydają się być wzorem elegancji i kultury języka. Jako uczestnik tej demonstracji, a także wszystkich prawie antypisowskich centralnych manifestacji stwierdzam, że zakładając pewną rotację w godzinach 16‑19 w Warszawie w proteście przeciwko drakońskiej ustawie protestowało około 100 tysięcy osób. W tym część pod siedzibą Episkopatu, co było, jak stwierdził poseł Michał Kamiński, pierwszą tak jaskrawie radykalnie antykościelną demonstracją w Polsce od czasów Insurekcji Kościuszkowskiej. Wówczas część Kościoła (obejmująca także niektórych biskupów) poparła Targowicę za wspieranie katolicyzmu oraz za walkę z orientacją liberalną i prozachodnią, zapisując jeden z najczarniejszych rozdziałów Kościoła w Polsce, za co przyszło później płacić wysoką, a w przypadku kilku biskupów bardzo wysoką cenę. Teraz niewątpliwie przełamana została kolejna bariera i pozycja Kościoła w Polsce już nie będzie taka jak przedtem.
Koszmarnym błędem było bezpośrednie wzywanie przez Episkopat pisowskich polityków do uchwalania barbarzyńskiej ustawy i jeszcze dziękowanie przez jednego z „pasterzy” za posłuchanie tego wezwania. Jest to klasyczny przykład państwa wyznaniowego, nie do pogodzenia z demokracją.
Trudno odpowiedzieć na pytanie, co w obliczu tak masowych i absolutnie nie zakończonych protestów zrobi coraz bardziej niedołężny Kaczyński. W każdym razie pokonanie kobiet i wspierających je z oczywistych moralnych, politycznych i patriotycznych motywów różnych środowisk nie będzie ani łatwe, ani możliwe na dłuższą metę. Zburzenie przez PiS kompromisu aborcyjnego, który już budził niezadowolenie i protesty lewicy, doprowadzi do uchwalenia znacznie bardziej liberalnej ustawy aborcyjnej, co będzie zdaje się jednym z trwałych efektów pisowskiej katoprawicowej dyktatury.
W mijającym tygodniu działo się tak wiele ważnych spraw, że siłą rzeczy skazany jestem na dokonanie pewnej selekcji przy ich omówieniu. Afera Morawieckiego, którą za wszelką cenę PiS będzie się starało przemilczeć i przykryć jest nie do ukrycia (Ks. Tomasz Jegierski twierdzi, że Kornel Morawiecki wymusił od niego 96 tys. zł w zamian za uzyskanie dotacji z banku WBK, którym kierował Mateusz Morawiecki) i praktycznie kończy nieudany eksperyment pod nazwą rząd Morawieckiego. Raczej nie wróci rozwrzeszczana i tracąca kontakt z realiami „chciwa niewiasta”.
Absurdalna „białą księga”, będąca produktem kłamstwa pychy i naiwności, że politycy Unii okażą się tak głupi, że nie dostrzegą, że jest ona powtórzeniem pisowskiej propagandy, nie przekonała nikogo i mam nadzieję, że tak samo pozorne „ustępstwa” PiS‑u w sprawie sądów, publikowanie wyroków TK i kosmetyczne zmiany zostaną przez Unię wyśmiane i odrzucone.
Mści się bezmyślne powtarzanie przez niektórych polityków, że wystarczą drobne „symboliczne” ustępstwa ze strony PiS‑u i wszystko będzie dobrze. Panowie ‑zwłaszcza zwracam się do pana przewodniczącego Junckera – specjalistą od pozornych ustępstw byli zawsze komuniści, a zwłaszcza Józef Wissarionowicz w Jałcie – ze znanym skutkiem.
Pozostaje wystąpienie p. Czaputowicza na temat polityki zagranicznej. Było ono w części podstawowej w zasadzie identyczne pod względem formy jak marcowe i wiele innych wystąpień Władysława Gomułki. Zdumiewające, jak gomułkowska treść polityki pisowskiej rzutuje na formę. Kaczyński ze swoim skrzekliwym głosem, przeciąganiem końcówek i akcentem miejscami Gomułkę przypomina uderzająco, ale Czaputowicz to był już czysty tow. Wiesław. Zwrócił na to uwagę jeden z portali internetowych, zamieszczając obok siebie identycznie brzmiące fragmenty wypowiedzi Gomułki i Czaputowicza. (Przy okazji przepraszam tow. Gomułkę za porównanie go do Kaczyńskiego i zestawienia z PiS‑em).
Pod względem treści wystąpienie Czaputowicza było zdecydowanie gorsze od nużących przemówień Waszczykowskiego, który na tle obecnego ministra spraw zagranicznych wyglądał na męża stanu. Wysłuchaliśmy steku banałów, ogólników i pustych frazesów o reformie Unii i naszej mocnej pozycji w Unii i w świecie, pełnej samozadowolenia propagandy sukcesu i absolutnej ślepoty na to, co dzieje się na świecie – niezależnie daleko czy blisko nas.
Wygląda na to, że szczytowym osiągnięciem dotychczasowej pisowskiej polityki zagranicznej jest to, że Donald Trump zdaje się rozpoznaje p. Dudę i nie myli go z Kucowołochem lub Krymtatarem…

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze