Tegoroczne wakacje w Polsce będą droższe, choć skala wzrostu cen w dużej mierze będzie uzależniona od liczby turystów i wczasowiczów.
Kilka dni temu wróciłem z konferencji z Trójmiasta. Bardzo interesowała mnie w kontekście mojego pobytu kwestia tzw. paragonów grozy. Czy się z nimi spotkałem? Oczywiście! Ale z drugiej strony nie trzeba być szczególnie aktywnym, żeby znaleźć ofertę znacznie tańszą i wcale nie gorszą. Wszystko zależy bowiem od podejścia właścicieli hoteli, pensjonatów czy punktów gastronomicznych, ale także samych turystów, którzy wcale nie muszą godzić się na abstrakcyjnie wysokie ceny. Na tym właśnie polega rynek. Choć mam pełną świadomość, że wciąż są takie miejsca, w których o tę prawdziwą konkurencję trudno. W każdym razie dzisiaj nad morzem rzeczywiście można spotkać gofry z bitą śmietaną i truskawkami w cenie 39 złotych, ale także można je kupić na plaży w Sopocie za 14 złotych. Nie twierdzę, że 14 złotych to tanio, lecz z drugiej strony, biorąc po uwagę dzisiejsze realia i miejsce, nie uważam tej ceny za wygórowaną.
Tegoroczne wakacje będą droższe. Wynika to przede wszystkim z dwóch czynników. Pierwszy to wzrost kosztów prowadzenia szeroko rozumianej działalności turystycznej. Podrożało prawie wszystko. Od nośników energii, choćby gazu, po żywność, środki czystości, transport itd. itp. Poszły w górę różnego rodzaju parapodatki i opłaty. No i wzrosły także koszty pracy. Od kucharzy i kelnerów, przez osoby sprzątające, na ratownikach kończąc. Rozpiętość wynagrodzeń jest oczywiście spora. Żeby wspomnieć tylko o ratownikach, są ośrodki, które płacą nawet 7 tysięcy złotych osobie, podejmującej taką pracę. Proszę mnie dobrze zrozumieć: pracę bardzo odpowiedzialną i ważną. Chodzi mi tylko o to, że jeszcze trzy lata temu wynagrodzenia o połowę niższe nie były niczym nadzwyczajnym.
Oczywiście w tej dyskusji o uzasadnionym wzroście kosztów, który dotyczy zresztą wszystkich – nie tylko prowadzących działalność dla turystów – pojawia się też sporo czynników mniej obiektywnych, na przykład generowany zysk, który w wielu przypadkach jest, tak to określę, dość wysoki. Oczywiście jest to zawsze kwestia względna. Często też przykłady wzrostu kosztów podawane przez przedsiębiorców nie odnoszą się do ich konkretnej sytuacji. Ostatnio słyszałem jednego z właścicieli nadmorskiej smażalni, który w swojej wyliczance wskazywał na drastyczny wzrost cen oleju. Jego zdaniem podrożał on w ciągu roku z 17 na 54 złote za trzylitrową butelkę. Fakt, podrożał, znam ten olej, pytanie tylko, czy akurat ten, jeden z najdroższych na rynku, jest rzeczywiście używany w tej smażalni? Kupowałem kilka dni temu olej i za trzylitrową butelkę zapłaciłem 26 złotych. To inna marka, tu cena w ciągu roku wzrosła o około 50%, ale w zgodnej opinii moich znajomych kucharzy, a mam ich sporo, absolutnie porównywalna.
Drugi czynnik to chęć odrobienia strat pandemicznych. Nie twierdzę, że to częste, ale takie pomysły także widać. Jak już wspomniałem, rynek zweryfikuje te plany. W każdym razie warto się trochę natrudzić i poszukać czegoś konkurencyjnego.
No i jest jeszcze jedna kwestia, na którą trzeba zwrócić uwagę. To nasz popyt, czyli nasza chęć do tego, żeby wypoczywać. Jeśli okaże się, że jest za drogo, że nie chcemy tyle płacić, albo że wybieramy wakacje za granicą, to będzie to mocnym argumentem, by do znacznych wzrostów cen jednak nie doszło. W tej chwili szacuje się, że tegoroczne wakacje w Polsce będą droższe o od 15% do nawet 30%. Ale jeśli nie będzie komu korzystać z oferty, to z pewnością wzrosty tak duże nie będą. Trudno na razie szacować zainteresowanie, doświadczenia ostatnich dwóch lat doprowadziły bowiem do tego, że Polacy w zdecydowanie mniejszym stopniu decydują się na rezerwacje z dużym wyprzedzeniem. Ograniczenia pandemiczne, wprowadzane często relatywnie nagle, mocno weryfikowały plany. Lepiej było zatem decydować się na wakacje w ostatniej chwili. I tak nam zostało. A zatem to, że teraz w większości miejsc nie ma boomu nie oznacza, że go nie będzie. Dobitnie pokazała to majówka, gdzie jeszcze kilka dni przed jej rozpoczęciem wiele hoteli i pensjonatów miało dużą liczbę wolnych pokoi. Jednak w ostatnich dniach przed długim weekendem wszystko się zapełniło.
Na nasze decyzje będzie miała także wpływ konkurencja w postaci wakacji zagranicznych. Większość krajów się odmroziła po pandemii i znowu można wyjeżdżać. Ale tam też w wielu przypadkach jest drożej. Szczególnie, jeśli chcemy korzystać z transportu lotniczego. Wzrost cen paliwa zrobił swoje. Wiele będzie też zależało od kursu złotego.



















