Kolejny triumf pisowskiej dyplomacji. Wybitny mąż stanu, rasowy polityk i wytrawny dyplomata p. Duda nie spotkał się z Joe Bidenem, który jak wiadomo miał dobrą kampanię wyborczą, bo tak twierdzi umiłowany przyjaciel Polski Donald Trump. To wcielenie politycznej mądrości, nasz pisowski Talleyrand i Metternich w jednej osobie ustami swojego ministra Jakuba Kumocha wytłumaczył w RMF, że „spotkanie będzie możliwe i powitają Bidena w Warszawie, ale prezydent (Duda – przyp. SN) oczekuje jednak, by u Bidena wcześniej doszło do pewnej refleksji na temat Norda Stream 2 i relacji z Europą Środkowo-Wschodnią”. (Paweł Wroński, „Bolsanaro-Duda: ci, którzy nie lubią manipulowania igłą koło ramienia”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 22.09.2021 r.). Wyobrażam sobie to przerażenie i panikę w Waszyngtonie. Nie chce się spotkać z naszym prezydentem, on, mocarny Duda domaga się od Bidena refleksji. Co my biedni teraz zrobimy? Może poprosimy Orbana o pomoc, on zdaje się załatwia wszystko w Warszawie, bo tam już jest Budapeszt, a może Erdogana, tak przywiązanego do wartości demokratycznych, lub obrońcę praw człowieka Putina? Jak napisał cytowany wyżej red. Wroński, jest jakaś szansa na to, że p. Duda wybaczy, ale dopóki „Józio z Waszyngtonu nie zostanie przez naszą dyplomację odpowiednio wychowany, dopóki nie zrozumie swoich błędów, nie będzie grzeczny i nie przeprosi za złe zachowanie”. Wychowawcą będzie p. Rau, jasno błyszcząca gwiazda polskiej polityki zagranicznej.
To był bez wątpienia tydzień pełen sukcesów, dobry dla PiS-u. Nie dostaną ani centa – zapowiedział pisowski dygnitarz odpowiadając bezczelnym i chciwym Czechom, którzy ośmielają się żądać odszkodowań za nieistniejące straty i szkody spowodowane kopalnią w Turowie. Po prostu pisowcy nie mają zamiaru za nic płacić, wyroki TSUE ich nie obchodzą, jako niezgodne z życzeniami PiS-u, a więc tym samym nieważne i haniebne jak traktaty monachijskie. To wszystko jest spowodowane wyborami w Czechach. Jak te wybory się skończą, to Czesi zrezygnują z odszkodowań i wyrok TSUE pozostanie świstkiem papieru.
Jest pewien problem, Unia nie będzie o nic prosić pisowców, tylko po prostu odliczy kary od unijnych dotacji i funduszy. Ciekawe, co zrobią pisowscy dyplomaci i przywódcy – chyba wyślą rycerzy z WOT, tak dzielnie sprawujących się w starciu z przemarzniętymi i głodnymi kobietami i dziećmi gdzieś na rubieżach Rzeczpospolitej? Na razie pisowcy liczą na przeczekanie. Jak w przypadku innych problemów i protestów, może Turów uda się przykryć czymś innym. Strategia ani kroku w tył, kłamać i przeczekać, nadal jest jedyną podstawą działania tej władzy.



















